poniedziałek, 10 października 2011

Wokalne popisy Hultajstwa oraz dynia

W zeszłym roku tata zawalił z wycinaniem dyni, ku rozpaczy Hultajstwa - pisałam o tym tutaj.

W tym roku postarałam się, żeby do takiej sytiacji nie doszło.

Dynię wyhodowaliśmy na grządce - w całości można ją obejrzeć na zdjęciu w tym wpisie.

Wczoraj zagnałam chłopaków do roboty: Smyk miał narysować buzię, jaką chciałby nadać dyni, tata miał wydrążyć dynię a potem wyciąć ją według projektu Hultajstwa.

Szło im całkiem nieźle, aż Smyk za bardzo popuścił wodze fantazji i buzia jego projektu była tak wyszukana, że żadną miarą nie dało się jej wyciąć z dyni. Argumenty taty trafiały w próżnię. Mama musiała interweniować, kryzys udało się zażegnać, powstał nowy projekt, który po realizacji wygląda tak:




Dynia miała mieć big smile and three spiky teeth - no i ma!

Wieczorem przetestowaliśmy ze świeczką w środku:




A że nie straszna? No to co?

Pisałam niedawno, że Smyk bardzo lubi szkolne lekcje muzyki. Ponieważ Halloween tuż tuż (jak  by ktoś miał wątpliwości to zapraszam do dowolnego amerykańskiego sklepu), w szkole dzieci uczą się piosenek związanych tematycznie. Smyk zaskoczył mnie tym, że zapamiętał tak ładnie słowa piosenki - tutaj popisy wokalne mojej pociechy.

6 komentarzy:

Agata Adelajda pisze...

O kurcze, ale fajna dyniowa buzia:)
Bardzo mi się podoba zwyczaj robienia lampionów z dyni, szkoda, że u nas jakoś z dyniami ciężko. Nam się zasiała dynia miniaturka, taka co to jej zjeść się nie da, ale można na oknie postawić:)

Asia MK pisze...

My tez mamy w planach dyniowego stwora ;)

Aneladgam pisze...

Świetna ta dynia, inna niż wszystkie! Bardzo się cieszę, że w tym roku ta współpraca lepiej wypadła :)))
I brawa dla Hultajstwa, bardzo wyraźnie śpiewa!

Motylek pisze...

Agata - my też mamy takie małe ozdobne dynie, ale ja je posadziłam celowo - bardzo mi się podobają. Lubię lampiony z dyni, ale właśnie takie uśmiechnięte i wcale nie straszne - oswajają jesienne ponure wieczory...

Asia - wycinanie takiego stwora to świetna zabawa i dla rodzica i dla dziecka!

Aneladgam - Byłabym wyrodną matką, gdybym nie była dumna ze śpiewu Hultajstwa, ale wydaje mi się, że całkiem nieźle mu idzie, nawet "przysłuchując" się bardziej obiektywnie...
Tak, w tym roku współpraca zagrała, ale kolejny raz wyszło na to, że jak mama nie dopilnuje, to nic z takich projektów nie wychodzi...

Motylek

kasia.eire pisze...

nadrabiam wpisy u Ciebie, od razu sobie kilka filmików pooglądałam. Jeśli idzie o dynie, nie czuję bluesa bo to nie moja bajka, ale lubię patrzeć.

Motylek pisze...

Kasiu - bo dynie, duchy i inne straszydła przemawiają chyba bardziej do wyobraźni dzieci niż nas, dorosłych.
Kiedy ja znajdę czas, żeby nadrobić zaległości u Ciebie?

Motylek