środa, 28 grudnia 2011

O oczekiwaniu, nauce cierpliwości i radości obdarowywania innych

Pewnego dnia, jeszcze przed świętami, Smyk przyniósł ze szkoły karteczkę, z prośbą o podanie liczby i imion osób, które dziecko chciałoby odbarować w te nadchodzące święta.

Ponieważ dzieci w wieku Smyka chcąc komukolwiek coś podarować muszą polegać na rodzicach (zarówno jeśli chodzi o wybranie się do sklepu jak i stronę finansową), szkoła chciałaby pomóc dzieciom w samodzielnym zdobyciu prezentów.

Przyznam, że przekonana byłam, że dzieci zrobią coś własnoręcznie z materiałów zapewnionych przez szkołę.

Zapytałam Smyka komu chciałby podarować prezent na święta. Usłyszałam, że "Wszystkim na całym świecie". Rewelacja! Udało nam się nieco zawęzić tych wszystkich do małego świata Hultajstwa, czyli do mamy, taty, Patryka i Damiana (koledzy).

Dwa dni później Smyk wręczył mi plastikowy worek z prezentami: cukierkami dla taty, zapachowymi saszetkami i balsamem do ciała dla mamy, zestwem klocków i ksążeczką dla Damiana i Patryka.

Problem w tym, że Smyk był przekonany, że klocki i książeczka są dla niego.

Nie obeszło się początkowo bez łez, ale udało mi się wyjaśnić dziecku ideę obdarowywania się wzajemnie z okazji świąt - nowość dla sześciolatka żyjącego w przekonaniu, że wszystkie prezenty pod choinką są od Mikołaja. Bardzo pomocna okazała się szeroko reklamowana w naszej lokalnej telewizji doroczna akcja charytatywna "Toys for Tots". W końcu dziecko załapało i bez żalu, a wręcz przeciwnie, z radością podarowało klocki Damianowi, książkę - Patrykowi.

Sytuacja pomogła mi rozwiązać inny problem. W poprzednich latach chowałam prezenty gwiazdkowe otrzymane od znajomycje przed Smykiem i wszystkie pojawiały się pod choinką jako te od Mikołaja. W tym roku nie udało mi się to. Ale dziecko już wiedziało, że nie wszystkie prezenty pochodzą od Mikołaja, pozostała  jedynie kwestia doczekania z odpakowaniem prezentów do świąt. Kategorycznie zabroniłam odpakowania któregokolwiek prezentu przed świętami. Po początkowym oburzeniu, Smyk pogodził się z moją decyzją, poukładał prezenty wokół choinki i tylko od czasu do czasu zerkał do jednej z torebek przeprowadzając nieinwazyjną inspekcję zawartości.
Muszę pochwalić Smyka - doczekał bez oszukiwania!

Prezenty od znajomych odpakowaliśmy po wieczerzy wigilijnej, dając możliwość Mikołajowi obdarowania nas swoimi prezentami, które pojawiły się pod choinką w nocy. Smyk znalazł je tam rano, ale najpierw przyszedł zapytać rodziców (smacznie śpiących) czy może je odpakować. Kiedy otrzymał twierdzącą odpowiedź, przyniósł wszystkie trzy do sypialni.

4 komentarze:

hrabina pisze...

Pięknie, bardzo pięknie!
U mnie w tym roku dziewczyny też były wystawione na ogromna próbę, zwłąszcza 4,5-letnia Monika; Prezenty pojawiły się w nocy przed wigilią, więc cały dzieć leżały pod choinką.a otwierane były rankiem pierwszego dnia. Też jakoś doczekały:) Podejrzewam, że u Was też była radość tak wielka, jak u nas.


Anka

Rainbow Dash pisze...

Dzielny Smyk :) Duska tez dala rade z niektorymi sie wstrzymac, choc nie powiem, zeby latwo nam to poszlo :P

Jula pisze...

To dopiero nowina? ..Taka akuratna na Boże Narodzenie. Mam na myśli Twoją poprzednią notkę i zdjęcie ;).. Gratulacje, cieszę się razem z Wami !...
No a skoro kolejny rok 2012 jeszcze przed nami to życzę by ,
zbliżający się Nowy Rok przyniósł same radosne momenty,
w których poczujemy nie tylko stabilność finansową,
ale też doświadczymy ciepła i miłości . :)
I przede wszystkim zdrówka, bo nic po wszystkim gdy zdrowia brak. :D)))

Motylek pisze...

Hrabina - i okazuje się, że wymaganiom tym nasze dzieci sprostały! Brawo! Oczywiście, że radość była ogromna, tym większa, że Smykowe prezenty były bardzo trafione.

Rainbow Dash - w przyszłym roku będzie łatwiej!

Jula - Nowina ogromna, myślę, że dzień Bożego Narodzenia to dobry dzień na podzielenie się moją radością. Dziękuję za życzenia - Tobie różwnież życzę wszystkiego najlepszego w tym nowym roku!

Motylek