Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C&K. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą C&K. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 listopada 2024

Figa z powojnikiem

Sobotę spędziłam w ogródku. Głównie grabiłam liście, a było ich sporo, choć jeszcze nie wszystkie spadły. Przybędzie ich po przymrozkach, ale tych jeszcze u nas nie było, choć robi się coraz chłodniej. 


Jak już zgrabiłam liście, zebrałam resztę pomidorków koktajlowych. Miałam zamiar zebrać już wszystkie pomidory, ale coś odwróciło moją uwagę i zapomniałam. Te czerwone przyniosłam do domu, ale sporo zielonych zostało w ogródku. Papryka też. Nic im nie będzie, bo prognoza pogody nie przewiduje drastycznego spadku temperatury. 



Rok temu posadziłam drzewko figowe, wczoraj Emilia zjadła pierwszą figę. Jeszcze kilka dni temu było ich kilka na drzewku, ale jakieś zwierzątko musiało się poczęstować, bo sprawdzałam na ziemi i niczego nie znalazłam. Nasza pierwsza figa była podobno przepyszna. 



No i jeszcze mamy jagódki Huckelberry na maleńkim, półmetrowym krzaczku. Dość sporo ich, słodziutkie. 


Kwitną jeszcze cynie, choć już nie takie ładne jak latem, ale i tak cieszą. 


Po suchych letnich miesiącach zakwitł powojnik – kwitł na wiosnę, jak to powojniki mają w zwyczaju, a teraz zakwitł ponownie.

Sezon dobiegł końca, teraz już tylko sprzątanie na grządkach i grabienie liści.

piątek, 28 czerwca 2024

Biała Helena dla maleńkiej Miny

W dalszym kręgu znajomych urodziła się niedawno dziewczynka. 
Kiedy zobaczyłam dwutygodniową Wilhelminę, poczułam nieodpartą ochotę wydziergania dla niej sweterka. Po prostu musiałam! 


Ponieważ dziewczynka maleńka, wystarczyło białej włóczki pozostałej po jakimś innym projekcie. Nawet nie wiem jakiej, tyle tylko, że akryl więc można bez problemu wrzucić do pralki. Wzór darmowy, Helena, korzystałam już z niego w przeszłości. Guzików białych nie miałam, ale te jasnobrązowe też dobrze wyglądają. 

Ponieważ rodzinę tę widuję sporadycznie, czasu nie było wiele na zrobienie sweterka dla małej Miny. Zdjęcie robiłam w ostatniej chwili z moim starym misiakiem w roli modela. Zaraz potem sweterek powędrował do małej Miny.

Sweterek zgłaszam do dwóch zabaw.

Pierwsza to zabawa u Renaty, Coś prostego – w czerwcu motyw przewodni to świat bajek, albo coś dla dzieci.



Druga zabawa to Rękodzieło i przysłowia albo... 2 u Splocika. 


W czerwcu Splocik podała cytat i przysłowie:

Przysłowie: Kto umie wygrać sam ze sobą, nie zginie nigdy.

Cytat: „Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się ze wszystkich sił, tego, czego się pragnie.” - Paulo Coelho

Moje wewnętrzne dziecko wynajduje sobie wiecznie jakieś zajęcia (takie jak robienie na drutach) i do tego cieszy się podczas ich wykonywania niezmiernie – choć znam osoby, które nie potrafiłyby się dopatrzyć powodów do radości w tej sytuacji. Domagam się z całych sił, by Splocik zaliczyła mi to wyzwanie – bardzo tego pragnę!

niedziela, 8 stycznia 2023

2022: podsumowanie robótkowe

Dzisiaj podsumowanie robótkowe ubiegłego roku, czyli głównie to, co zrobiłam na drutach i na szydełku, ponieważ kartek było niewiele:
21 projektów, 3242 gr włóczki w tym większość z zapasów (2727) – zbiorcze zdjęcie z Ravelry (jeden z udziergów nadal czeka na prezentację)


Sporo z tych udziergów, ba! większość, powstała w ramach zabawy u Reni C&K – były takie dni, tygodnie, miesiące, że gdyby nie ta zabawa to pewnie niczego bym nie zrobiła. Comiesięczne zadanie pomogło wyrwać się z robótkowego marazmu.

