wtorek, 21 czerwca 2011

Ramka w stokrotki

Co jakiś czas bawię się dekupażem. Te moje próby są nadal bardzo nieporadne a efekty, powiedzmy sobie, nie powalające na kolana, ale czasem uda mi się samą siebie zaskoczyć.

Dzisiaj taka miła niespodzianka, coś, co nawet mi się podoba - ramka w stokrotki:




Ramkę z surowego drewna kupiłam w sklepie sieci Michael's za całe 75 centów. Pomalowałam farbą - chyba akrylową, ale ja do  takich szczegółów mam słabą pamięć. W każdym razie farba do tego typu rzeczy przeznaczona.
Ponieważ wycinanie a potem naklejanie motywów z serwetek nie bardzo mi wychodzi, poszłam na łatwiznę i stokrotki wycięłam z naklejek adresowych na koperty, ogólnie dostępnych na stoiskach z materiałami biurowymi. Mają od spodu klej, więc nie musiałam się paćkać. Ozdobny dziurkacz stokrotkowy kupiłam już jakiś czas temu. Żółte środki wycięte zwykłym dziurkaczem - papier do drukarek.

Stokrotki są nieco wypukłe, ale nie wydaje mi się, żeby to stanowiło wadę.

Misio jest mój - ma już swoje lata, wytarte oczka, przetarte szwy, wyliniałe futerko, ale wiąże się z nim tyle wspomnień, że nie mam zamiaru się z nim rozstawać.

5 komentarzy:

Asia MK pisze...

Piękna rameczka :-) ja też miałam kilka maskotek, które teraz odziedziczyła Nadusia, to dobrze, bo mi się miło kojarzą i żal byłoby wyrzucać :-)

Jula pisze...

Ładna ramka a misio w niej cudowny. ;D

Aneladgam pisze...

Efekt bardzo ładny! Nawet nie wpadłam na to, że można się posłużyć naklejkami, a to sporo roboty odejmuje! Super!
Chociaż ja i tak nie wycinam, a wydzieram, ale straty wówczas bywają spore...

Ataner pisze...

Motylku wpadlam na genialny pomysl, zamiast dreczyc sie praca do ktorej i tak sie nie nadaje, zamowie u Ciebie ramki i po prostu wpadne do was na chwile aby je odebrac, place gotowka:))))))

Motylek pisze...

Asia - wyrzucanie takich przesyconych wspomnieniami zabawek - nie ma mowy!

Jula - dzięki!

Magda - z tego co wyczytałam w hamerykańskiej książce na temat dekupażu to stosowanie naklejek oraz zwykłego papieru nie jest żadną herezją!

Ataner - obawiam się, że twoja opinia na temat moich moliwości jest nieco na wyrost, ale na kawę/herbatę zawsze możesz wpaść - posiedzimy sobie na tarasie, pooglądamy kwiatki i może jeszcze do tego ozdobimy jakieś ramki. Może nawet pogoda tym razem dopisze i będziesz miała możliwość przekonać się, że lato w Oregonie jest dość ciepłe.

Motylek