piątek, 17 czerwca 2011

Przygotowania do wyjazdu pod namiot


Wyjazd pod namiot nabiera realnych kształtów. 
Mąż kupił ogromny namiot, twierdząc, że nasz stary jest za mały – ja uważam, że jest wystarczający duży, ale co się będę kłócić o pierdoły.
Nowy namiot został rozbity w ogródku – dlaczego akurat pod samymi sznurami do wieszania prania, pozostanie dla mnie tajemnicą.
Namiot jest tak duży, że ma w środku dopinaną przegrodę, dzielącą namiot na dwie części. W jednej części został natychmiast ustawiony materac dmuchany, uprzednio gruntownie przetestowany przez Hultajstwo. Przypinam z mężem przegrodę, a Smyk skacząc po materacu pyta:

-       A gdzie my tu możemy mieć wannę?

Stanęło na tym, że po drugiej stronie zasłonki mamy łazienkę.
Teraz tylko musimy dokupić przyczepkę na którą załadujemy wannę i możemy jechać  pod namiot!


*          *          *

Muszę zrobić krótką przerwę w opisywaniu naszych majowych wojaży ponieważ nazbierało mi się kilka bieżących spraw, i nie chcę żeby mi one gdzieć "uciekły."

9 komentarzy:

splocik pisze...

Smyk dobrze myśli :))
Może zamiast wanny - natrysk z konewki pociaganej za sznurek? :))))
Chyba pod nowym namiotem będzie wygodniej i lepiej będzie się biwakować.
Pod sznurkami do bielizny, mówisz? - może, aby uchronić przed wyfrunięciem w kosmos? :)))
Pozdrawiam ciepło.

Asia MK pisze...

hahaha :-) No co Smyk chce mieć full wypas, all inclusive ;D

Jula pisze...

Dobrze ,że nie zlikwidowałaś stary blog, bo czasami lubię i tam zaglądać do Twoich starych wpisów.
Jak się porówna stare notki z obecnymi to dopiero widać jak czas leci ;)
Dopiero dzidziuś a już młody człowieczek otwarty na wszystkie przygody. Co jest,że wszystkie dzieci lubią na wysokościach.Pamiętam ,że ja będąc dzieckiem ,też wybierałam na koloniach prycze górne :) :D )))
Pa!

Ataner pisze...

Stara obozowiczka i kempingowiczka Ataner jest troche zalamana tym wielkim namiotem. Na sama mysl o tych wszystkich aluminiowych (lub z wlokna szklanego) wspornikach cierpnie mi skora.
My poszlismy na latwizne i sprowadzilismy z Polski francuski namiot, ktory wystarczy rzucic aby sie rozlozyl.
Wiem, ze Smyk jest za maly aby spal oddzielnie ale my dla naszego podrostka wolelismy wziac oddzielny namiot (p. chrapie jak wykastrowany smok:)).
Jezeli nie jedziecie w daleka podroz i nie bedziecie zmieniac miejsca noclegu codziennie to taki namiot jaki kupiliscie jest wspanialym domem zastepczym. Nie waz sie brac wanny!!!!
Kempingowe Ahoj dla calej rodzinki przesyla Ataner:)

Motylek pisze...

Splociku - natrysk - jak najbardziej! I do tego z ciepłą wodą! Dla mamy!

Asia MK - no taki mały wygodnicki!

Jula - Mam zbyt duży szacunek dla własnej pracy i czasu poświęconego na pisanie poprzedniego bloga żeby to wszystko przekreślić jednym kliknięciem! Nawet mi to do głowy nie przyszło! Ten blog to po prostu kontynuacja - z bardziej przyjaznym dla czytelników komentowaniem.

Ataner - namiot, choć wielki, rozbija się łatwo - mąż dokonał tego sam bez czyjejkolwiek pomocy (kiedy mnie i Smyka nie było w domu). Poskładał też sam - przydział obowiązków w kwestii rozbijania namiotu mamy z głowy...
Wanna nie, ale ciepły natrysk... hm... nie miałabym nic przeciwko...
"Namiotować" będziemy raczej stacjonarnie: namiot-baza, wypady w różnych kierunkach.

Motylek

Aneladgam pisze...

Ja się już doczekać nie mogę wspólnych wyjazdów pod namiot! Z mężem taki kawał świata zwiedziliśmy biwakując... Ach niech ta Baśka szybciej rośnie!

Motylek pisze...

Magda - Baśka śmignie szybciej niż się obejrzysz! A tak wogóle to moi znajomi jeździli pod namiot z roczną Hanią.

Motylek

ullak pisze...

Właśnie jesteśmy na etapie wybierania namiotu, pewnie na dniach zakupimy. Chyba rozejrzę się za takim jak Wasz: luksusowym z łazienką ;-)

Motylek pisze...

Ullak - z ciepłym natryskiem OBOWIąZKOWO!

Motylek