piątek, 15 grudnia 2017

Wywiadówki u dzieci

Pierwszego grudnia zakończył się pierwszy trymestr w szkołach moich dzieci a w ubiegłym tygodniu udałam się do obu szkół by spotkać się z nauczycielami.

Najpierw rozmawiałam z panią Emilii.

Emilia w szkole zachowuje się przykładnie grzecznie i jest dzieckiem lubianym przez inne dzieci. Na początku roku szkolnego Emilia nie za bardzo chciała bawić się z dziećmi, wolała przerwy spędzać z panią w klasie, ale z upływem czasu rozkręciła się towarzysko, zaczęła bawić się z koleżankami i kolegami a z kilkoma nawet nawiązała bardziej przyjacielskie relacje.

Emilia bardzo ładnie czyta i pisze - w obu kategoriach plasując się na poziomie pierwszej klasy a nie zerówki.

Z matematyką też sobie radzi świetnie, bijąc na głowę inne dzieci. Ponieważ to co przerabia w szkole jest za łatwe, sama wymyśla sobie zadania, rozwiązuje je a potem przychodzi się pochwalić:

- Mama! 5 and 5 and 5 and 5 is 20! (Mamo! 5 i 5 i 5 i 5 jest 20!)

Czasami coś jej się pomyli, więc muszę uważać na to, co dokładnie mówi, żeby odruchowo nie potwierdzić jakiejś bzdury.

Bardzo miło było mi usłyszeć, że w grupie 60 zerówkowiczów Emilia jest najbardziej zaawansowana w nauce. Na takie wywiadówki chętnie będę chodzić do szkoły!

Następnego dnia udałam się do szkoły Krzysia. Że i to spotkanie będzie miłe, zapowiadało się już wcześniej. Na kilka dni przed Krzyś przyniósł do domu garść dyplomów:

Dyplom od pani dyrektor za średnią ocen.

Pierwszy dyplom, od pani dyrektor, za średnią ocen - maksymalne GPA wynosi 4.0 i taką właśnie średnią Krzyś uzyskał w pierwszym trymestrze.

Dyplom za 100% obecność w szkole

Kolejny dyplom - za stu procentową frekwencję - moje dzieci nie opuściły w tym roku jeszcze ani jednego dnia nauki i mam nadzieję, że taki wynik uda nam się zachować do końca roku szkolnego.

Za wyniki z Social Studies czyli geografii i historii

Język angielski, historia i geografia to dla mojego syna bułka z masłem - bez najmniejszego wysiłku wszystkie prace i testy zalicza na 100%. (Ja w szóstej klasie aż takimi wspaniałymi wynikami nie mogłam się pochwalić!)

Dyplom za wybitne osiągnięcia z muzyki

Największą niespodziankę sprawił mi jednak Krzyś oceną z muzyki.
Nigdy nie sądziłam, że w tym kierunku ma jakiekolwiek zdolności, a okazuje się, że całkiem nieźle sobie radzi jeśli chodzi o naukę gry na flecie. Pilnuję go by codziennie chwilę pograł (co w praktyce przekłada się na 4 razy w tygodniu po 10 minut) i to wystarcza by był najlepszy w sekcji fletów. No i nie zdarzyło mu się jeszcze zapomnieć zabrać instrumentu na zajęcia.

W gimnazjum każdego przedmiotu uczy inny nauczyciel i miałam sobie wybrać dwóch, z którymi chciałabym porozmawiać. Postanowiłam spotkać się z panią z Science (fizyka i chemia) oraz z matematykiem.

Z Science dlatego, że Krzyś ma najgorsze wyniki z tego przedmiotu - nadal ma jednak A, czyli najwyższą możliwą ocenę.
Pani bardzo chwaliła Krzysia, stwierdziła, że jest chłopcem bystrym i zdolnym, i doradziła by korzystał z możliwości poprawy testów zaliczonych na ocenę niższą niż maksymalną - uczeń ma na to 2 tygodnie a Krzyś jakoś wzbrania się przed zgłoszeniem pani, że chciałby jeszcze raz napisać test. Pani stwierdziła, że nie widzi żadnego powodu by nie miał procentowo lepszych wyników z przedmiotu niż obecnie.

Z matematykiem chciałam się spotkać ponieważ Krzyś chodzi na zajęcia z klasą wyżej, siódmą, i chciałam dopytać jak sobie radzi w grupie ze starszymi uczniami - Krzyś zawsze był dość nieśmiały i nawiązywanie nowych znajomości przychodzi mu niezmiernie trudno. Pan stwierdził, że Krzyś zaczyna się odnajdywać w tej grupie i coraz częściej się odzywa oraz zgłasza się na ochotnika. Jeśli chodzi o wyniki w nauce - żadnych problemów.

Jak łatwo się domyślić, wyszłam ze szkoły zachwycona - chyba unosiłam się w tej euforii kilka centymetrów nad ziemią, ale przecież miałam powody!
Tak wspaniałe wyniki w nauce obojga uczciliśmy zakupami na szkolnym kiermaszu książki (w obu szkołach!) oraz wyjściem do ulubionej restauracji dzieci (nie do McDonalda).

Odbierając cenzurkę Krzysia z wynikami za pierwszy trymestr  dostałam także wyniki testów stanowych, które dzieci zdawały w maju i czerwcu, jeszcze w piątej klasie. Tutaj też niespodzianki nie było - wyniki bardzo dobre, i z języka angielskiego, i z matematyki. Tym razem same najwyższe oceny czyli czwóreczki.


No po prostu pękam z dumy jak sobie pomyślę jak te moje pociechy dobrze sobie radzą w szkole!

3 komentarze:

Jula pisze...

Ja pękam z dumy i z Ciebie i z Twoich dzieci. Bo jesteście taka moja przyjazna rodzina blogowa. ☺

Widzę , jak mądrze je chowasz.

Nie są puszczane samopas , tj. są samodzielne ale mądrze kierowane.
Uczą się żyć mądrze . I skutki widać !...

Gratulacje dla Was wszystkich. Zdroweczka i oby tak dalej a na pewno będzie. 😘 Buziaki dla całej miłej rodzinki.

Urszula97 pisze...

Brawo,gratuluję dzieciaków ale spora zasługa też i mamy,

Motylek pisze...

Jula - dziękuję Ci za przemiłe słowa!

Urszula - dziękuję! No tak, jak bz mama nie dopilnowała to pewnie wyglądałoby to nieco inaczej...

Motylek