wtorek, 28 czerwca 2011

Seattle Aquarium

Odległość między Kosmiczną Iglicą a Akwarium w Seattle jest niewielka - przespacerowaliśmy się z przyjemnością, rozkoszując się słoneczną pogodą, zatrzymując się po drodze na obiad: rybę z frytkami jak przystało na posiłek na nabrzeżu.

W akwarium, jak to w akwarium - można podglądać głównie zwierzątka, ale też i roślinki zamieszjujące akweny wodne: słone, słodkie, stojące, płynące, ciepłe, zimne...

Na samym początku ustawione są zbiorniki z rozgwiazdami, anemonami etc. które dzieci mogą sobie podotykać, pomoczyć sobie łapki w wodzie.




W zbiornikach pływały też małe rybki i płaszczki - niesamowita atrakcja dla dzieciaków.

Dwa kroki dalej, meduzy, świetnie wyeksponowane w zbiorniku w kształcie okręgu, ustawionego w pionie, podświetlanego zmieniającymi się kolorami, przed którym stały dzieci z rozdziawionymi buźkami, podziwiając przepływające ameby a to czerwone, a to zielone, niebieskie, morskie, żółte...




Ogromnym powodzenie cieszył się również model pacyficznej ośmiornicy olbrzymiej. Ta jedna z największych na świecie ośmiornic zamieszkuje wody północnego Pacyfiku i można ją spotkać wzdłuż zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Nasza sąsiadka!




Na szczęście jad ośmiornicy olbrzymiej nie jest niebezpieczny dla człowieka, a żywi się ona głównie krabami
Jak widać na zdjęciu powyżej, ośmiornica rzeczywiście jest ogromna - ramiona  mogą liczyć do 10 metrów rozpiętości. Ciało waży ok. 130 kg (rekord wynosi 272 kg).

Szalony entuzjazm wzbudziły u Smyka akwaria przestawiające życie rafy kolarowej.




Wiadomo - ich mieszkańcy mają bajeczne kolory, od których trudno oderwać wzrok.
Przez chwilę podglądaliśmy też krewnego Nemo, ale wstydliwie chował się w ukwiale, unikając obiektywu jak mógł.

Mężowi bardzo podobały się koniki morskie:




Ja natomiast zakochałam się w pewnej słodkiej foczce.




Ach ten słodki pyszczek! Spodobał jej się mój Smyk, ale bez wzajemności - czyżby Hultajstwo wyrastało na łamacza damskich serc?

Trafiliśmy na porę karmienia foki. Dostała od opiekunki lodowy okrąg z wtopionymi w niego rybami. Tutaj można obejrzeć jak się rozprawiła ze swoim posiłkiem.

Całodzienne dreptanie po Seattle dało nam się we znaki. Nawet Hultajstwo, który normalnie wydaje się mieć niespożyte pokłady energi, musiał sobie przycupnąć na ławeczce i dać odpocząć nóżkom:




Oczywiście to tylko niewielka część tego, co można zobaczyć w akwarium w Seattle. Tutaj filmik prezentujący nieco więcej zdjęć zrobionych przeze mnie, a jeśli ktoś byłby zainteresowany odwiedzeniem strony internetowej akwarium - podaję linka: Seattle Aquarium.

5 komentarzy:

Asia MK pisze...

Filmiki zostawię sobie na jutro, bo u nas już prawie północ :) Ale zdj są mega:D meduzy wymiatają :)) Moja Dusia kiedyś mówiła KONIK BOSKI :))

Ataner pisze...

Cuda fauny morskiej wody sa grozne i juz teraz wiem, ze do oceanu nie wejde powyzej kolan, jak zobaczylam taaaka osmiornice to moze do polowy lydek:))))
Smyk jeszcze woli morskie potwory od uroczej foki ale z wiekiem nastapi zmiana.
Pozdrawiam serdecznie:)

Motylek pisze...

Asiu - i Nadia ma rację - te koniki są boskie!

Ataner - o tak, Smyk ma ciągle fazę na potwory a ośmiornice nieźle się wpisują w ten obraz.
Ja też zdecydowanie wolę patrzeć na ocean niż do niego wchodzić...

Motylek

splocik pisze...

Zakochałam się w fotce z foczką, choć przy koniku też zatrzymałam się na długo.
Piękne zdjęcia - złapane chwile, które tak szybko umykają.
Czpki z poprzedniego wpisu są odjazdowe - fantastycznie układają się kolorki :)
Pozdrawiam ciepło.

Motylek pisze...

Splociku - Prawda, że foczka przesłodka?
Włóczki melanżowe przerabiane "na okrągło" często właśnie tak fajnie się układają!

Motylek