Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xxx. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xxx. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2026

53

Pięćdziesiąte trzecie urodziny. Dzisiaj, więc cały weekend był urodzinowy. Dzięki technologii, tysiące kilometrów nie mają znaczenia, choć już różnica w czasie tak, ale i to da się obejść. Rozmowy telefoniczne, "face time", wiadomości tekstowe, spotkania w gronie przyjaciół.

Emilia zarwała noc aby zrobić dla mnie kartkę urodzinową oraz specjalny dla niej stojak.



Te niebieskie kwiatki zrobiła z łupinek orzechów pistacjowych, przyklejonych do wykałaczek.

Do zdjęcia kartkę oparłam o doniczkę żeby na jej tle ująć elementy stojaka. Kartka jest wsunięta pomiędzy te kępki niebieskich kwiatków.

Chyba nie muszę pisać jak ogromną sprawiła mi przyjemność.

A tę kartkę otrzymałam od Splocika:


Czyż nie jest przepiękna?

Z niemiłych "prezentów" - dzisiaj u nas zmiana czasu, w moje urodziny! Koszmar! Ale za to wiosna zrekompensowała mi tę nieprzyjemność pięknymi krokusami.




A teraz pora spać bo jutro trzeba wstać - o godzinę wcześniej.

środa, 5 kwietnia 2023

W Świątecznym Nastroju

Wczoraj dotarła do mnie pierwsza kartka świąteczna — i jak na razie jedyna. Ostatnio kartki z Europy (nie tylko z Polski, ale i z inny krajów UE) docierają z ogromnym opóźnieniem. Nie wiem, czy wróciły do łaski gołębie pocztowe, czy może żaglowce, faktem jest, że kartka urodzinowa leciała do mnie z Anglii 9 tygodni. Ale kartka świąteczna od Splocika (KLIK 1, KLIK 2) dotarła na czas. 


Jak zawsze, nie jest to żadna zwykła kartka, ale pięknie wykonana własnoręcznie z uroczym haftem. 



Do kartki dołączony prezencik, frywolitkowe jajeczko do zawieszenia. 



Na razie zawiesiłam je na tablicy korkowej w kuchni obok przypiętej kołeczkiem kartki. Cudeńka!

czwartek, 12 stycznia 2023

Jeszcze Boże Narodzenie - kartkowe wspomnienie

W USA, a przynajmniej w naszej okolicy, choinki ubiera się zaraz po święcie dziękczynienia, ale znikają z domów z początkiem nowego roku. Niektórzy jeszcze przeciągają o tydzień, ale w drugim tygodniu stycznia już mało kto ma jeszcze choinkę i w zasadzie wszystkie światełka ozdabiające domy na zewnątrz ściągnięte, a o ile jeszcze wiszą (jak u nas), to już nie są zapalane po zapadnięciu zmroku. Szkoda, bo bez nich tak smutno...

Z roku na rok dostaję coraz mniej tradycyjnych kartek — znak czasów. 
Te, które dotarły, zawiesiłam w kuchni nad tablicą korkową. Do sznurka przyczepiłam je klamerkami. Dzieciom bardzo spodobało się to rozwiązanie. 


Dzisiaj zrobiłam na szybko zdjęcia kartek, a że udało mi się namówić Emilię do nagrania tradycyjnej anglosaskiej melodii Deck the Halls, zebrałam kartki z muzyką w formie filmiku — na pamiątkę.


Jedna z kartek została wykonana ręcznie — przez Splocika:


Taki piękny haft! Kartka dotarła już w tym roku, jako ostatnia, ale za to w kopercie znalazłam niespodziankę trzy śliczne frywolitkowe zakładki! Cudeńka! 

środa, 8 sierpnia 2018

Lane County Fair

Kiedy słońce zaczęło już nam doskwierać, schroniliśmy się w klimatyzowanych pawilonach wystawowych. A tam, każde z nas znalazło coś dla siebie. Dzieci zainteresował dział kraftowy a w szczególności stanowiska, przy których można było samemu coś zrobić, ja najpierw poszłam obejrzeć kompozycje kwiatowe.


Te w wazonach były już przywiędłe ale te w doniczkach prezentowały się pięknie.


Były też kompozycje z suszonych roślin, a wśród nich mój zachwyt wzbudziła ogromna rama zdobiąca stanowisko do robienia zdjęć.


