sobota, 9 lutego 2019

Sukienka

Emilia wyrosła ze sweterka, który zrobiłam jej rok wcześniej, ale że włóczka wcale nie wyglądała na zniszczoną mimo wielokrotnego prania, to sweterek sprułam, dobrałam resztki innych motków, i zabrałam się za robienie nowego swetra.

Robiłam od góry, i kiedy już przeszłam na dzierganie w okrążeniach, to jak mi wpadły kulki w ręce, tak się same kolory dobierały. Ja pilnowałam jedynie, aby okrążenia wypadały mi naprzemiennie, raz jeden rodzaj włóczki, raz drugi.
I tylko rękawy przypilnowałam, żeby kolory ułożyły się tak samo. A że przy okazji słuchałam audiobuka, to się  zasłuchałam i zagapiłam. Nie zauważyłam, że ten sweter wyszedł mi nieco przydługi. Niby i tak miał być na wyrost, i do tego do leginsów, ale nawet wziąwszy pod uwagę te założenia coś mi wyglądało, że mimo wszystko za długie to to. Wykończyłam jednak motki, które akurat były w robocie i dosłuchałam do końca czego tam akurat słuchałam a potem zawołałam dziecko i zarządziłam przymierzanie. I okazało się, że przez przypadek i gapiostwo, wyszła mi niezła sukienka.


W dodatku sukienka świetnie sprawdza się w praniu a że dół rękawów jest dość wąski to nie rzuca się w oczy, że są jeszcze przydługie - sukienka powinna więc jeszcze trochę posłużyć.


Emilii bardzo odpowiada to, że jest taka milutka, mięciutka i puchata, niczym jakaś przytulanka.


Cieszę się, że nie muszę tego wszystkiego pruć, bo prucie tej cyklamenowej i szaroróżowej włóczki to kara straszliwa. Wiem, bo zużyłam szalik, za którym Emilia nie przepadała i nie używała. Zamiast leżeć w szufladzie, przerobiłam na sukienkę. Ale najpierw musiałam go spruć - zajęło mi to chyba tyle czasu co wydziergane połowy sukienki.


Paski ułożyły się same, bez mojego wpływu, ale cieszy mnie, że wyglądają jak wynik celowego planowania. Jak już wspomniałam, na przemian przerabiałam dwa rodzaje włóczki: Plymouth Yarn Oh My (biała i lila) z tego sprutego sweterka, oraz Trendsetter Yarns Blossom w kolorze brudnego różu i cyklamenową Trendsetter Yarns Zucca, które zostały mi po tym projekcie.
Coś tam się jeszcze doplątało na pojedyncze okrążenia ale w ilości znikomej i do tego nawet nie wiem co to była za włóczka.

Po zważeniu okazało się, że sukienka waży 364 gramy. Druty 4 mm.

4 komentarze:

Dendrobium pisze...

Ważne, że córci się podoba, włoczki zużyte i dosłuchane to co było słuchane. Też taką sukienkę chcę:-)
Pozdrawiam

Maria Ludwiniak pisze...

Emilia jest urocza ,jestem jej zagorzalą fanką i obojętnie w czym ,uwielbiam Ją oglądać na fotkach☺.Sweterek też mi się podoba oczywiście!

Jula pisze...

Faktycznie , córeczka na zdjęciach , jak zawodowa modelka. Pięknie reklamuje śliczną sukienkę udziergana przez mamę. Bardzo ładna sukienka na ślicznej Emilii. ☺

Motylek pisze...

Dendrobium - Dziękuję za miłe słowa i . . . do dziergania! Kilka starych swetrów do sprucia i już!

Maria - Oj, chyba Emilia mocno traci na uroku kiedy dostaje napadów furii, nawet urocza sukienka nie ratuje sytuacji!

Jula - dziękuję!

Motylek