czwartek, 12 lipca 2018

Roller Coasters

Pewnego majowego dnia zauważyłam, że pilnie potrzebujemy nowych podkładek pod kubeczki. Zamiast udać się do centrum handlowego na zakupy, poszperałam w internecie, gdzie w oko wpadły mi podkładki Roller Coasters.


Opis opracowany przez autorkę, Kirsten Ballering, dodatkowo wzbogacony fotografiami, jest szalenie prosty a co za tym idzie, łatwy do zapamiętania.
Już od drugiej podkładki nie potrzebowałam zerkać do opisu.


Na podkładki postanowiłam zużyć reszteczki włóczek, tak maleńkie, że na żaden nieco większy projekt i tak by było za mało. A na podkładki - akurat.
Przy założeniu, że każda z podkładek będzie inna.


Machałam szydełkiem i machałam, aż zabrakło mi stosownych resztek.
Powstało 16 podkładek, na które w sumie zużyłam 140 gram włóczki.


Najwięcej frajdy sprawiło mi dobieranie kolorów kółek, którymi ozdobione są podkładki - oj można sobie poszaleć artystycznie, wszak możliwych kombinacji jest niewyobrażalna ilość.


Każdy z domowników ma swoje ulubione podkładki, nawet Kicia zainteresowała się nimi!


Szalenie intrygowało ją to "coś" i koniecznie musiała sprawdzić jak się zachowa zaczepione pazurkami.


3 komentarze:

Urszula97 pisze...

Świetny pomysł,świetne wykonanie,ja też z tych resztkowych,nic nie wywalam,juz mi znowu kolorowy koc chodzi po głowie ale za mało resztek .Twoja Kicia sprawdza a moja jak tylko słyszy że dziergam to zaraz przy mnie,walka z włóczką,kilka razy mi już nitkę odgryzła,

splocik pisze...

Super podkładeczki i jak zawsze sprawdza się to, że proste może być piękne. :)
Faktycznie sposób wykonania bardzo prosty, a efekt widać :)
Kicia też chce jedną pod swoją miseczkę. :)))
Pozdrawiam ciepło.

Motylek pisze...

Urszula - resztki mnożą się jak króliki i jestempewna, że niebawem będziesz ich miała wystraczająco na kolejny kocyk!

Splocik - kolejny raz sprawdza się powiedzenie, że proste jest piękne . . .

Motylek