piątek, 9 września 2011

Zadanie domowe na wrzesień

Jak już pisałam w poprzednim wpisie, pierwszego dnia szkoły Smyk przyniósł do domu zadanie domowe rozpisane na cały miesiąc.



Z tego co mówiły mi koleżanki mające starsze dzieci, tutaj tak wygląda zadawanie do domu: na cały tydzień albo miesiąc z góry. 

Mąż ma problem z takim sposobem administrowania zadania domowego, ja nie. 
Hultajstwo też ma problem - ale Hultajstwo nie lubi jak mu się każe coś zrobić i to raczej tu tkwi natura jego problemu z zadaniem domowym. Jak zwykle więc w przypadku niemiłych obowiązków to mi przypada rola dopilnowania, żeby dziecko codziennie zrobiło coś z listy powyżej. Wprawdzie napisane jest, żeby w każdym tygodniu wykonać przynajmniej 3 zadania (co mąż natychmiast zinterpretował, że wystarczy wykonać tylko 3), ale wolałabym, żebyśmy codziennie zrobili jedno. Wydaje mi się, że to zadanie ma na celu przygotowanie dziecka do systematycznego odrabiania zadań domowych w przyszłości. A poza tym większość z tych zadań jest bardzo przyjemna, o stopniu trudności nie wspomnę.

Druga strona wygląda tak:




Wczoraj Smyk zgubił w drodze do szkoły odwagę i kiedy przyszedł czas rozstania, rozpłakał się. Na szczęście pani wykazała się zrozumieniem i przytuliła go na chwilę i wkrótce po moim wyjściu łzy obeschły. Wczoraj też pierwszy raz po szkole odebrała Smyka nie mama czy tata, ale Connie (ta która opiekowała się nim przez dwa ostatnie tygodnie lata po zamknięciu przedszkola).

6 komentarzy:

Agata Adelajda pisze...

Świetne, na prawdę inteligentne:)

Asia MK pisze...

Przez moment poczulam sie jak na lekacjach ang :)

Motylek pisze...

Agata - też tak uważam.

Asiu - no to poszerzamy słownictwo!

Motylek

Anonimowy pisze...

Uwazam, ze nie jest dobre zadawanie zadan z takim wyprzedzeniem, Niestety dzieciaki nie ucza sie systematycznosci, nie sa przyzwyczajone do _codziennej_ pracy. Niestety imo uczy to troche lenistwa. I wbrew pozorom nie uczy planowania. Sztuka jest bowiem zaplanowac cos codziennie. A nie na caly miesiac. Bo sa dni kiedy mozesz nei robic nic. A to jest blad. Powinno byc codziennie. To uczy przyzywczajenia do nauki systematycznej. Pisze akurat to z doswiadczenia. Moje dziecko juz jest senior na univerku.
iwona

Aneladgam pisze...

Mnie się podoba taka wersja, ale dla rodziców, którzy następnie dziecku "wydzielają" po zadaniu codziennie :) Tak mi za bardzo trąci kalendarzem adwentowym :D

Motylek pisze...

Magda - oczywiście, że to jest dla rodziców - większość dzieci w zerówce przecież nie potrafi czytać, poza tym raczej trudno od pięciolatków wymagać systematycznej pracy. Wielu rodziców trzeba nauczyć systematycznej pracy z dziećmi lub choćby tego, żeby sprawdzili czy dziecko odrobiło zadanie domowe. Poza tym, większość z tych zadań robi się z dzieckiem mimochodem, przy okazji innych zajęć. Takie zadanie domowe to pryszcz!

Motylek