czwartek, 9 lipca 2015

Pod namiotem nad Crescent Lake

Jak powszechnie wiadomo, głównie dzięki filmom, 4 lipca w USA obchodzony jest Dzień Niepodległości.
Z tej okazji mieliśmy długi weekend. Urwaliśmy ze zwykłego tygodnia jeszcze jeden dzień, czwartek, i wraz z trzema innymi polskimi rodzinami (stała ekipa znajomych) wybyliśmy się na łono natury czyli pod namiot nad Crescent Lake.

Crescent Lake, Oregon

Nad jeziorem tym spędziliśmy miło lipcową sobotę w ubiegłym roku, o czym pisałam tutaj.

Pole namiotowe, na którym rozbiliśmy się jest ulokowane po przeciwnej stronie w stosunku do przepięknej plaży przy kempingu Concorta Flat - aby się tam dostać, przebyliśmy jezioro w kanu.



Reszta towarzystwa dojechała samochodami wkrótce po nas. 
Czas oczekiwania minął szybko - czy można się nudzić nad wodą?


I jeszcze krótki filmik:


Od jakiegoś czasu męczą nas straszliwe upały (32-38 stopni) - nadzieje, że wysokość gór i woda sprawią, że będzie chłodniej, okazały się płonne - żar lał się z nieba, a wysmarowanym wieloma warstwami kremu z filtrem ciałom, ulgę od skwaru dawało jedynie zanurzenie w wodzie.
Niektórzy stosowali zanurzenie całkowite, inni, częściowe.

Zaletą upału było to, że Emilia mogła taplać się w wodzie do woli, zarówno w jeziorze jak i przy kranie, bez obaw, że się zaziębi.




Dzieci spędzały czas na świeżym powietrzu co i rusz zmieniając koalicje, ale nawet najmłodsza Emilia miała się cały czas z kim bawić. Spodobało jej się jak inni grają w badmintona i też próbowała odbijać lotkę.

A kiedy innych dzieci akurat nie było w zasięgu wzroku, wynajdowała sobie inne ciekawe zajęcia:


Minusem pobytu pod namiotem był okropny kurz towarzyszący nam wszędzie, poza chwilami spędzanymi w wodzie. Po powrocie sporo czasu spędziliśmy na doszorowywaniu stóp.


2 komentarze:

Asica Zlosnica pisze...

Jak ona ladnie mowi po polsku :) Zazdroszcze Wam otaczajacej przyrody. Przepieknie ;)

Motylek pisze...

Asiu - tak, zgadza się, Emilia ładniemówi po polsku.
No tak, ładnie, ładnie, ale pod namiot zazwyczaj jeździ się w ładne miejsca...
Motylek