czwartek, 18 sierpnia 2011

Pożegnanie

Nadszedł czas pożegnania z przedszkolem.

Chwileczkę, przecież do końca miesiąca jeszcze trochę czasu zostało, więc o co chodzi?

A o to, że przedszkole zostało zmuszone do zamknnięcia swoich przyjaznych podwojów… na zawsze. Ostatni dzień to 19 sierpnia.

A było to tak

Kilka miesięcy temu właściciel budynku wymówił przedszkolu najem. Dostali lepszą ofertę od pewnej szkoły społecznej i przedszkole musiało rozpocząć poszukiwania nowego budynku. Poszukiwania zostały uwiecznione sukcesem, rozpoczęła się mozolna droga przez urzędy, inspekcje, pozwolenia. Wszystkie formalności zostały dopełnione, nawet firma budowlana wyceniła już prace, które musiały zostać wykonane, zanim do nowego przedszkola wejdą dzieci.

I wtedy, na dwa dni przed podpisaniem ostatecznej umowy najmu budynku, właściciel wycofał się bez podania przyczyny, odmawiając spotkania się z dyrekcją przedszkola.

Miało to miejsce na trzy tygodnie przed ostateczną datą opuszczenia aktualnego budynku.

Za mało, żeby znaleść nowe miejsce i załatwić wszystkie formalności.

Przedszkole zostało zmuszone do zaprzestania działalności, mimo, że nie miało aktualnie żadnych problemów finansowych, dzieci było sporo i ciągle przychodziły nowe.

Nie potrafię się pogodzić z faktem, że przez takie chamskie, złośliwe posunięcie przestaje istnieć fantastyczna placówka. Żal mi tych wszystkich pracowników, którzy w zasadzie z dnia na dzień zostali bez pracy i jeszcze przyszło im własnoręcznie likwidować przedszkole, które działało od 27 lat. Serce mi się kraje, kiedy widzę te opustoszałe ściany, pokoje, sprzęty zebrane do sprzedania…

Wiem, że Smyk nie będzie mógł wrócić do wspomnień, dawnych kolegów i opiekunów podczas ferii i letnich wakacji. Miejsce skupiające tych ludzi i wspomnienia przestaje istnieć.

Poza takim zwykłym, ludzkim żalem i goryczą, doszła mi jeszcze niedogodność: co zrobić z dzieckiem przez te dwa tygodnie zanim rozpocznie się szkoła. Szukać na ten czas nowego przedszkola? Urlop bezpłatny? Bo płatnego tyle już nie mam. Brać dziecko ze sobą dopracy? Podrzucać po znajomych?

Na otarcie łez - druga porcja wspomnień z przedszkola.

8 komentarzy:

Asia MK pisze...

Za bardzo na tych spr sie nie znam, ale podejrzewam, ze ktos mogl wlascicielowi zlozyc lepsza oferte niz przedszkole :/ Ide obejrzec wspomnienia :)

Ulcia pisze...

ot i cała Hameryka. Tu nie liczy się człowiek, tu liczy się tylko pieniądz, a nade wszystko nie ma miejsca i chęci na sentymenty!

Aneladgam pisze...

Że też wstydu niektórzy nie mają :/

Ataner pisze...

Bylam tu juz wczoraj zaraz jak napisalas ta historie z zycia. Szlag mnie trafil i poszlam wypic lampke porto. Troche podyskutowalam z p. i doszlismy do wniosku, ze bez kasy to i do dupy palcem nie trafisz (przepraszam). Wszystko ladnie i pieknie jak konto pelne dolarow ale jakos w obecnych czasach to malo kto moze takim sie pochwalic. Wiem, sa takie sytuacje w zyciu, ze rece opadaja i chcialoby sie znalezc gdzies daleko na bezludnej wyspie aby zapomniec o malych pierdolach uprzykrzajacych i tak juz nielatwe zycie.
Nic ci Motylku nie poradze jak masz zrobic ale wez zwolnienie chorobowe i ciesz sie ze Smykiem kilkoma dniami wolnego. Jeszcze napracujesz sie jak nie wygrasz w Totka.
Glowa do gory:))

Motylek pisze...

Asia - w takie szczegoly wole nawet nie wnikac, bo mogloby sie okazac, ze bylabym njeszcze bardziej rozzalona...

Ulcia - niestety, to bardzo prawdziwe co napisalas...

Aneladgam - nie maja za grosz... tzn. centa...

Ataner - ja potrzebowalam prawie dwoch tygodni zeby opisac sytuacje - bylo to ponad moje sily... Niestety dwa tygodnie urlopu odpadaja z powodow, o ktorych moze kiedeys napisze. Poki co znalazlam rozwiazanie - mysle, ze dobre.

Motylek

urszula97 pisze...

Coś takiego,w takim momencie,powinna być jakaś ochrona,okres wypowiedzenia,jakś banda skorumpowana.Trzymaj się.

Motylek pisze...

Urszula97 - nie w tym kraju...

Motylek

splocik pisze...

Wrzuć Smyka w paczkę i przyślij do mnie :)))
A tak poważnie, to nie tylko w Hameryce tak się robi, u nas teżsą już takie "kwiatki".
Mnie zawsze zastanawia jedno - dlaczego ludzie nie przejmują od innych tych dobrych, sprawdzonych działań, pozytywnych rzeczy, za to w błyskawicznym tempie przyswajają wszystko, co złe i niesie zniszczenie.
Trzymaj się, a jak chcesz poszeptać do ucha, to wiesz, co zrobić...
Pozdrawiam ciepło.