niedziela, 23 czerwca 2013

Dwanaście miesięcy

Skoro Emilia skończyła rok, trzeba się było wybrać do lekarza na bilans i szczepienia. Niezbyt ta wizyty przypadła do gustu mojej córeczce - poza książeczką, którą dostała od lekarki. Już przy mierzeniu i ważeniu pojawiły się pierwsze protesty i łzy, ale pomiarów dokonano:

waga: 9.37 kg (62)
wzrost: 72 cm (24)
obwód głowy: 46 cm (67)
indeks BMI: 18

Lekarka dziecię zbadała, przeprowadziła wywiad z mamą, wklepała wszystko do komputera, i przyszedł czas na szczepienia - cztery ukłucia! Emilia skopała pielęgniarkę straszliwie, ale niestety, poza satysfakcją, niewiele jej to dało. Bałam się czy nie będzie potem gorączkować, ale poza nieco gorszym niż zazwyczaj marudzeniem nie było źle. Bardziej dają się nam we znaki ząbki, których jeszcze nie widać, ale które cisną się na światło dzienne i niestety w efekcie znowu mamy zarwane noce. Emilia odsypia w ciągu dnia, ja znowu pijam więcej kawy, a już udało mi się wrócić do jednej filiżanki dziennie. No i ślini się Mała straszliwie, więc zyskała nową ksywę - śliniak.


W drugi rok życia Pyzunia wkracza na własnych nóżkach. Jeszcze nie chodzi tak dobrze, ale to już nie są pojedyncze kroki - udaje jej się przejść do dziesięciu i coraz częściej wybiera formę przemieszczania się w pozycji pionowej.

We wszystkim naśladuje pozostałych członków rodziny - na zdjęciu powyżej "obcina" sobie paznokcie. Kiedy myjemy zęby, dostaje do rączki swoją szczoteczkę i czyści swoje siedem zębów. Usiłuje sama się ubierać - w wykonaniu Emilii ubieranie się polega na wkładaniu wszystkiego na głowę. Łącznie z majtkami brata.

Emilia uwielbia się wspinać. Kiedy pewnego dnia trzy razy w ciągu godziny weszła na małe krzesełko i spadła, krzesełka zostały wyniesione. Niestety nie wszystko można usunąć, trzeba dziecko pilnować. Zdumiewająco dobrze rozprawia się dziecina z drabinką do basenu. Raz ciach i już jest na trzecim stopniu!




Takie to żywe srebro z tej naszej Emilki! Wszędzie jej pełno i nic nie ujdzie jej uwadze. A sypia już tylko raz dziennie, 1-2 godzin. Natomiast nadal apetyt jej dopisuje i jada wszystko - wczoraj na przykład wcinała marynowane pieczarki. Codziennie zjadamy drugie śniadanko albo podwieczorek w ogródku: truskawki, maliny, jagody, a nawet czerwone porzeczki! Ogródek to ulubione miejsce Emilii - może się w nim bawić cały dzień, nigdy nie marudzi w ogródku i zawsze potrafi sobie znaleźć jakieś zajęcie.

3 komentarze:

Alisa pisze...

Cos czuje, ze to mala lobuziara bedzie :)

hrabina pisze...

Zdjęcie z obcinaniem paznokci podoba mi się najbardziej, choć przecież na każdym Emilia wygląda cudnie. Wspaniały czas przed nią i przed Wami, ale też i pełen czujności o ile sobie przypominam moją małą. była wszędzie!!!! i łapała wszystko do zabawy!


pozdrawiam

Anka

Motylek pisze...

Alisa - oj, coś mi się widzi, że właśnie tak będzie...

Hrabina - Właśnie taka jest Emilia - wszędzie jej pełno, wszystko musi sprawdzić, dotknąć. Niczego nie pominie, a mama ma mieć oczy nawet na plecach...

Motylek