piątek, 24 czerwca 2011

Seattle

Skoro pojechaliśmy do Seattle żeby zobaczyć Space Needle, nie mogliśmy nie wjechać na górę, tym bardziej, że pogoda była piękna, dając nadzieję na ładne widoki.
Kolejka do kas nawet nie była taka długa - dzień powszedni zawsze nieco ogranicza tłumy w atrakcyjnych miejscach. Wkrótce, szarpani porywami wiatru, podziwialiśmy panoramę Seattle i okolic.


Seattle - Downtown

Drapacze chmur w centrum miasta wydają się bardzo wysokie, ale prawda jest taka, że nie mogą być wyższe niż 1000 stóp (304.8 m) - tak stanowią przepisy, ustanowione ze względu na obecność w okolicy aż trzech lotnisk.

Seattle było przez wiele lat główną siedzibą Boeinga (założonego w 1916), który jednak przeniósł się w 2001 do Chicago z powodu ulg podatkowych i lepszego klimatu handlowego, pozostawiając w pobliżu m.in. siedzibę sekcji samolotów cywilnych oraz kilka wielkich zakładów produkcyjnych, przy których działa Muzeum Lotnictwa. Ponieważ nasz pobyt w Seattle trwał raptem dwa dni, do muzeum nie wybraliśmy się - trzeba sobie coś zostawić na następny raz.


Seattle - Lake Union

Zwiedzając Burke Musem, dowiedzieliśmy się że nazwa miasta pochodzi od zniekształconego imienia wodza okolicznych plemion Duwamish and Suquamish, Noah Sealth, zwanego częściej Chief Seattle (Wódz Seattle). 
Do Muzem jeszcze powrócimy, bo choć niewielkie, to nader ciekawe.


Seattle - Magnolia

Dzielnica na zdjęciu powyżej ma piękną nazwę Magnolia. Ale okazuje się, że została tak nazwana przez pomyłkę: otóż kapitam George Vancouver dostrzegł z pokładu statku drzewa i przekonany był, że to magnolie. Dokonał stosownego zapisu w dzienniku pokładowym i tak zostało.  Ale ponieważ mieszkańcy dzielnicy zaczęli sadzić magnolie, istnieje spore prawdopodobieństwo że za ileś lat oblicze dzielnicy dopasuje się do nazwy.
Nad dzielnicą górują nadajniki trzech największych stacji telewizyjnych.


Elliott Bay
Seattle leży pomiędzy Zatoką Puget (powyżej jej fragment: Elliott Bay)  a jeziorem Waszyngtona z ujściem na Pacyfik. Góry, widoczne na zdjęciu, to Olympic Mountains, zdjęcie których zdobi nagłówek niniejszego blogu. 






Seattle - Port
Miałam poważny problem z wyborem zdjęć. Zdecydowanie najładniejsze są te panoramiczne, ale ze względów technicznych trudno by było je tu zaprezentować w pełnej krasie - zmniejszanie zdjęć nie sprzyja pokazywaniu widoków. Poszłam więc na kompromis i wstawiłam zwykłe zdjęcia, natomiast panoramiczne stanowią część składową filmu zmontowanego ze zdjęć zrobionych z tarasu widokowego Space Needle. Mam nadzieję, że spodobają się Wam.

5 komentarzy:

Asia MK pisze...

WIDOCZKI CUDOWNE ...

Ataner pisze...

Wstrzeliliscie sie w super pogode i zdjecia wyszly wspaniale. Co do wybory na blog to sadze, ze masz dobre oko co zamieszczac bo wszystko widac co chcialas pokazac. Roznych zdjec np. Seattle mozna znalezc tysiace w internecie a ty pokazujesz miejsca zwiazane z waszym tam pobytem i uwazam, ze tak wlasnie powinno byc.
Zawsze zostanie troche niedosytu ale nie da sie wsadzic setki zdjec do jednego posta ;))))

Motylek pisze...

Asia - oj tak!

Ataner - bez dwóch zdań mieliśmy szczęście z pogodą w Seattle!
To prawda, zdjęć zrobionych przez profesjonalistów jest w necie bez liku. Za dużo zdjęć w jednym poście i do tego różniących się minimalnie może zanudzić na śmierć każdego czytelnika.

Motylek

Antonina pisze...

Dziękuję za wiadomości i wspaniale panoramy miasta - czytam z wielkim zainteresowaniem.

Motylek pisze...

Antonina - bardzo mnie to cieszy - ja z kolei czytuję twoje zwiedzanie zakątków w Polsce i sprawia mi to "wirtualne podróżowanie" z Tobą wiele przyjemności.

Motylek