czwartek, 7 lipca 2011

Inwazja myszy

Myszeczkunia, nas woim blogu Małe co nieco, zaprosiła jakiś czas temu do wspólnego wyszywania uroczych myszek:




Każda uczestniczka, a jest ich sporo, wyszywa myszki na swojej kanwie, w dowolnej kolejności a na każdą ma trzy tygodnie. Dowiedziałam się o zabawie dość późno, kiedy już mijał termin prezentowania pierwszej myszy, stąd mój poślizg. Ale w końcu jest - Panna Myszka Nr 1:




Jej koleżanka już się pojawiła na płótnie, musi jedynie nabrać charakteru w postaci czarnych konturów i myślę, że niebawem się tutaj pojawi.

5 komentarzy:

Asia MK pisze...

Myszki to najlepsze niewidzialne przyjaciolki mojego dziecka ;D

Ulcia pisze...

na lnie pannę Cytrynówkę robisz?! Na lnie i pozostałe panny. Szczegóły lniane proszę. Gdzie nabyty, jaki on, w kolorze, rozmiarze. Tu tak ubogo w len powszechnie dostępny...

Dendrobium pisze...

Oh,i Ty porwałaś się za inny materiał niż kanwa... Śliczna te Twoja baletnica. A czy buźki i kończyny będziesz wyszywała jak w oryginale czy wszystkie jednakową muliną?
Pozdrawiam

ullak pisze...

Uroczy gryzoń:)

Motylek pisze...

Asia - przynajmniej Dusia nie czuje się samotna kiedy nie ma wokół innych dzieci...

Ulcia - moja odpowiedź rozczaruje Cię: swego czasu kupiłam na przecenie poduszki w ściągalnych lnianych poszewkach (z tych, którymi zarzuca się kanapy, fotele i łóżka w USA) po oszałamiającej cenie $4.50/szt. w celu ozdobienia ich haftem właśnie. Wydaje mi się, że w tej cenie nie kupiłabym lnu no i poszewki są już uszyte a za szyciem nie przepadam. Poduszek kupiłam 6, ta jest pierwsza, która wpadła pod igłę. Kolor: khaki.

Dendrobium - buźki i ogonki będą u wszystkich myszek w takim samym kolorze - ten najbardziej pasował mi do koloru lnu (khaki).

Ullak - dziękuję!

Motylek