Ostatnio koleżanka podrzuciła mi trochę rzeczy po swojej córeczce: ubranka, wózek, leżaczek, nosidełko, karuzelę nad łóżeczko.
Smyk oszalał na punkcie wózka. Natychmiast przytargał ze swojego pokoju miśka, wsadził go do wózka, przykrył kołderką i stwierdził, że to nasz dzidziuś. I kazał mi się tym dzidziusiem wraz z nim opiekować. No więc woziliśmy dzidziusia w wózku po domu, lulaliśmy do snu, przytulaliśmy kiedy płakał, zachowywaliśmy się cicho kiedy spał, a mi przypadło karmienie piersią.
Po tygodniu przeszło Smykowi, wózek powędrował do garażu, misiek do łóżka Smyka, a stan rzeczy w domu wrócił do normy.
W wolnej chwili podzieliłam ubranka, które dostałam, według rozmiarów (a jest tego kilka pudeł po pieluchach, bo jeszcze od innej osoby trochę dostałam) i wyszło, że nie muszę niczego kupować w rozmiarach od 0 do 6 miesięcy bo mam wystarczająco. A nawet kapkę więcej niż wystarczająco - osiem kocyków to chyba kapkę więcej niż trzeba, prawda?
Rozczulił mnie widok ptaszków, które zrobiłam do karuzeli dla córeczki koleżanki (pokazywałam je tutaj) - wróciły do mnie, teraz będą dla Kruszynki. Kilka z rzeczy, które dostałam, pamiętam że to te, którymi obdarowałam koleżankę, nie przypuszczając, że kiedyś przydadzą się i mnie.
W związku z tym, że wyprawkę w zasadzie już mam, pod znakiem zapytania pozostaje kwestia zasadności robienia sweterków dla Kruszynki - jednak nie mogę się oprzeć i mimo, że ich nie potrzebuję, coś tam i tak zrobię na drutach, no bo jakżeby nie?
Smyk oszalał na punkcie wózka. Natychmiast przytargał ze swojego pokoju miśka, wsadził go do wózka, przykrył kołderką i stwierdził, że to nasz dzidziuś. I kazał mi się tym dzidziusiem wraz z nim opiekować. No więc woziliśmy dzidziusia w wózku po domu, lulaliśmy do snu, przytulaliśmy kiedy płakał, zachowywaliśmy się cicho kiedy spał, a mi przypadło karmienie piersią.
Po tygodniu przeszło Smykowi, wózek powędrował do garażu, misiek do łóżka Smyka, a stan rzeczy w domu wrócił do normy.
W wolnej chwili podzieliłam ubranka, które dostałam, według rozmiarów (a jest tego kilka pudeł po pieluchach, bo jeszcze od innej osoby trochę dostałam) i wyszło, że nie muszę niczego kupować w rozmiarach od 0 do 6 miesięcy bo mam wystarczająco. A nawet kapkę więcej niż wystarczająco - osiem kocyków to chyba kapkę więcej niż trzeba, prawda?
Rozczulił mnie widok ptaszków, które zrobiłam do karuzeli dla córeczki koleżanki (pokazywałam je tutaj) - wróciły do mnie, teraz będą dla Kruszynki. Kilka z rzeczy, które dostałam, pamiętam że to te, którymi obdarowałam koleżankę, nie przypuszczając, że kiedyś przydadzą się i mnie.
W związku z tym, że wyprawkę w zasadzie już mam, pod znakiem zapytania pozostaje kwestia zasadności robienia sweterków dla Kruszynki - jednak nie mogę się oprzeć i mimo, że ich nie potrzebuję, coś tam i tak zrobię na drutach, no bo jakżeby nie?
6 komentarzy:
jak tu nie robic malych rzeczy dla dzidziusia...rozumiem cie bardzo dobrze...:)..fajnie sie to robi i sprawiaja wiele radosci...zreszta nie zginie..napewno komus sie jeszcze przyda...pozdrawiam ania
Synek zapowiada się na dobrego braciszka. Trzeba się cieszyć, że już (chociaż w zabawie) pokazuje swe zaangażowanie w oczekiwaniu na dzidziusia.
A sweterki rób, rób, toż to sama przyjemność.
Sama radość, gdy robi się coś komuś i to nie zostanie zniszczona, a posłuży jeszcze komuś innemu.
Ty zrobiłaś śliczne ptaszki, które będą wędrować i pewnie trafią jeszcze do innych dzieciaczków.
A sweterki rób może na rozmiar większy - powyżej 6 miesięcy - będzie jak znalazł, bo te miesiące tak szybko uciekają :)))
Pozdrawiam ciepło.
A ja zapraszam do zabawy - szczegóły u mnie:)
Rób-tym bardziej że masz wielka ochote.A póżniej powędruja może do następnej Kryszynki
pozdrawiam Iwona
Persjanko - mam nadzieję, że się jeszcze komuś przyda...
Antonina - Tak, Smyk, póki co, jest bardzo pozytywnie nastawiony do małej siostrzyczki i mam nadzieję, że już mu tak zostanie! BARDZO mnie to cieszy!
Splociku - Sweterki chyba powstaną po jednym w każdym rozmiarze, żeby cały czas Kruszynka miała coś zrobionego przez mamę.
Agata - dziękuję za zaproszenie!
Isia - robię - najmilej robi się właśnie to na co się ma ochotę - prawda?
Prześlij komentarz