C&K 2022


Nowy rok zaczęłam kocykami – jeden zaczęty jeszcze w starym roku, drugi to powtórka z rozrywki, niewielki projekt, który powstał dość szybko, ale zanim go pokażę, muszę jakoś go wkomponować w nową zabawę u Reni. 😇
Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć wyraz, pod który ten projekt podciągnę.

sobota, 10 grudnia 2022

C&K 2022: Ubranka i kocyk dla misia

Zadanie grudniowe – prezenty.


Emilia jest pod ogromnym wpływem obecnej najlepszej koleżanki, która bawi się lalkami. Emilia, która nigdy nie lubiła lalek, zaczęła bawić się lalkami pod wpływem koleżanki, ale sypia nadal z ukochanym misiem. Jakiś czas temu zażyczyła sobie ubranek dla lalek. Zamiast kupować, postanowiłam coś zrobić na drutach. Wypożyczyłam kilka książek z biblioteki, poprosiłam Emilię, żeby zaznaczyła, co jej się podoba. Ponieważ jedyna lalka, jaką Emilia posiada, ma jednak trochę ubranek, postanowiłam zrobić coś dla misia. Najpierw powstał sweterek, potem galotki do kompletu. 


Książki dostarczyły inspiracji, ale jak przyszło co do czego, kombinowałam sama. Jedynie kocyk zrobiłam dokładnie według opisu Fairy-Tale Blanket z publikacji "Knits for Dolls" Nicky Epstein.


Przyznam, że ubranka dla lalek-misia to nie moja bajka, więc na razie tyle wystarczy, choć Emilia wybrała o wiele wiele więcej. Może za jakiś czas.

Kocyk, sweterek, i spodenki dla misia zapakowane czekają na Boże Narodzenie pod choinką. 



Zgłaszam je do zabawy u Reni C&K.



środa, 23 listopada 2022

C&K 2022: Listopadowe Jeże

Zostały nam jeszcze dwie odsłony w ramach zabawy C&K u Reni. Jedno z zadań to trójwymiarowe ozdoby świąteczne, drugie, prezenty. Renata dała nam dowolność w kwestii, które zadanie wykonamy w listopadzie, a które w grudniu. Prezenty zostawiłam sobie na grudzień, a w tym miesiącu zabrałam się za projekt, który miałam w planach od kilku lat. 


Opis wykonania wydrukowałam sobie najprawdopodobniej jeszcze przed pandemią, w pracy, sądząc po jakości – w tej kwestii moja wiekowa domowa drukarka pozostawia wiele do życzenia.


Kiedy pojawiło się zadanie ozdób trójwymiarowych, wiedziałam, że będą to jeże Agnieszki Tutak. Wprawdzie oryginalny opis nie narzuca interpretacji bożonarodzeniowej, ale zawsze właśnie tak mi się kojarzyły, ze świętami i prezentami na szyszkowych grzbietach. Mam gdzieś w pudle z bombkami takie malutkie prezenciki – ozdoby do zawieszenia na choince, ale pudło ze stryszku przywędruje dopiero po święcie dziękczynienia, więc posiłkowałam się tym, co było pod ręką. Na szczęście kilka tygodni temu coś tam wpadło mi w oko na wyprzedaży a reszta to skarby z woreczka z potpourri.


Na jeżowe pyszczki zużyłam resztę włóczki, która została mi po zrobieniu koszyczka na płatki do demakijażu. Wystarczyło na pięć sztuk.


Szyszki miałam w garażu - takich skarbów u nas w domu i obejściu sporo.


Jeże przycupnęły na szafce, ale zapewne niebawem powędrują w świat.









środa, 26 października 2022

C&K 2022: Zadanie Październikowe

W zabawie C&K u Reni już świątecznie – i to do końca roku! W październiku robimy ozdoby świąteczne płaskie. 


Z resztek bawełny czerwonej i zielonej zrobiłam na szydełku takie cukierkowe podkładki pod kubeczki. Kiedyś na jakiejś wyprzedaży przygarnęłam białe bawełniane nici do cerowania, ale kto jeszcze ceruje cokolwiek w dzisiejszych czasach? Mnie jeszcze uczono w szkole, na zajęciach ZPT, ale przyznam, że od lat nie ceruję. Nici leżały i akurat przydały się do wykończenia podkładek, tylko musiałam je wziąć w kilka nitek, żeby dopasować grubość. Zostało mi trochę bawełny czerwonej i zielonej, więc wykombinowałam trzecią podkładkę z tych resztek. 



Wszystkie trzy podkładki przeznaczone są na świąteczne niezobowiązujące podarunki, najprawdopodobniej dla wolontariuszek prowadzących zajęcia z religii. To grono wiernych fanek moich robótek we wszelkiej, nawet najniedoskonalszej postaci, a jak obdarowywać własnoręcznie wykonanymi udziergami to tylko tych, których to ucieszy, i którzy to docenią.


Zadanie październikowe wykonane. W listopadzie – ozdoby trójwymiarowe. Pomysł mam, czas muszę wygospodarować.

środa, 14 września 2022

C&K 2022: Zadanie Wrześniowe


Zadanie wrześniowe w ramach C&K zmieniło się pod wpływem okoliczności. Wydaje mi się, że przy okazji zadania lutowego, pojawiła się informacja, że jesienią będziemy dziergać szale i szaliki, ale może tylko tak zapisało się to w mojej pamięci. Psychicznie byłam przygotowana na chustę, wstępnie nawet wybrałam włóczkę, ale rzeczywistość wrześniowa nie sprzyja tak czasochłonnym projektom. Powstał za to szalik, a raczej szaliczek, z resztki milutkiej włóczki przygarniętej na jakiejś wyprzedaży. 



Całkiem niedawno zadanie wrześniowe ewoluowało i zamieniło się we wzór, jakiego w czasie zabawy jeszcze nie było, a chciałabym mieć. 

Przyznam, że miałam z tym problem, bo Renia w ciągu tych niemal dwóch lat przerobiła chyba wszystkie możliwe zagadnienia. Myślałam i, myślałam i w końcu wymyśliłam – niekoniecznie coś, co, chciałabym mieć, raczej coś, czego chyba jeszcze nie było. 


Kilka lat temu zrobiłam na szydełku dywanik. Wyszedł krótki, bo tylko tyle akrylowej włóczki miałam wówczas. Latem zrobiłam porządki w zapasach włóczkowych, posegregowałam według grubości i składu, podzieliłam kolorystycznie na potencjalne projekty dziewiarskie. Okazało się, że mam trochę włóczki idealnie nadającej się na przedłużenie dywanika, jakieś 250 gram. Supłanie zajęło mi dwa lub trzy dni i dywanik jest teraz dwa razy dłuższy. Wprawdzie nowa część jest trochę bardziej puszysta, ale wiem, że wkrótce zostanie przydeptana i wszystko się wyrówna.



Kilka dni temu zadanie uległo kolejnemu przeobrażeniu, ale wydaje mi się, że obie rzeczy spełniają i to wymaganie – coś, co akurat mamy na warsztacie. 

