poniedziałek, 20 czerwca 2011

Poliglota

Urzęduję sobie pewnego ranka w łazience, kiedy to przychodzi do mnie Hultajstwo i z błyskiem w oku oświadcza:

-       Mama, a ja umiem trochę hiszpański!
-       Taaak??? To powiedz coś.
-       Duos, tres, quatro, cinco…
-       Uno, dos.
-       Uno, dos.
-       No to policzmy do dziesięciu...

Od sześciu do dziesięciu było nieco trudniej, ale bystrzacha załapał.

Zastanawiałam się kto go nauczył tego liczenia po hiszpańsku. Myślałam, że może w przedszkolu, ale nie – złapał z telewizji. Między bajkami puszczanymi na kanale publicznym,  jako takie małe przerywniki, pani uczy m. in. liczenia po hiszpańsku.
Wpadło Smykowi do ucha i zostało.

Kilka dni temu zapisałam Smyka do zerówki. Każde dzecko dostaje przy tej okazji książeczę dwujęzyczną: nad obrazkiem jest tekst po angielsku, pod obrazkiem – po hiszpańsku. Smyk czyta tekst po angielsku, ja po hiszpańsku. Sprawia mu to niesamowitą frajdę. Zobaczymy jak długo potrwa ta faza na hiszpański…

6 komentarzy:

Aneladgam pisze...

Mam nadzieję, że moje dzieci podzielą moją pasję hispanistyczną również :)))

Ulcia pisze...

na moich okolicznych wsiach są takie, co to całkowice przez nacje latynoska zdominowane są. Dlatego też językiem drugim jest hiszpański właśnie. Marna to nauka, ale zawsze. Mój mały też liczenie pochwycił. Uczycielem jest starsza siostra. Maluch pism po hiszpańsku do zerówki nie dostał, jedynie pracę domową wakacyjną. Dokumenty urzędowe wszelkie możliwe są dwujęzyczne...

Asia MK pisze...

Hiszpański piękny język :-)

Ataner pisze...

Juz za dwadziescia lat zmieni sie kolejnosc i anglo-amerykanski bedzie pisany malymi literkami. Ekspansja latynosow jest tak duza, istna tragedia w Chicago, ze na ulicach widac ich wiecej niz innych. To juz nie jest mniejszosc etniczna!!!
Uczmy sie angielskiego :)))

ullak pisze...

Widzę, że po mamusi taki zdolny:) A Mańka złotą rączkę ogląda? Laura właśnie z tej bajki załapała parę hiszpańskich słówek.

Motylek pisze...

Magda - myślę, że jest na to spora szansa!

Ula - w niedzielne popołudnie zabrałam Smyka do parku, przy którym jest boisko do gry w piłkę nożną. I kto rozgrywał mecz? Latino oczywiście. Panowie kopali piłkę, panie obsiadły ławeczki i zawzięcie plotkowały, dzieci opanowały plac zabaw. Dzieci posługujących się wyłącznie językiem angielskim nie było.
Wprawdzie w u nas Latino mniej niż w Kaliforni, ale i tak SPORO. Z tego co wiem to wszystkie dokumenty urzędowe są dwujęzyczne OBOWIąZKOWO.

Asia - zgadzam się!

Ataner - to prawda, że Latino są bardzo idoczni i słyszalni. Myślę, że znajomość hiszpańskiego będzie się coraz bardziej przydawać w Stanach Zjednoczonych.

Ullak - he he być może... Mańka nie ogląda, ale może poszukamy w bibliotece. Teraz, kiedy zrobiło się cieplej, wogóle mało ogląda bajek - co bardzo mnie cieszy.

Motylek