sobota, 18 stycznia 2014

Jak nie urok to...

Ja doszłam nieco do siebie po zapaleniu oskrzeli, to teraz rozchorowała się Emilia. Zaziębiła się, potem katar lał się z noska coraz bardziej, aż w końcu ciurkał jak z niedokręconego kranu. Do tego stan podgorączkowy a potem i kaszel. Trzeciego dnia, kiedy wstała po drzemce, wyglądała tak marnie, że zabrałam ją do lekarza, który stwierdził infekcję ucha. Przepisany antybiotyk zadziałał szybko - już po pierwszej nocy Emilia miała się lepiej i choć nadal ma katar i kaszle, to jednak nie ma porównania z tym co było - widać, że idzie ku lepszemu.

A dzisiaj rano Krzyś wstał z katarem, bólem gardła, a w południe dostał gorączki. Na razie kuruję go metodami domowymi, bo wygląda, póki co, na przeziębienie. Ale nie wykluczone, że w najbliższym czasie i jego będzie musiał obejrzeć i osłuchać lekarz.

Zastanawiam się z mężem, kto będzie następny, On czy ja?

5 komentarzy:

Alisa pisze...

Moze razem :)

Alisa pisze...

Moze razem :)

hrabina pisze...

to już tak niestety idzie - całą serią! choć mam andzieję, że ominie teraz przynajmniej Was. Ty, jak by nie patrzeć, masz już chorobę za sobą.

zdrowia życzę
Anka

Motylek pisze...

Ania - niestety, tak to właśnie idzie... Zawsze może być druga runda...

Alisa - tak, oboje nas boli gardło...

Motylek

splocik pisze...

To taka zabawa "podaj dalej"... :)))
Życzę dużo zdrówka i oby Was kolejka ominęła. :)
Pozdrawiam ciepło.