sobota, 16 marca 2013

122 wyrazy na minutę

Kilka dni temu Krzyś przyniósł do domu wydruk z ocenami semestralnymi.
W tym roku zarząd dystryktu szkolnego zadecydował, że będą trzy semestry a nie cztery, jak dotąd. Przejrzałam szybciutko raport, który jest raczej opisowy, bez ocen typu 5, 4, 3 lub, A, B, C. Owszem, są literki, ale stanowią one skróty od np. S - satisfactory (zadawalający), M - meets expectations (zgodnie z oczekiwaniami), N - needs improvement (musi się poprawić), itd.

Literki na wydruku Krzysia wywołały uśmiech na twarzy bardzo zadowolonej mamy - wynika z nich, że dziecko dobrze sobie radzi w szkole. Jedyne dane liczbowe dotyczyły czytania. Krzyś zrobił znaczne postępy w szybkości czytania od grudnia, kiedy to czytał 92 wyrazy na minutę. Teraz czyta 122 wyrazy na minutę. Już nie każę mu czytać na głos, bo widzę, że naprawdę przyjemność sprawia mu samodzielne czytanie po cichu w łóżku, kiedy ja kładę Małą spać, albo idę pod prysznic. Zaczął nawet czytać miesięcznik Highlights, który zaprenumerowałam latem, a do którego dotąd nie miał ochoty zaglądać - widać musiał do niego dorosnąć.  Teraz czyta, a potem relacjonuje mi wszystkie ciekawe rzeczy, których się dowiedział podczas lektury.

A poniżej kilka rysunków Krzysia.










5 komentarzy:

hrabina pisze...

Swietne osiągnięcia! Gratulujuję mamie Smyka, wszak to i Twoje wielkie osiągnięcie!

Ciekawi mnie jak idzie czytanie po polsku? U mnie Gosia czyta i piszę po polsku, ale nie lubi tego. Drugi rok uczęszcza do szkoły polskiej(raz w tyg po 2,5 godz. więc cudów nie ma, a ja, przyznaję się bęz bicia, nie mam czasi na systematyczne uczenie jej); widze postępy, czyta dość sprawnie, nic to jednak w porównaniu z ang. Stąd moje pytanie o Twojego Krzysia.


pozdrawiam

Anka

LEPTIR pisze...

gratulacje ...i dla Krzysia i mamy.... cieszy przecież jak dziecko czyta z chęcia....
a rysunki slietne...rośnie mały artysta

Motylek pisze...

Aniu - u nas nie ma polskiej szkoły, więc cały ciężar nauczania spada na mnie. Pisanie odpuściłam sobie na razie całkowicie - nie potrafię wskrzesać w sobie energii na walkę z Krzysiem. Wystarczy nam czytanie. Po urodzeniu Małej trochę to zaniedbałam i musieliśmy się mocno cofnąć, do podręcznika z pierszej klasy. Teraz ćwiczymy na wydrukowanych z netu tekstach trudne wyrazy z polskimi ż, ś, ch, itp. Oczywiście po polsku idzie Krzysiowi nieporównywalnie gorzej niż po angielsku, ale to nie stanowi zaskoczenia żadnego.

Leptir - dziękuję!

Motylek

hrabina pisze...

To, że idzie gorzej polski, to i mnie nie zaskoczyło; i wszyscy którzy to przechodzili(m.in. ciotka która w kanadzie urodziła i wychowała trójkę dzieci,w tej chwili mających swoje rodziny), pocieszają mnie, ze będzie dobrze, że Polski będzie opanowany jeśli tylko w domu będziemy starać się cały czas trzymać ten język. Zastanawia mnie tylko czy Gosi niechęć do nauki polskiego wynika z samego języka, czy tego, że ma raz w tyg. dodatkowe zajęcia, na które musimy jechac do sąsiedniego miasta? jest to męczące i kosztowne, bo płacimy i za szkołe i za dojazdy, ale chciałabym, żeby choć podstawy moje dzieci miały opanowane.

pozdrawiam


Anka

Motylek pisze...

Aniu, myślę, że niechęć to wynik stopnia trudności - język polski jest przecież trudniejszy do nauki niż angielski! Krzyś też mniej chętnie czyta po polsku, choć bardzo lubi kiedy po polsku ja mu czytam. Pod twoim wpływem zaczęliśmy wczoraj też pisanie po polsku - 3 proste zdania, a dzisiaj będą kolejne 3.
W domu oczywiście mówimy po polsku, ja czytam dzieciom książki jedynie po polsku i jeszcze puszczam Krzysiowi audio po polsku.

Motylek