piątek, 12 lipca 2019

Kentucky Falls

Szlak Kentucky Falls Trail zaczyna się tuż przy parkingu, a ścieżka prowadzi przez majestatyczny starodrzew.


Po niecałym kilometrze dochodzimy do górnego wodospadu, Upper Kentucky Falls. Najpierw go słychać, potem zaczyna nieco widać spomiędzy drzew, aż w końcu wyłania się w swej całej okazałości.


 


Minąwszy Upper Kentucky Falls, szlak biegnie w dół, wzdłuż strumienia Kentucky Creek.


Skoro jest strumień, to koniecznie musi być mostek.



Ścieżka prowadzi cały czas w dół a różnica poziomów wynosi 237 metrów.
W drodze powrotnej idzie się więc pod górę, ale trasa nie jest szczególnie trudna. Szlak poprowadzono zakosami, i ani ja ani Emilia nie miałyśmy problemu z jej pokonaniem. Choć pod koniec Emilia była już nieco zmęczona, ale w obie strony trasa mierzy nieco ponad 7 kilometrów, więc dodając do tego konieczność wdrapania się pod górę, miała prawo opaść z sił.

Na samym dole, z platformy widokowej, można podziwiać dolny, opadający 30-metrową kaskadą wodospad, Lower Kentucky Falls. Pierwsze zdjęcie zrobiłam zanim doszliśmy do platformy widokowej, drugie już z platformy.



W drodze powrotnej, w pobliżu mostu, dzieci wypatrzyły jeszcze dzikie maliny, które spałaszowaliśmy z ogromną przyjemnością. Jeszcze raz przeszliśmy obok górnego wodospadu, przez wspaniały stary las i wróciliśmy do samochodu.


Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, poza naszym, na parkingu był jeszcze tylko jeden samochód, a na całej trasie w dół nie spotkaliśmy nikogo. Dopiero w drodze powrotnej zaczęliśmy mijać się z innymi turystami, a po dotarciu do samochodu okazało się, że parking zapełniony jest do ostatniego miejsca, czyli że miejsce popularne mimo że schowane na końcu świata. A może właśnie dlatego?

Dla tych, którzy dzielnie doczytali do końca - nagroda. Filmik ze zdjęciami z wycieczki z podkładem muzycznym w wykonaniu Emili:


3 komentarze:

Urszula97 pisze...

kolejny cudowny wypad i dziewiczy zakątek przyrody, gratulacje dla Emilki, ładnie już gra.

a-lenka pisze...

Magiczne miejsce! Warto tam być i zobaczyć!
Pozdrawiam Alina

Motylek pisze...

Urszula, Alina - dziękuję!

Motylek