Okazji nie przepuściliśmy, po kilkuminutowych wygłupach, dzieci zachowały się odpowiednio do zdjęcia i zarówno pociechy, jak i piękna rama z suszków, zostały uwiecznione ku potomności.


Potem dzieci poszły podziwiać makiety z kursującymi pociągami, a ja obejrzałam sobie eksponaty wystawione do konkursu w kategoriach robótkowych.

A były tam cudeńka robione na szydełku, na drutach, techniką makramy, hafty, paczworki.






 



Doszłam do wniosku, że i ja mogłabym spokojnie wystawić moje udziergi do takiego konkursu. Tak jak i fotografie. Muszę zorientować się w zasadach i spróbować sił w przyszłym roku.


Przechodząc z jednego pawilonu wystawowego do drugiego dzieci zasiadły na chwilę za sterami śmigłowca. Wprawdzie silniki nie były włączone, ale dzieci i tak miały ogromną radochę.


I jeszcze tylko pawilon ze zwierzętami, niestety, nie klimatyzowany, a tam setki króliczków, owce, kozy, kury, kaczki i prosiaczki. Niektóre dało się pogłaskać sięgając ręką pomiędzy prętami klatki bądź ponad ogrodzeniem - w przypadku większych zwierząt.


sobota, 31 marca 2018

Wpis świąteczny



Zakradały się te święta skrycie i powoli i udało im się mnie niemal zaskoczyć.
Niemal - dzięki Emilii, która od ponad dwóch miesięcy co jakiś czas dopytywała się ile dni do świąt, przypominając mi nieustannie o ich zbliżaniu się.

Robótkowo święta odpuściłam sobie już jakiś czas temu, ale w tym roku nieco wyręczyła mnie córka. Przyniosła ze szkoły filcowe zajączki i jajka i strasznie chciała zrobić jakiś art project.

Wyciągnęłam z pudła z przydasiami ozdobny kartonik w wielkanocne jajka i dziecko ponaklejało - z jednej strony zające i jajka, z drugiej napis z kolorowych literek, wyciągniętych z tego samego pudła co kartonik. Z napisem trochę jej pomogłam. Wprawdzie marudziła, że szare a jej się nie podoba, ale więcej kolorowych nie było. Polskich literek ani wielkich liter też nie było.

Ozdobiony krtonik, a w zasadzie to takie bardzo płaskie pudełeczko, zawisło na wstążeczce na lampie kuchennej.

Ale w domu i tak zawitał piękny wielkanocny haft - o tak śliczny wystój zadbała Splocik przysyłając własnoręcznie wykonaną kartkę:


No CUDO! Oczom własnym nie mogłam uwierzyć, tak ładna, i jak zawsze przestarannie wykonana. Niesłychana staranność i dokładność to znak firmowy Splocika. Kartka stoi na honorowym miejscu a obok kurek (komercyjnych) w plecionym koszyczku na zielono-różowym plastikowym sianku.

Dekoracje nie zalały nam wprawdzie domu, ale z wypiekami się uwinęłam - z asystą Emilii oczywiście i nastrój jak najbardziej świąteczny mamy.

Jak co roku odbyła się nasza mała prywatna ceremonia święcenia pokarmów dokonana przez zaprzyjaźnionego księdza, a za parę godzin - doroczna pogoń za jajami w ogródku znajomych. Nafaszerowane słodyczami jajca już czekają!

Ostatnio, co święta, to coś się psuje. Tym razem padło na odkurzacz, który zepsuł się dzisiaj - coż za wyczucie sytuacji!


niedziela, 20 stycznia 2013

Wśród nocnej ciszy...

Przy okazji rozlicznych grudniowych spotkań towarzyskich Emilia została obdarowana metryczką, którą wyhaftowała dla niej moja koleżanka Ania (Ania nie udziela się w wirtualnym świecie, dzielimy robótkowe pasje w realu) -  haft jest dość spory i spędziła nad nim dużo czasu.


Ania zaskoczyła mnie totalnie, bo wydaje mi się, że pokazywałam jej metryczkę, którą Emilka dostała latem od Splocika.

Ponieważ tego dnia byłam sama z dziećmi i miałam sporo bambetli do pozbierania, wychodząc, powierzyłam doniesienie pięknie oprawionej metryczki do samochodu Krzysiowi, upominając go, żeby uważał i nie potłukł szybki.

- To plastik, nie potłucze się. - Stwierdziła koleżanka.

Krzyś wyszedł pierwszy, ja jeszcze zamarudziłam na schodach, kończąc pożegnania - wiadomo jak to jest jak się wychodzi od znajomych. Samochód stał pod domem, nie więcej niż 10 metrów od drzwi wejściowych.

Nagle usłyszałam odgłos upadku, okrzyk rozpaczy mojego dziecka, a jednocześnie wieczorną ciszę rozdarło donośne

Brzdęk!

- A jednak to nie był plastik. - Padł spokojny komentarz.

Potem spędziłam dłuższą chwilę pocieszając zrozpaczonego Krzysia, któremu wprawdzie nic się nie stało, ale nie mógł przeboleć, że nie sprostał tak łatwemu zadaniu jak doniesienie obrazka do samochodu.

piątek, 24 sierpnia 2012

Haftowana metryczka i zakładka

Zaletą siedzenia z dziećmi w domu jest to, że kiedy przychodzi listonosz z przesyłką, odbieram ją natychmiast, nie muszę jechać na pocztę z awizo.
A kilka dni temu listonosz przyniósł bardzo szczególną przesyłkę - zawierającą przepiękną, ręcznie wyhaftowaną przez Splocika metryczkę Emilki:


A tutaj Kruszynka z metryczką - widać, że się cieszy z prezentu, prawda?


Ale to dopiero był początek niespodzianek, które kryła dość spora koperta. W środku był też prezent dla Hultajstwa, który właśnie zażywał odpoczynku nad jeziorem w towarzystwie taty. Kiedy wrócił do domu, uzbrojona w aparat wręczyłam mu prezent. Oto chwila otwierania:


Radość wielka, bo w teczce ze Spidermanem znalazł ekstra zakładkę:


Robal idealnie pasuje do mojego starszego dziecka, a na dodatek książka, którą trzyma, ma literkę "K" - co od razu zostało zauważone i przez mamę i przez syna.


A z tyłu zakładka wygląda tak:


Bardzo mi się ten pomysł podoba - Hultajstwu jeszcze bardziej! Nigdy dość podkreślania doniosłości faktu bycia starszym bratem!
Splociku - BARDZO Ci dziękujemy - ja, Emilka i Krzyś!

piątek, 6 stycznia 2012

Straszydła z przeszłości

W zasadzie to jedno, i może nie tyle straszy wyglądem, co czasem oczekiwania na prezentację.
Półtora roku czekała grzecznie ta biedna zakładka na pulpicie komputera aż ją Wam zaprezentuję.  No i się biedactwo doczekało:




Oryginalny blackwork zastąpiłam różem. Schemat pochodzi z którejś posiadanej przeze mnie gazetki, ale karteczka z nazwą i numerem już dawno gdzieś zaginęła i musiałabym się przekopać przez pudło ze schematami.

Ostatnio nieco lepiej się czuję (z naciskiem na nieco) - jestem w stanie utrzymać w dłoniach druty i coś tam powolutku powstaje.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Myszka w różowej sukience

Wstyd się przyznać, ale skończyłam ją już miesiąc temu, tylko zapomniałam zrobić zdjęcie. Oto szósta mysia baletnica:




Ostatnia, siódma, ma już cztery krzyżyki, ale kiedy zostanie ukończona - nie wiem. Mam nieplanowaną przerwę w robótkach. Myślę, że napiszę o tym następnym razem.

niedziela, 20 listopada 2011

Tak wiele książek, tak mało czasu

Skoro powstała zakładka dla Kris, musiała powstać zakładka dla Connie.
W zasadzie to najpierw wyszyłam tę dla Connie, tym bardziej, że znalazłam tekst idealnie pasujący do niej. Do mnie z resztą też:




Tekst, w języku angielskim, głosi "Tak wiele książek, tak mało czasu."
Szczera prawda.
Zdradzę Wam w tajemnicy, że Connie uwielbia czytać i zawsze ma w zasięgu ręki książkę - stąd też wiedziałam, że taki prezent będzie mile widziany. A teraz wiem, że jest stale użytkowany.

czwartek, 10 listopada 2011

Zakładka dla Kristaline

Dawno, dawno temu, w marcu, dostałam od Splocika dwa mini zestawy DMC do wyszywania. Pierwszy, hiacynt, prezentowałam tutaj. Drugi - dzisiaj.




Do oryginalnego obrazka "Beach House" dodałam skrót imienia osoby, dla której zakładka była haftowana. Ponieważ postanowiłam przerobić obrazek na zakładkę.


Kris to córka Connie - obie opiekowały się Smykiem po zamknięciu przedszkola w sierpniu, a od września odbierają go po szkole i przyznam, że moje dziecko nie mogło lepiej trafić: nie dość, że jest hołubione tak, że trudno się domyślić, że nie jest najbliższym członkiem rodziny (nawet nauczycielki w szkole to zauważyły), to jeszcze odrabiają z nim lekcje, tak że kiedy wracamy wieczorem do domu, głodni i zmęczeni po całym dniu pełnym wrażeń, możemy się oddać relaksującym czynnościom i nie martwić się o zadanie domowe.

Zakładka jest dwustronna. Po drugiej stronie wyszyłam muszelkę, żeby pozostać w klimatach nadmorskich. Użyłam nici z zestawu, które zostały po wyszyciu podstawowego obrazka.




Ponieważ oba obrazeczki są  niewielkie, a zakładka nie może być zbyt mikroskopijna, zszywając obie części wszyłam wstążkę: dwa cieńsze paski czerwone i jeden szerszy biały, między czerwonymi.

Niestety zdjęcia nie oddają uroku zakładki ponieważ robiłam je wieczorem, w pośpiechu bo za chwileńkę Kris i Conni miały mi odstawić dziecko do domu - tego dnia wybrały się z dziećmi do oddalonego o 200 km ogrodu zoologicznego i zabrały ze sobą Smyka - który wycieczką był zachwycony.

wtorek, 11 października 2011

Z miesięcznym opóźnieniem

Z miesięcznym opóźnieniem zatańczyła myszka piąta:




Jeszcze tylko dwie, albo aż dwie, jeśli wezmę pod uwagę notoryczny brak czasu.

poniedziałek, 19 września 2011

Myszka nr 4

Mam dość spory poślizg jeśli chodzi o wyszywanie myszek - niestety w najbliższym czasie nie uda mi się go nadrobić. Z opóźnieniem tańczy myszka czwarta:




Przyznam, że kolory bardzo mi się podobają.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Myszka trzecia

Jak tytuł głosi, dzisiaj prezentuje się myszka trzecia:




Kiedy zaczynałam haftować kontury dotarło do mnie, że zamieniłam kolory sukienki - gorsecik, falbanka i pantofelki miały być ciemniejsze, a spódniczka jaśniejsza.

Czy wiecie, że chyba jeszcze nie udało mi się wyhaftować niczego bez jakiejś pomyłki?

poniedziałek, 18 lipca 2011

Myszka w zielonej sukience

Druga myszka ukończona i już tańczy na płótnie:




Poza pierwszą wyhaftowaną przeze mnie myszką, pozostałe będą miały sukienki w innych kolorach niż proponuje opis - tak mi pasuje do koncepcji zagospodarowania tych małych baletnic.

Kolejna mysia zatańczy w sukience brzoskwiniowej, ale póki co, ciągle jeszcze igła tańcuje z nitką.

czwartek, 7 lipca 2011

Inwazja myszy

Myszeczkunia, nas woim blogu Małe co nieco, zaprosiła jakiś czas temu do wspólnego wyszywania uroczych myszek:




Każda uczestniczka, a jest ich sporo, wyszywa myszki na swojej kanwie, w dowolnej kolejności a na każdą ma trzy tygodnie. Dowiedziałam się o zabawie dość późno, kiedy już mijał termin prezentowania pierwszej myszy, stąd mój poślizg. Ale w końcu jest - Panna Myszka Nr 1:




Jej koleżanka już się pojawiła na płótnie, musi jedynie nabrać charakteru w postaci czarnych konturów i myślę, że niebawem się tutaj pojawi.

wtorek, 31 maja 2011

Podkładka z hiacyntem

Dostałam na urodziny od Splocika dwa mini zestawy do wyhaftowania.
Uporałam się  z nimi już jakiś czas temu, a dzisiaj pokażę Wam jakie zastosowanie znalazł ten pierwszy.





Postanowiłam wykorzystać haft z hiacyntem do ozdobienia podkładki pod kubek.
Podkładek takich wyszyłam już kilka (można je obejrzeć na moim poprzednim blogu tutaj) ale wszystkie poszły w świat. Teraz i ja mam śliczną, haftowaną podkładkę pod kubeczek.

Haft wykonany jest na kanwie rozmiar 14, podwójną nitką.
Nici zostało sporo - mam w planach jeszcze inny drobiazg z tym samym hiacyntem, ale musi on nieco poczekać na realizację.