Kolejny raz zakończyliśmy wakacje wyjazdem nad ocean, w to samo miejsce co rok temu, i rok wcześniej, i jeszcze wcześniej - Waxmyrtle Campground.
To już taka nasza tradycja, że długi weekend z okazji Labor Day jedziemy właśnie tam, zazwyczaj z polskimi znajomymi. Wracamy w to miejsce bo dobrze się tam czujemy, miejsce jest ładne i jest co robić. Spacer na plażę, kajakowanie w dół rzeki do oceanu lub w górę do jeziora, a wieczorem ognisko.
Pogoda nie zawsze dopisuje. W tym roku padało chyba więcej niż zazwyczaj, ale pomiędzy opadami trafiły nam się piękne ciepłe i słoneczne godziny w ciągu dnia, akurat w czasie kiedy byliśmy na plaży. Dzieciaki kąpały się w oceanie, także podczas zachodu słońca, no i jeszcze trochę po. Na pole biwakowe wróciliśmy już po ciemku. A zachód słońca był przepiękny.
W okolicy moc krzaków jagód Huckelberry a także grzybów. Zapiekanki z grzybami Chanterelle i serem okazały się przebojem wyjazdu.
Następnego dnia po powrocie zaczęła się szkoła. Za nami pierwszy tydzień i po wakacjach zostało już tylko wspomnienie. I zdjęcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz