niedziela, 2 marca 2014

Dinostars

Krzyś ma w szkole lekcje muzyki - dwa razy w tygodniu po pół godziny. Niewiele to, ale w wielu szkołach w naszym mieście lekcje muzyki zlikwidowano całkowicie - w ramach oszczędności.

Godzina tygodniowo to akurat tyle, żeby nauczyć się kilku piosenek. A skoro już uczniowie opanowali słowa i zapamiętali melodię, czemu by nie zaprezentować tego, czego się nauczyli rodzicom? Na przykład w formie koncertu?

Nauczyciel muzyki takowy koncert przygotował. Wzięli w nim udział uczniowie klas drugich i trzecich, około 120 dzieci. Koncert odbył się w szkolnej sali gimnastycznej, a przyszli go obejrzeć tłumnie krewni i znajomi występujących - trzeba było dostawić krzeseł, aż i tych wyciągniętych z magazynu w końcu zabrakło.

Wszystkie piosenki miały motyw przewodni - dinozaury, stąd i tytuł koncertu, "Dinostars".


Choreografię opracowali sami uczniowie - nauczyciel wybrał te, które się mu najbardziej spodobały wśród zaproponowanych przez uczniów.

Emocje były ogromne, z kilku powodów. Jednym z nich było to, że mężowi udało się dotrzeć do domu z Kalifornii na czas - wrócił z delegacji na 1,5 godziny przed koncertem. Jechał bez zatrzymywania się na odpoczynek czy posiłek, żeby zdążyć - i udało mu się. Nabił sobie punktów i u syna i u żony.

Emocje były ogromne również i z tego powodu, że autorem choreografii do jednej z piosenek był Krzyś. Tak, mój syn. Do tego nauczył pozostałych drugo i trzecioklasistów jakie ruchy mają  wykonywać - kiedy o tym opowiadał w domu, wprost pękał z dumy.



Kiedy wyszedł, wraz z kolegą, przed resztę dzieci, widziałam, że był trochę stremowany - pierwszy raz występował przed tak liczną publicznością.
Brak uśmiechu na twarzy dość dobrze pasował jednak do piosenki pod tytułem The Raptors' Rap (Rap Raptorów).

Tata trzymał na kolanach Emilię, która koncert obejrzała i wysłuchała z ogromnym zainteresowaniem. Ja w jednej ręce trzymałam kamerę, w drugiej aparat. Poniżej efekt moich wysiłków.







PS
Infekcja ucha nadal nie chce mnie opuścić, mimo, że antybiotyk zażywam już od pięciu dni.

3 komentarze:

Dorka DOO pisze...

Ależ musisz byc dumna z syna!
Moja starsza córka gra na skrzypcach
od 6 lat i gdy idę na jakiś koncert w którym Ona bierze udział to zawsze buczę ;) Takie już chyba są mamy . Pięknie sobie Twój syn poradził - gratulacje!.

Krycha pisze...

To już nie jest chłopczyk tylko mały przystojny mężczyzna.Na mnie sprawia wrażenie bardzo odpowiedzialnego za swój występ ale nie dziwię się bo to mądry chłopak.Co do ucha to ja przykładałam sobie ciepłe okłady i kropeleczke cieplutkiej oliwki kamforowej wlewałam.Mnie pomogło czego i Tobie życzę.

Motylek pisze...

Dorka - Sukcesy naszych dzieci, nawet tego typu, zawsze ciesz!

Krycha - No tak, powinnam o nim pisac "Krzysiek" a nie "Krzys". Z ta odpowiedzialnoscia to roznie bywa... Chetnie obarcza nia mame...

Motylek