Jak tylko zapadła decyzja którą część Olympic odwiedzimy w te wakacje, zaczęłam robić listę pieszych wycieczek do przewędrowania i miejsc do zobaczenia. Pośród wielu niezbyt wymagających tras po lesie deszczowym znalazłam szlak na szczyt Colonel Bob (nazwany na cześć weterana wojny secesyjnej pułkownika Roberta „Boba” G. Ingersolla) - szczyt w obrębie obszaru chronionego Colonel Bob Wilderness, położonego na terenie Lasu Narodowego Olympic. Czyli nie w samym parku narodowym ale tuż obok.
Colonel Bob wznosi się na wysokość około 1371 metrów i jest drugim pod względem wysokości punktem tego obszaru, ustępując jedynie nienazwanemu wierzchołkowi o wysokości 1374 metrów.
Najpierw zaświeciły mi się oczy na myśl, że wejdziemy tak wysoko, obejrzymy sobie piękną panoramę, jezioro u stóp, w oddali ocean no i wszystkie wierzchołki w paku Olympic. Potem przyszła refleksja.
Na szczyt prowadzą dwa szlaki, od strony północnej trochę dłuższy (24 km tam i z powrotem), od strony południowej nieco krótszy (18 km w obie strony), obie trasy wiążą się z pokonaniem stromych, wyczerpujących podejść o przewyższeniu przekraczającym 1200 metrów (lub 1066 w przypadku trasy krótszej, która zaczyna się nieco wyżej nad poziomem morza). To nie tylko dość wysoko ale przede wszystkim stromo. Wątpiłam, czy dam radę.
Zaczęłam więcej ćwiczyć, zwłaszcza nogi, ale nadal nie byłam pewna.
Im bliżej wyjazdu, tym więcej zastanawiałam się czy porywać się z motyką na słońce czy może jednak odpuścić. W końcu, po wycieczce na Crescent Mountain stwierdziłam, że chyba dam radę bo to "tylko" 300 metrów w górę więcej. Emilia stwierdziła, że oczywiście że idziemy, więc poszłyśmy.
Zdecydowałyśmy się na trasę krótszą. Przewodniki twierdzą, że to 6 km w jedną stronę, ale to błędna informacja. Aplikacja zarejestrowała 9 km z punktu wyjścia na szczyt a potem dane te potwierdziła mapa w Straży Leśnej.
Po powrocie pogratulowałyśmy sobie wyboru krótszej trasy bo i tak było trudno i ledwie dałyśmy radę. Na tej dłuższej trasie, zaczynającej się niżej więc z większą ilością metrów do pokonania, nie dałybyśmy rady, poległybyśmy.
Szlak na Colonel Bob to zdecydowanie jedna z mniej znanych tras na Półwyspie Olympic. Wspinaczka na surowy, odosobniony szczyt, mimo że wiąże się ze znacznym przewyższeniem, zapewnia prawdziwą przygodę. Poza tym to jeden z niewielu szczytów na zachodnich zboczach Półwyspu Olympic, na który można wejść i zejść w ciągu jednego dnia.
Ze szczytu, przy dobrej pogodzie, można podziwiać panoramiczne widoki (360 stopni) na góry Olympic, jezioro Quinault, Ocean Spokojny i lodowce.
Poniżej linki do kilku filmików z widokami.
- w drodze, już dość wysoko, ale jeszcze nie na samej górze
- tuż pod szczytem
- widok ze szczytu Colonel Bob
Z pogodą udało nam się. W dniu wycieczki, poranną mgłę przepędziło słońce i chociaż w ciągu dnia zaczęły nadciągać chmury to jednak kiedy dotarłyśmy na szczyt, ciągle jeszcze nie przesłaniały ani horyzontu ani niżej położonych terenów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz