sobota, 29 sierpnia 2026

馃Ф 呕niwa: owsiany Field Sweater

Tu gdzie mieszkam, lato przychodzi wcze艣niej, pierwsze czere艣nie cz臋sto dojrzewaj膮 ju偶 pod koniec maja, a kiedy zaczyna si臋 sierpie艅, w ogr贸dku ju偶 jest po malinach, porzeczkach, truskawkach i bor贸wkach ale jeszcze przed winogronami i w臋gierkami. Owocowa posucha! Z kwiatami te偶 kiepsko, upa艂y skutecznie wymiot艂y wszelkie kwiecie. Sierpie艅, trzeci miesi膮c bez deszczu, sucho. Moja klimatyczna rzeczywisto艣膰 nijak ma si臋 do sierpniowego zadania w zabawie u Anetty Nici, Nitki i Niteczki:

Sierpie艅 to pe艂nia lata, bogactwo kolor贸w i smak贸w. To czas hortensji, r贸偶 i innych kwiat贸w... To czas owoc贸w i warzyw... To czas lod贸w, ch艂odz膮cych lemoniad i innych letnich przysmak贸w...



W moim sierpniowym ogr贸dku jedynie pomidory i papryka, ale nie natchn臋艂y mnie do 偶adnego niteczkowego projektu, prozaicznie si臋 nimi po prostu zajadam.

Mia艂am w艂贸czk臋 w takim pustynnym piaskowym kolorze. Dosta艂am j膮 dawno temu od Splocika (wygrana w konkursie), ale sweterek Lorelei zrobiony w贸wczas z tej w艂贸czki zrobi艂 si臋 troch臋 przyciasny, wi臋c spru艂am go i zrobi艂am letni膮 bluzeczk臋 w piaskowym kolorze, z k艂osami zbo偶a - jakiego? Nie wiem, nie znam si臋, raczej nie pszenica, mo偶e owies? Natomiast z pewno艣ci膮 gotowe do 偶臋cia! Zatem 偶niwa, rob贸tkowe!



W艂贸czk臋 wykorzysta艂am do ko艅ca, zosta艂a mi pr贸bka. Gdybym mia艂a jej nieco wi臋cej to bluzka by艂aby nieco d艂u偶sza, ale taka d艂ugo艣膰 w sumie bardzo dobrze pasuje do letnich sp贸dnic. Dosz艂am do wniosku, 偶e ten kolor pasuje mi do tylu sp贸dnic i spodni, 偶e chyba musz臋 wybra膰 si臋 na w艂贸czkowe zakupy.

To moja druga wersja Field Sweater, wcze艣niej zrobi艂am sweter z we艂ny z d艂ugim r臋kawem, teraz skorzysta艂am z wersji z kr贸tkim r臋kawem (opis zawiera wersj臋 z d艂ugim i kr贸tkim r臋kawem). Wprowadzi艂am te偶 kilka modyfikacji jak cho膰by kszta艂towanie talii, lewe oczko z boku udaj膮ce szew, rz膮d oczek lewych tu偶 przed doln膮 plis膮. Przyznam, 偶e ta wersja podoba mi si臋 o wiele bardziej i gdyby nie lenistwo, przerobi艂abym wcze艣niejszy fioletowy z uwzgl臋dnieniem zmian zastosowanych w tej wersji. 

Bluzk臋 zg艂aszam do zabawy u Anetty, ale te偶 i u zabawy Ma艂e Dekoracje 2026 u Splocika z racji ozdobnego karczku. No i przecie偶 nie mog臋 sobie odm贸wi膰 zg艂oszenia pracy wykonanej z w艂贸czki otrzymanej od organizatorki zabawy!



W maju Splocik zaproponowa艂a:

1. Cytat: "Wszystko, co powoduje przyspieszenie krwi, jest prawdopodobnie warte zrobienia". -Hunter S. Thompson

2. Kolor - malinowy i chabrowy

3. Dowolna praca - dekoracja ma艂a, du偶a lub element dekoracyjny ze wskazaniem jego przeznaczenia.

Tym razem podpisuj臋 si臋 pod numerem trzecim, dowolna praca: ozdobny karczek z w艂贸czki z lekko po艂yskuj膮c膮 osnow膮. Chocia偶 jak tak si臋 chwil臋 zastanowi艂am, to Nr 1 te偶 pasuje.



niedziela, 23 sierpnia 2026

ONP: Quinault Rain Forest Nature Trail & Quinault Loop, Wright's Canyon, and Gatton Creek Loop

Pole biwakowe Willaby usytuowane jest bardzo blisko lokalnej sieci 艣cie偶ek, kilka minut na nogach by doj艣膰 do punktu wyj艣cia dw贸ch najpopularniejszych szlak贸w nad jeziorem Quinault: Quinault Rain Forest Nature Trail oraz Quinault Loop, Wright's Canyon, & Gatton Creek Loop.

Pierwszy z nich, kr贸tki szlak przyrodniczy Quinault Rain Forest Nature Trail prowadzi przez bujny, pierwotny las deszczowy dobrze utrzymanymi i 艂atwo dost臋pnymi 艣cie偶kami. Na turyst贸w i rodziny czekaj膮 tu tablice informacyjne przybli偶aj膮ce ekosystem lasu, widoki na pot臋偶ne, poro艣ni臋te mchem daglezje i 艣wierki sitkajskie, kaskady na potoku Willaby Creek oraz malownicze w膮wozy poro艣ni臋te bujnymi paprociami. Na tym szlaku, kt贸ry znajduje si臋 poza terenem Parku Narodowego Olympic, mo偶na spacerowa膰 z psem prowadzonym na smyczy. 



Drugi szlak, Quinault Loop, Wright's Canyon, & Gatton Creek Loop to do艣膰 d艂uga p臋tla przez bujny las, cz臋sto idzie si臋 drewnianymi k艂adkami a po drodze mija si臋 kilka wodospad贸w. 

Mimo 偶e prognoza pogody nie zach臋ca艂a, mimo porannej burzy, postanowi艂y艣my jednak wyruszy膰 na zaplanowan膮 wycieczk臋 - po艂膮czone oba szlaki. Zanim dosz艂y艣my do pierwszego szlaku ponownie rozpada艂o si臋, zanim zacz臋艂y艣my drugi szlak, rozp臋ta艂a si臋 kolejna burza. Postanowi艂y艣my i艣膰 dalej. 




Na szlaku, mimo 偶e la艂o jak z cebra, by艂o do艣膰 sporo ludzi. Deszcz nie przeszkadza艂 偶erowa膰 zaj膮czkowi - przy samej 艣cie偶ce. Bardziej zdziwi艂o mnie, 偶e nie uciek艂 nasz nasz widok.

Po dw贸ch godzinach, kiedy woda wychlapywa艂a si臋 z Emilkowych but贸w przy ka偶dym kroku i obie by艂y艣my ju偶 przemoczone do suchej nitki, dosz艂y艣my do wniosku, 偶e mo偶e jednak wystarczy tej przygody. Skr贸ci艂y艣my p臋tl臋, wr贸ci艂y艣my na pole biwakowe, przebra艂y艣my si臋 w suche rzeczy i pojecha艂y艣my wysuszy膰 te mokre do pobliskiej pralni. Trasa z tego dnia zaznaczona jest kolorem 偶贸艂tym na mapie poni偶ej.



Innego dnia, przy lepszej pogodzie, wr贸ci艂y艣my na szlak by doko艅czy膰 tras臋 - kolor pomara艅czowy na mapie. 


Cascade Falls


Gatton Creek Falls


To tego dnia zobaczy艂y艣my oba wodospady a tak偶e natkn臋艂y艣my si臋 na gniazdo le艣nych os, z kt贸rych jedna mnie u偶膮dli艂a. Mo偶e nie trzeba by艂o si臋 zatrzymywa膰 偶eby zrobi膰 zdj臋cie tylko szybko min膮膰 to miejsce. 



Przedrami臋 mia艂am spuchni臋te przez tydzie艅  i jeszcze kilka dni d艂u偶ej sw臋dzia艂o. Na szcz臋艣cie nie mam uczulenia, wi臋c sko艅czy艂o si臋 tylko na kilkudniowej niedogodno艣ci.

Odcinek szlaku wzd艂u偶 potoku Gatton Creek prowadzi ciemnym le艣nym tunelem.



Szkoda 偶e nie zrobi艂am zdj臋cia, bo na tym odcinku kolejne etapy 偶ycia lasu by艂y tak fantastycznie wyeksponowane, 偶e chyba w艂a艣nie dlatego poprowadzono tamt臋dy 艣cie偶k臋. Obok pn膮cych si臋 w g贸r臋 pni - te powalone przez czas b膮d藕 si艂y natury, na r贸偶nych etapach rozk艂adu, z nowym 偶yciem wyrastaj膮cym na, pod, obok...

Ostatni odcinek trasy prowadzi艂 wzd艂u偶 szosy. Mog艂y艣my nad艂o偶y膰 drogi i p贸j艣膰 inn膮 tras膮 ale tego dnia ju偶 mocno bola艂y nas nogi wi臋c wybra艂y艣my naj艂atwiejsz膮 opcj臋. Przy drodze ros艂y pi臋kne hortensje, kt贸re podziwia艂y艣my ilekro膰 przeje偶d偶a艂y艣my samochodem. Prowadz膮c, nie mog艂am robi膰 zdj臋膰, ale nadrobi艂am id膮c na nogach.



Hortensje ros艂y w przydomowych ogr贸dkach ale te偶 i na odcinkach le艣nych wzd艂u偶 drogi, pi臋knie to wygl膮da艂o.

wtorek, 18 sierpnia 2026

ONP: Lake Quinault Museum

Nie planowa艂am wizyty w Muzeum Lake Quinault ale gdzie艣 trzeba by艂o przeczeka膰 ulew臋. 

Muzeum jest prowadzone przez wolontariuszy, po wej艣ciu przywita艂a nas drobna os贸bka mocno po osiemdziesi膮tce. Kiedy ja z ni膮 rozmawia艂am, Emilia dopad艂a instrument przypominaj膮cy pianino, ale przyciskanie klawiszy nie dawa艂o 偶adnych d藕wi臋k贸w. Pani wskaza艂a na inny instrument w przeciwnym rogu pomieszczenia i stwierdzi艂a, 偶e tamto pianino dzia艂a i Emilia mo偶e sobie na nim pogra膰. I moja c贸rka, kt贸ra od prawie dw贸ch lat ju偶 nie chodzi na lekcje gry na pianinie, usiad艂a przy instrumencie i zagra艂a z pami臋ci co tam ostatnio gra艂a w domu.

Potem zwiedzi艂y艣my muzeum, niewielkie, ale do艣膰 ciekawe.

Eksponaty najbardziej przyci膮gaj膮ce uwag臋 na parterze to dwie 艂odzie wy艣cigowe Indian Ameryki P贸艂nocnej o d艂ugo艣ci ponad sze艣ciu metr贸w: “Hoquat” i “Quinault”. W艂a艣cicielami 艂odzi jest rodzina James udost臋pniaj膮ca je muzeum.  W tym samym pomieszczeniu znajduje si臋 sporo innych eksponat贸w z 偶ycia Indian zamieszkuj膮cych dawniej te tereny, np. kosze india艅skie r贸偶nej wielko艣ci.

W pokoju od ty艂u, replika kuchni sprzed lat. Du偶a, czarna kuchenka, lodowa skrzynka, stara pralka i szafka.




Moj膮 uwag臋 zwr贸ci艂a wystawa 艂y偶eczek z r贸偶nych stron 艣wiata, a w艣r贸d nich ta jedna z or艂em i nazw膮 kraju, POLAND.





K膮t przy schodach prowadz膮cych na pi臋tro po艣wi臋cony jest historii wycinki drzew, kt贸ra stanowi艂a 藕r贸d艂o utrzymania dla ma艂ych spo艂eczno艣ci otaczaj膮cych obszar jeziora Quinault: makieta, zdj臋cia, narz臋dzia. 

W muzeum po艣wi臋cono te偶 miejsce na ekspozycj臋 zdj臋膰, mundur贸w i medali weteran贸w lokalnych spo艂eczno艣ci. W jednej z gablot wystawiona jest suknia 艣lubna zrobiona z materia艂u spadochronu, nieco po偶贸艂k艂a po latach.

Roboty r臋czne, tkactwo, szyde艂kowanie, robienie na drutach, szycie, haft zajmuj膮 sporo miejsca na pi臋trze. Obok sukienek z przesz艂o艣ci (kilka z nich ozdobionych r臋cznym haftem) stoj膮 zdj臋cia modelek prezentuj膮cych owe suknie. W tym samym pomieszczeniu znajduj膮 si臋 tak偶e dzia艂aj膮ca maszyna do szycia Singer, krosno sto艂owe i zabytkowa maszyna dziewiarska.

Tak偶e na poddaszu - pok贸j dzieci臋cy, z r臋cznie wykonanymi dekady temu zabawkami, ubrankami, meblami.

No i jeszcze pomieszczenie z narz臋dziami rolniczymi z przesz艂o艣ci - szczypce do siana, siod艂a juczne, latarnie naftowe, kamienie szlifierskie i wiele innych. 

Kiedy zesz艂y艣my na parter, Emilia ponownie zasiad艂a do pianina. Okaza艂o si臋, 偶e pami臋ta fragment jeszcze jednego utworu. Na pianinie le偶a艂y nuty, pani wolontariuszka wybra艂a ze sterty jeden utw贸r i da艂a Emilii do zagrania. Mimo 偶e w tym momencie w muzeum by艂o ju偶 do艣膰 sporo zwiedzaj膮cych (nie tylko nam przysz艂o do g艂owy przeczeka膰 deszcz w go艣cinnych progach muzeum), Emilii wcale nie przeszkadza艂o, 偶e tyle os贸b przys艂uchuje si臋 kiedy ona usi艂uje zagra膰 nieznany sobie utw贸r. A mo偶e to g艂owa jelenia (?) z poro偶em doda艂a jej odwagi.

wtorek, 11 sierpnia 2026

ONP: Quinault Big Sitka Spruce & Merriman Falls

Quinault Big Sitka Spruce czyli 艣wierk sitkajski, powszechnie uznawany za najwi臋kszy na 艣wiecie okaz tego gatunku oraz jedno z najwi臋kszych wiecznie zielonych drzew na Ziemi. To gigantyczne drzewo, ro艣nie sobie w lesie deszczowym Quinault na terenie Parku Narodowego Olympic (w pobli偶u o艣rodka Lake Quinault Resort gdzie korzysta艂y艣my z odp艂atnych prysznic贸w i suszarek do ubra艅).



Obw贸d drzewa wynosi prawie 18 metr贸w, 艣rednica 5.5 metra a wysoko艣膰 58 metr贸w. Wiek drzewa szacowany jest na 926-1016 lat (+/- 200-300 lat).

Quinault Big Sitka Spruce Tree ro艣nie sobie bardzo blisko drogi S Shore Road, po po艂udniowej stronie jeziora. Z parkingu prowadzi bardzo szeroka p艂aska alejka, p贸艂 kilometra w jedn膮 stron臋. Dwudziestominutowy spacer uda艂o nam si臋 wcisn膮膰 w jedyne suche p贸艂 godziny tego dnia, na chwil臋 mign膮艂 nam nawet b艂臋kit nieba, na tyle, by da膰 nam nadziej臋 na bezdeszczowy dzie艅. W tym przypadku, prawdziwe okaza艂o si臋 powiedzenie Nadzieja matk膮 g艂upich.




Kilka kilometr贸w dalej, przy tej samej drodze, znajduje si臋 malowniczy wodospad Merriman Falls, jego wody spadaj膮 niemal bezpo艣rednio na jezdni臋. To jeden z naj艂atwiej dost臋pnych wodospad贸w w g贸rach Olympic; wystarczy zjecha膰 na pobocze, si臋gn膮膰 po telefon lub aparat i zrobi膰 zaledwie kilka krok贸w, by podziwia膰 jego urok.





Woda spada z wysoko艣ci oko艂o 12 metr贸w przez poro艣ni臋t膮 mchem i paprociami skaln膮 p贸艂k臋, trafiaj膮c w chaotyczne skupisko omsza艂ych g艂az贸w i nasi膮kni臋tych wod膮 pni. 

Kiedy robi艂am zdj臋cia, zacz臋艂o ponownie pada膰 - po porannej burzy przeja艣ni艂o si臋 na troch臋, na tyle, 偶e uda艂o nam si臋 zobaczy膰 艣wierk sitajski i wodospad, ale na tym dobra pogoda tego dnia si臋 sko艅czy艂a.

艣roda, 5 sierpnia 2026

ONP: Colonel Bob

Jak tylko zapad艂a decyzja kt贸r膮 cz臋艣膰 Olympic odwiedzimy w te wakacje, zacz臋艂am robi膰 list臋 pieszych wycieczek do przew臋drowania i miejsc do zobaczenia. Po艣r贸d wielu niezbyt wymagaj膮cych tras po lesie deszczowym znalaz艂am szlak na szczyt Colonel Bob (nazwany na cze艣膰 weterana wojny secesyjnej pu艂kownika Roberta „Boba” G. Ingersolla) - szczyt w obr臋bie obszaru chronionego Colonel Bob Wilderness, po艂o偶onego na terenie Lasu Narodowego Olympic. Czyli nie w samym parku narodowym ale tu偶 obok. 

Colonel Bob wznosi si臋 na wysoko艣膰 oko艂o 1371 metr贸w i jest drugim pod wzgl臋dem wysoko艣ci punktem tego obszaru, ust臋puj膮c jedynie nienazwanemu wierzcho艂kowi o wysoko艣ci 1374 metr贸w.

Najpierw za艣wieci艂y mi si臋 oczy na my艣l, 偶e wejdziemy tak wysoko, obejrzymy sobie pi臋kn膮 panoram臋, jezioro u st贸p, w oddali ocean no i wszystkie wierzcho艂ki w paku Olympic. Potem przysz艂a refleksja. 

Na szczyt prowadz膮 dwa szlaki, od strony p贸艂nocnej troch臋 d艂u偶szy (24 km tam i z powrotem), od strony po艂udniowej nieco kr贸tszy (18 km w obie strony), obie trasy wi膮偶膮 si臋 z pokonaniem stromych, wyczerpuj膮cych podej艣膰 o przewy偶szeniu przekraczaj膮cym 1200 metr贸w (lub 1066 w przypadku trasy kr贸tszej, kt贸ra zaczyna si臋 nieco wy偶ej nad poziomem morza). To nie tylko do艣膰 wysoko ale przede wszystkim stromo. W膮tpi艂am, czy dam rad臋.

Zacz臋艂am wi臋cej 膰wiczy膰, zw艂aszcza nogi, ale nadal nie by艂am pewna. 

Im bli偶ej wyjazdu, tym wi臋cej zastanawia艂am si臋 czy porywa膰 si臋 z motyk膮 na s艂o艅ce czy mo偶e jednak odpu艣ci膰. W ko艅cu, po wycieczce na Crescent Mountain stwierdzi艂am, 偶e chyba dam rad臋 bo to "tylko" 300 metr贸w w g贸r臋 wi臋cej. Emilia stwierdzi艂a, 偶e oczywi艣cie 偶e idziemy, wi臋c posz艂y艣my.





Zdecydowa艂y艣my si臋 na tras臋 kr贸tsz膮. Przewodniki twierdz膮, 偶e to 6 km w jedn膮 stron臋, ale to b艂臋dna informacja. Aplikacja zarejestrowa艂a 9 km z punktu wyj艣cia na szczyt a potem dane te potwierdzi艂a mapa w Stra偶y Le艣nej. 

Po powrocie pogratulowa艂y艣my sobie wyboru kr贸tszej trasy bo i tak by艂o trudno i ledwie da艂y艣my rad臋. Na tej d艂u偶szej trasie, zaczynaj膮cej si臋 ni偶ej wi臋c z wi臋ksz膮 ilo艣ci膮 metr贸w do pokonania, nie da艂yby艣my rady, poleg艂yby艣my. 




Szlak na Colonel Bob to zdecydowanie jedna z mniej znanych tras na P贸艂wyspie Olympic. Wspinaczka na surowy, odosobniony szczyt, mimo 偶e wi膮偶e si臋 ze znacznym przewy偶szeniem, zapewnia prawdziw膮 przygod臋. Poza tym to jeden z niewielu szczyt贸w na zachodnich zboczach P贸艂wyspu Olympic, na kt贸ry mo偶na wej艣膰 i zej艣膰 w ci膮gu jednego dnia.




Szlak biegnie g艂贸wnie przez g臋sty las deszczowy klimatu umiarkowanego z kilkoma g贸rskimi 艂膮kami. Sama 艣cie偶ka miejscami mocno zaro艣ni臋ta, oraz ze stromymi serpentynami. Ponadto 艣cie偶ka jest przewa偶nie kamienista, a kamienie te s膮 do艣膰 lu藕ne co przy schodzeniu okaza艂o si臋 mocno problematyczne. Nieustannie traci艂y艣my r贸wnowag臋, kilka razy upad艂a艣my, stopy osuwa艂y si臋 na niestabilnym pod艂o偶u, zaliczy艂y艣my kilka zjazd贸w na pupie. Podej艣cie wycisn臋艂o z nas si贸dme poty (na szcz臋艣cie mia艂y艣my wystarczaj膮co du偶o wody) ale to zej艣cie tak na prawd臋 nas wyko艅czy艂o. 



Ze szczytu, przy dobrej pogodzie, mo偶na podziwia膰 panoramiczne widoki (360 stopni) na g贸ry Olympic, jezioro Quinault, Ocean Spokojny i lodowce. 





Poni偶ej linki do kilku filmik贸w z widokami.

Z pogod膮 uda艂o nam si臋. W dniu wycieczki, porann膮 mg艂臋 przep臋dzi艂o s艂o艅ce i chocia偶 w ci膮gu dnia zacz臋艂y nadci膮ga膰 chmury to jednak kiedy dotar艂y艣my na szczyt, ci膮gle jeszcze nie przes艂ania艂y ani horyzontu ani ni偶ej po艂o偶onych teren贸w. 




czwartek, 30 lipca 2026

馃 Hamak

Hamak, uszyty pi臋膰 lat temu, nie przetrwa艂 zbyt d艂ugo. Materia艂 przedar艂 si臋, wida膰 nie nadawa艂 si臋 na tego typu projekt. Zosta艂 nam niewielki hamaczek kupiony w sklepie i ten uszyty przeze mnie cztery lata temu. Oba do obejrzenia tutaj. Ten ma艂y nadaje si臋 bardziej na hu艣tawk臋 ni偶 do polegiwania co u艣wiadomi艂am sobie podczas pobytu nad jeziorem Clear Lake. Na kilka dni przed wyjazdem na wakacje do  Olympic usiad艂am i uszy艂am nowy hamak. 



U偶y艂am tego samego materia艂u co cztery lata temu, ale nie by艂o go wystarczaj膮co wi臋c po艂膮czy艂am go z inn膮 resztk膮 z zapas贸w. Przeci臋艂am ten drugi materia艂 na p贸艂 i doszy艂am na ko艅cach g艂贸wnego materia艂u. Doda艂am sobie przez to roboty, ale tak mi si臋 bardziej podoba艂o ni偶 dwa r贸偶ne kawa艂ki po prostu zszyte.



Szycie to nie moja bajka, szwy s膮 krzywiusie艅kie ale na szcz臋艣cie nikomu to nie przeszkadza. Hamak jest du偶y i szeroki mo偶na si臋 w nim schowa膰 przed ca艂ym 艣wiatem albo zakry膰 po艂ami przed powiewami wieczornego wiatru.



Hamak zosta艂 przetestowany podczas ostatniego wyjazdu, przetrwa艂 kilka burz i porann膮 ros臋, jednym s艂owem zda艂 egzamin.

Hamak zg艂aszam do zabawy u Anetty, Nici, nitki i niteczki:




Lipcowe wytyczne s膮 bardzo og贸lne - tworzymy prace, kt贸re kojarz膮 si臋 z latem, wakacjami, przyjemnym sp臋dzaniem czasu... - hamak doskonale wpisuje si臋 w te wytyczne. 馃

sobota, 25 lipca 2026

Wakacje w ONP (Olympic National Park) 2026

Wr贸ci艂y艣my z Emili膮 z wakacji w Parku Narodowym Olympic. W parku tym byli艣my ju偶 dwa lata temu, z Krzysiem, a w tym roku pojecha艂y艣my same, w inne zak膮tki tego ogromnego parku.

Dzisiaj postaram si臋 opisa膰, w wielkim skr贸cie, bardziej og贸lnie, gdzie, co, i kiedy, a w miar臋 mo偶liwo艣ci czasowych, b臋d臋 opisywa膰 bardziej szczeg贸艂owo.

Pierwsza mapa pokazuje gdzie w USA znajduje si臋 Park Narodowy Olympic:



Na drugiej mapie, poni偶ej, zakre艣li艂am gdzie by艂y艣my w tym roku. W wi臋kszo艣ci by艂y艣my na terenie las贸w deszczowych (klimatu umiarkowanego), kt贸re nale偶膮 do najlepiej zachowanych przyk艂ad贸w tego typu ekosystem贸w w Ameryce P贸艂nocnej, a przy okazji charakteryzuj膮 si臋 rocznymi opadami rz臋du 355–424 cm oraz umiarkowanymi temperaturami, kt贸re rzadko spadaj膮 poni偶ej zera lub przekraczaj膮 27°C. Podczas naszego pobytu, temperatura by艂a bardzo przyjemna, 20-24 °C w dzie艅 i 10-13 °C w nocy. Kilka s艂onecznych dni, kilka pochmurnych, jeden pe艂en burz i ulew.




Pierwsze pi臋膰 nocy sp臋dzi艂y艣my nad jeziorem Quinault, kolejne trzy noce nad jeziorem Ozette. Biwakowanie, spanie w namiocie, baza wypadowa dla wycieczek po okolicy. 


Lake Quinault

Ozette Lake


Nad jeziorem Quinault mog艂am dokona膰 rezerwacji, co te偶 uczyni艂am, na p贸艂 roku przed wyjazdem. Miejsce numer 19 wygl膮da tak.  

Pierwszy dzie艅 to pakowanie i podr贸偶 - pi臋膰 godzin jazdy samochodem. Po przyje藕dzie rozbi艂y艣my namiot i uda艂y艣my si臋 na rekonesans. Emilia najpierw wyk膮pa艂a si臋 w jeziorze a potem w potoku Willaby Creek, tu偶 przy biwaku.


Willaby Creek


Woda w potoku potwornie zimna, wi臋c ograniczy艂am si臋 do robienia zdj臋膰 i podziwiania widok贸w (i odwagi c贸rki) z mostku.



Potem pojecha艂y艣my sprawdzi膰 w jakich godzinach s膮 dost臋pne odp艂atne prysznice w o艣rodku kilka kilometr贸w dalej (p艂atne prysznice, pralki, suszarki, sklepik), a wieczorem bujanie si臋 w hamakach (jeden uszyty tu偶 przed wyjazdem), ognisko i kie艂baski.



Drugiego dnia  zdoby艂y艣my szczyt Colonel Bob a po powrocie pojecha艂y艣my pod prysznic. Na koniec - ognisko.

Trzeciego dnia o 5:40 rano obudzi艂 nas grzmot pierwszej tego dnia burzy, a by艂o ich kilka, przez ca艂y dzie艅. Troch臋 czeka艂y艣my a偶 przestanie pada膰, staraj膮c si臋 wykorzysta膰 czas pomi臋dzy opadami. Uda艂o si臋 zobaczy膰 najwi臋kszy na 艣wiecie 艣wierk oraz wodospad Merriman Falls. Droga do kolejnego miejsca okaza艂a si臋 zamkni臋ta, wi臋c podjecha艂y艣my do lokalnego posterunku stra偶y le艣nej 偶eby wypyta膰 jak dotrze膰 w miejsca, kt贸re mia艂am na li艣cie. Podczas rozmowy z bardzo mi艂膮 pani膮 lun臋艂o jak z cebra. Ulew臋 przeczeka艂y艣my cz臋艣ciowo ogl膮daj膮c pami膮tki w sklepiku, a potem przeskoczy艂y艣my do lokalnego muzeum po drugiej stronie ulicy.

Troch臋 si臋 przeja艣ni艂o wi臋c wyruszy艂y艣my na pobliski szlak, a w zasadzie dwa nieco zaz臋biaj膮ce si臋, kr贸ciutki Quinault Rain Forest Nature Trail i d艂u偶szy Quinault Loop, Wright's Canyon, and Gatton Creek Loop. Ledwie wyruszy艂y艣my, rozp臋ta艂a si臋 kolejna burza wi臋c w臋drowa艂y艣my po lesie deszczowym w czasie burzy. W po艂owie, kiedy woda wylewa艂a si臋 Emilii z but贸w, stwierdzi艂y艣my, 偶e jednak wystarczy tej przygody, wr贸ci艂y艣my do namiotu, przebra艂y艣my si臋 i pojecha艂y艣my do pobliskiego punktu z suszarkami. Wrzuci艂y艣my przemoczone ubrania do suszarki i posz艂y艣my na kolacj臋 do restauracji po drugiej stronie ulicy. 

Dzie艅 czwarty powita艂 nas m偶awk膮 ale potem przesta艂o pada膰. Aby dotrze膰 do szlaku prowadz膮cego do jeziora Irely Lake musia艂y艣my objecha膰 ca艂e jezioro Quinault ale czego si臋 nie robi jak si臋 ma odpowiedni膮 motywacj臋. W drodze powrotnej obejrza艂y艣my kolejny niewielki wodospad Bunch Falls a na koniec przespacerowa艂y艣my si臋 艣cie偶k膮 przyrodnicz膮 Maple Glade Nature Trail kt贸ra 艂膮czy si臋 ze starym i dawno temu porzuconym gospodarstwem rolnym rodziny Kestner贸w kt贸re mo偶na sobie zwiedzi膰. Zwiedzi艂y艣my. Na koniec dnia prysznic (25 cent贸w za minut臋), ognisko, sma偶enie kie艂basek.




Pi膮tego dnia sporo si臋 nachodzi艂y艣my. Najpierw ponownie objecha艂y艣my ca艂e jezioro 偶eby pow臋drowa膰 lasem deszczowym do mostu Pony Bridge nad rzek膮 Quinault River. W drodze powrotnej zatrzyma艂y艣my si臋 w miejscu polecanym przez przewodniki, July Creek Picknicking Area, i do tej pory zachodzimy w g艂ow臋 dlaczego to miejsce jest tak polecane. Parking, ubikacja, st贸艂 piknikowy, p贸艂kilometrowa alejka - nic szczeg贸lnego. Nie zatrzyma艂y艣my si臋 tam d艂ugo, w planach mia艂y艣my pizz臋 w drodze do szlaku, kt贸rego po艂ow臋 przew臋drowa艂y艣my podczas burzy. 


Quinault River


Pizza by艂a pyszna, najedzone przesz艂y艣my drug膮 po艂ow臋 Quinault Loop, Wright's Canyon, and Gatton Creek Loop. Emilia stwierdzi艂a, 偶e bardziej jej si臋 podoba艂 spacer w deszczu. Dobrze, bo mia艂am lekkie wyrzuty sumienia z racji ci膮gania dziecka po lesie kiedy rzuca艂o 偶abami.

Poniewa偶 w ko艅cu przeja艣ni艂o si臋, Emilia stwierdzi艂a, 偶e na koniec chce si臋 wyk膮pa膰 w jeziorze - by艂 to nasz ostatni wiecz贸r nad jeziorem Quinault.




Nast臋pnego dnia, sz贸stego, spakowa艂y艣my si臋, wyprysznicowa艂y艣my si臋 i ruszy艂y艣my nad jezioro Ozette. Sama jazda zajmuje prawie trzy godziny, ale 偶e szosa dochodzi do oceanu na pewnym odcinku, to zatrzyma艂y艣my si臋 na s艂awnej pla偶y Ruby Beach a potem jeszcze w miasteczku Forks na obiad. 

Nie mo偶na dokona膰 rezerwacji miejsc nad jeziorem Ozette. Biwak jest niewielki, 15 miejsc na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. Nieopodal znajduje si臋 te偶 prywatny o艣rodek Lost Resort, na terenie kt贸rego mo偶na rozbi膰 namiot. Wprawdzie koszt jest dwa razy wy偶szy, ale za to nie odmawiaj膮 potrzebuj膮cym, wi臋c mimo, 偶e nie mia艂y艣my rezerwacji, nie przejmowa艂am si臋 za bardzo bo nawet w tym miejscu na ko艅cu 艣wiata by艂y opcje noclegowe. Zajecha艂y艣my na miejsce oko艂o czwartej po po艂udniu i na biwaku Ozette Campground by艂o kilka wolnych miejsc. Wybra艂y艣my sobie miejsce numer 12.


Ozette Campground, #12


Przyznam, 偶e jeszcze nie biwakowa艂am w tak zadbanym, wr臋cz wymuskanym miejscu. Wprawdzie do toalety trzeba by艂o si臋 pofatygowa膰 do艣膰 daleko, do punktu wyj艣cia szlaku przy budynku, w kt贸rym kiedy艣 urz臋dowa艂a stra偶 le艣na, ale za to toaleta by艂a czy艣ciutka, z bie偶膮c膮 wod膮, myd艂em, o艣wietlona - tak jak i biwak, jedna z najczystszych i najbardziej zadbanych toalet jakie widzia艂am podczas naszych wyjazd贸w pod namiot.


toalety (budynek po lewej)

Z miejscem uda艂o nam si臋. W niedzielne popo艂udnie, kiedy przyjecha艂y艣my, by艂o wprawdzie kilka wolnych miejsc, ale zape艂ni艂y si臋 one do艣膰 szybko. W poniedzia艂ek i wtorek, mimo, 偶e kilka miejsc zwolni艂o si臋 rano, do wieczora ponownie zape艂ni艂y si臋 i ka偶dego dnia kilka samochod贸w odje偶d偶a艂o z kwitkiem, nie znalaz艂szy wolnego miejsca.

Pierwsza noc nad jeziorem Ozette okaza艂a si臋 straszliwie zimna. Zdziwi艂o nas to, bo og贸lnie noce by艂y na tyle ciep艂e, 偶e Emilia spa艂a na 艣piworze a ja tylko przykryta 艣piworem. Tego wieczora znad oceanu nadesz艂a mg艂a, temperatura spad艂a tak, 偶e para lecia艂a nam z ust. Mia艂y艣my sporo ubra艅, kt贸re nawk艂ada艂y艣my na cebulk臋 a dodatkowo narzuci艂y艣my na 艣piwory koce. 

Na szcz臋艣cie tylko jedna noc okaza艂a si臋 zimna. W powietrzu by艂o jednak ca艂y czas sporo wilgoci a rano tyle rosy na trawie, 偶e buty natychmiast przemaka艂y. Wyruszaj膮c na szlak zostawia艂y艣my je na s艂o艅cu 偶eby wysch艂y. Raz zapomnia艂am i zostawi艂am je pod tropikiem namiotu i wieczorem musia艂am je suszy膰 przy ognisku.




Biwak Ozette to te偶 pierwsze miejsce gdzie nie da艂o si臋 nazbiera膰 drewna na ognisko. Teren przy jeziorze porasta艂y trawy i szuwary a do lasu po drugiej stronie szosy nie da艂o si臋 uda膰 na tyle dyskretnie, by nie zwr贸ci膰 uwagi - na tablicy wywieszono informacj臋 o zakazie zbierania drewna, wi臋c drewno kupi艂y艣my w pobliskim Lost Resort. Tam te偶 mo偶na by艂o skorzysta膰 z prysznic贸w za op艂at膮, ale woda pachnia艂a bagnem, wi臋c skorzysta艂y艣my tylko raz.

Si贸dmego dnia naszych wakacji wybra艂y艣my si臋 na szlak Ozette Triangle (Tr贸jk膮t Ozette) - nazwa bierze si臋 z kszta艂tu p臋tli trasy, tr贸jk膮ta. Wr贸ci艂y艣my bardzo zm臋czone. Wzi臋艂y艣my prysznic w pobliskim Lost Resort ale nie mia艂y艣my ju偶 si艂y na ognisko. Ani zbytniej ochoty okadza膰 si臋 dymem tu偶 po k膮pieli. Wiecz贸r sp臋dzi艂y艣my czytaj膮c (Emilia przeczyta艂a trzy ksi膮偶ki z serii o Harrym Potterze podczas tego wyjazdu, w tym t臋 licz膮c膮 900 stron). Na koniec posz艂y艣my na spacer nad jezioro i podziwia艂y艣my pi臋kny zach贸d s艂o艅ca.



Dnia 贸smego, wcze艣niej ni偶 w pozosta艂e dni, wsiad艂y艣my w samoch贸d i pojecha艂y艣my na sam czubeczek p贸艂wyspu Olympic. Najpierw zatrzyma艂y艣my si臋 w Muzeum Indian Plemienia Makah w Neah Bay. Obejrza艂y艣my sobie eksponaty, poczyta艂y艣my o historii tych teren贸w i zamieszkuj膮cych je lud贸w i kupi艂y艣my wej艣ci贸wk臋 upowa偶niaj膮c膮 nas do wst臋pu na teren Rezerwatu poniewa偶 w艂a艣nie tam si臋 udawa艂y艣my - najpierw na polecan膮 w przewodnikach pla偶臋 Shi Shi a potem na najbardziej na p贸艂nocny zach贸d wysuni臋ty punkt kontynentalnej cz臋艣ci Stan贸w Zjednoczonych, Cape Flattery.

Wieczorem, zm臋czone i bardzo g艂odne zatrzyma艂y艣my si臋 na kolacj臋 w punkcie gastronomicznym. Z nazwy restauracja, z wygl膮du bardziej bar plus kelnerki. Mimo 偶e by艂am g艂odna jak wilk, jedzenie nie smakowa艂o mi. Mo偶e kucharz mia艂 ju偶 do艣膰 tego dnia i zwisa艂o mu co na temat jego umiej臋tno艣ci my艣l膮 kolejni tury艣ci?

Na ostatnim odcinku drogi do biwaku natkn臋艂y艣my si臋 na jelonka stoj膮cego na 艣rodku drogi, w klasycznej pozie, zastyg艂y w bezruchu, spogl膮daj膮cy na zbli偶aj膮cy si臋 samoch贸d. Dobrze 偶e jecha艂am powoli bo inaczej nie wyhamowa艂abym. W ko艅cu zwierz臋 wybudzi艂o si臋, i w kilku pe艂nych gracji susach znikn臋艂o w lesie.




Nieub艂aganie nadszed艂 ostatni dzie艅 naszych wakacji, dziewi膮ty

Nie spieszy艂am si臋 z porannym wstawaniem bo i tak trzeba by艂o zaczeka膰 a偶 namiot wyschnie a s艂o艅ce opiera艂o si臋 o tropik oko艂o dziewi膮tej rano. Pakowanie posz艂o nam sprawnie bo przecie偶 mamy ju偶 niema艂膮 wpraw臋. 

Po kilku godzinach jazdy zatrzyma艂am si臋 przy jednej z polecanych pla偶, ale Emilia, kt贸r膮 post贸j wybudzi艂 z drzemki, nie mia艂a ochoty na spacer. Nie nalega艂am, z Ozette do domu mia艂y艣my osiem godzin jazdy. Zatrzyma艂y艣my si臋 jednak na p贸藕ny obiad w restauracji, kt贸r膮 Emila wyszuka艂a w necie. Fajne miejsce, U Kuzyna na Wsi, wystr贸j stylizowany zgodnie z nazw膮, a jedzenie smaczne. Kiedy rusza艂y艣my z parkingu, za艣wieci艂a mi si臋 kontrolka, 偶eby sprawdzi膰 przednie 艣wiat艂o. Nie dzia艂a艂o. I takie to zako艅czenie wyjazdu napisa艂o nam 偶ycie.

Reszta drogi min臋艂a nam ju偶 bez przyg贸d a kiedy zajecha艂y艣my pod dom czeka艂 ju偶 nas nas komitet powitalny czyli s膮siedzi, kt贸rzy opiekowali si臋 Kici膮 podczas naszej nieobecno艣ci. Mi艂o, jak kto艣 czeka kiedy wracasz do domu z wyjazdu.