Dywanik jeszcze świeżutki, szalik też. Aktualnie zabawiam się prostymi projektami, niewymagającymi zbyt dużo uwagi, za to zapewniającymi przemianę zalegających motków w coś użytecznego. Oba projekty zgłaszam więc do wrześniowego odcinka na blogu u Reni z życzeniami, by laptop zaczął normalnie (współ)pracować.

piątek, 19 sierpnia 2022

C&K 2022: Skarpety (cz. II)


Skarpety to letnie zadanie w ramach zabawy C&K. W lipcu prezentowane były włóczki, w sierpniu pokazujemy skończone skarpetki. Oto moje:





Są tak bajecznie kolorowe, ponieważ zrobiłam je, wykorzystując resztki włóczek skarpetkowych, które zostały mi po innych projektach. Każdą resztkę rozdzieliłam na dwie części, a ponieważ różnych włóczek było 5 czy 6, żeby się nie pomylić w kwestii, które włóczki aktualnie przeplatam, robiłam obie skarpetki równocześnie. Druty 2 mm.

Z efektu jestem zadowolona – podwójnie: podoba mi się, jak ułożyły się kolory, zadowolona jestem, że pozbyłam się resztek i reszteczek.

Skarpetki zgłaszam do zabawy CK na blogu to co lubię. 


To dwudziesta para skarpet zrobionych przeze mnie na drutach. Większość z tych skarpet zrobiłam dla siebie, ale kilka par było dla innych osób. Z tych zrobionych dla siebie, nie wszystkie sprawdziły się z różnych powodów, ale większość z nich (jedenaście par!), łącznie z pierwszą zrobioną 13 lat temu nadal mi służy. Oto one, w kolejności chronologicznej:

moje skarpety od najstarszych (po lewej) do najnowszych (po prawej)

I jeszcze kilka innych ujęć:




czwartek, 4 sierpnia 2022

C&K 2022: Koc


Koc skończony, wyprany, użytkowany. Ponieważ jest ciepło, służy na razie jako kapa na łóżko, choć spała pod nim koleżanka, nocując u mnie w lipcu. Dopiero nad ranem naciągnęła go na prześcieradło, bo dopiero nad ranem robi się u nas aktualnie na tyle chłodno, by potrzebne było coś cieplejszego od prześcieradła. 


Koleżankę zachwyciła miękkość koca. Po wypraniu, w pralce (program: pranie ręczne), ale w specjalnym środku do wełny, koc zrobił się tak fantastycznie miły i miękki, że przez chwilę, ale tylko przez bardzo krótką chwilę, żałowałam, że z wełny tej nie zrobiłam swetra, a raczej dwóch. Ale szybko ten żal minął, bo swetrów mam sporo, a kocy . . . też, ale ten jest szczególny. 



Nie naciągałam/blokowałam go po praniu, rozwiesiłam na sznurze do suszenia, więc na zdjęciach widać te nierówności, ale po kilku dniach zagięcia się wyprostowały, nierówności wyrównały. 

Jestem z niego bardzo zadowolona i dumna! To jednak spory projekt – około 900 gram włóczki i mnóstwo rzędów po 165 oczek, ale za to na drutach 5 mm, więc dzianiny przybywało dość szybko.

Wzór jest szalenie prosty a ładny. Powtarza się dwa rzędy – w jednym same oczka prawe, w drugim na zmianę prawe i lewe, więc raport to dwa oczka plus jedno na koniec. 


Koc powstał z wełny Bernat Lana (100% wełna, 198 m w 100 gr), którą kupiłam chyba z 15 lat temu okazyjnie na jakiejś wyprzedaży. (Już jej nie produkują.) Nawet zrobiłam z niej dwa swetry, ale wówczas posiadana pralka filcowała wełniane udziergi a pranie ręczne nie dla mnie. Przez te wszystkie lata przekładałam włóczkę z miejsca na miejsce, szkoda mi jej było się pozbyć, a na filcowane projekty jakoś nigdy nie miałam ochoty. W końcu postanowiłam zrobić koc i cieszę się,  że pomysł ten przyszedł mi do głowy. Koc robiłam od stycznia do lipca, ale z przerwami na inne projekty w ramach zabawy (projektu całorocznego) na blogu Reni.