środa, 19 października 2016

Reanimacja sukienki

Emilia dostała po córce znajomych sukienkę. Białą, taką trochę pierwszokomunijną, z tiulową warstwą zmieniającą zwykłą sukienkę w "księżniczkową."

Emilia - zachwycona. Mama - nie, ponieważ tiul był potargany, dziury tak wielkie, że piąstka Emilii przechodziła przez nie bez problemu.

Ale skoro dziecko się uparło, że sukienki nie odda, postanowiłam coś z tym fantem zrobić. W sklepie tekstylnym kupiłam organzę, potem materiał odleżał prawie dwa miesiące, aż w końcu zabrałam się za szycie. Odcięłam tiul, przyszyłam organzę. Efekt zadowalający:


W dziale z tiulem i organzą wybór był ogromny - wybrałam kolor niebieski w odcieniu kobaltowym, z nadrukiem brokatowym, by sukienka nieco przypominała suknię Elsy z "Krainy Lodu". Emilia bardzo lubi ten film i często podśpiewuje sobie Letigo, letigooOOO!!!!
 

Córcia - szalenie zadowolona z odnowionej sukienki - ja w sumie też.
A przy okazji mamy z głowy przebranie na Halloween.


Miejsce, w którym przyszyłam organzę do sukienki zamaskowałam tasiemką.
Tą samą tasiemką obszyłam dół, bo nie dowierzałam swoim umiejętności estetycznego podwinięcia tak śliskiego i snującego się materiału.


Ten zygzak w założeniu miał przebiegać równiutko środkiem tasiemki, ale nie na całej długości wyszło mi zgodnie z założeniem. Do zdjęcia wybrałam jeden z lepiej wyglądających odcinków.


Nie wiem tylko jak długo ten brokat utrzyma się na materiale, bo po szyciu całe mieszkanie było niem udekorowane - ku radości Emilii oczywiście.

7 komentarzy:

Urszula97 pisze...

jest cudowna,prawdziwa księżniczka,tak patrzę na zdjęcie -Emilka coraz bardziej upodabnia się do Krzysia,

Anka pisze...

Cudna jak księżniczka!!!!

Antonina pisze...

Cudownie córcia wygląda. Małe dziewczynki uwielbiają takie sukienki. Sprawiłaś córce wielką przyjemność odnowioną kreacją.

hrabina pisze...

reanimacja sukienki wyszła idealnie; odnowiona wyglada cudnie i nei dziwię się, że spodobała się właścicielce.
Nie mam dużo czasu, ale czytałam Twoje wpisy wakacyjne tylko jeszcze ich nie skomentowałam. nadrobię to ;)

Motylek pisze...

Urszula - fizycznie tak, ale nieustannie zdumiewa mnie jak odmienne osobowości mają moje dzieci.

Anka - dziękuję!

Antonina - Oj tak, sama pamiętam jeszcze jak uwielbiałam wirować w takich sukienkach, takk trudno dostępnych w czasach mojego dzieciństwa.

Hrabina - wiem, że masz sporo na głowie, więc nie stresuj się zostawianiem komentarzy. Ja też często ledwie mam czas na poczytanie a na zostawienie śladu po odwiedzinach już nie.

Motylek

splocik pisze...

Zdolne ręce potrafią wyczarować, naprawić, itp., itd....
Pomysłowo i ślicznie to zrobiłaś.
Piękna sukienka na pięknej księżniczce, sama bym nie chciała takiej sukieneczki zdjąć. :)
Czas jakby przyspieszył i gna coraz prędzej, więc i ja nie dziwię się już, że z komentarzami jest różnie, ale zawsze miło, gdy ślad bytności zostanie.
Pozdrawiam ciepło.

Joanna pisze...

Splociku - Dzękuje i za przemiłe słowa, i za teę chwilę poświęconą na napisanie paru słów - oj wiem jak to z tym czasem bywa...

Motylek