Jeśli dostaję na urodziny włóczkę, to zawsze staram się coś z niej zrobić do następnych urodzin. Jeśli tej włóczki jest wystarczająco dużo na sweter, to zakładam go spotykając się z darczyńcą z okazji kolejnych urodziny.
W zeszłym roku dostałam sporo włóczki, na trzy ubraniowe udziergi. Dwa poprzednie, z mieszanki lnu i bawełny, od dzieci, pokazywałam tutaj i tutaj. Natomiast nad trzecią medytowałam nie mogąc zdecydować się na wzór. W końcu doszłam do wniosku, że australijską wełnę w kolorze lila połączę z moherem. I tak zrobiłam, ale efekt był mocno niezadawalający. Nawet Emilia, która zazwyczaj jest mało krytyczną fanką moich wyrobów, kategorycznie stwierdziła, że nie.
Prucie, poszukiwanie innego wzoru. Zdecydowałam się na Field Sweater ale już bez dodatku moheru.
Coś pokręciłam przy wybieraniu rozmiaru co okazało się w połowie korpusu - kolejne prucie! A do urodzin zostały dwa tygodnie!
Ale ponieważ już wiedziałam jak leci wzór, szło mi szybciej. A o dwa rozmiary mniejszy sweter ma też nieco mniej oczek. Skończyłam kilka dni przed spotkaniem z okazji urodzin.
Sweterek spodobał się koleżance, od której dostałam rok temu tę włóczkę, pozostałym koleżankom też. W pracy też, bo to dość ładny wzór. Pewnie dlatego tak popularny - na Ravelry kilka tysięcy wydzierganych sztuk (3797 w chwili kiedy piszę).
Udało mi się go kilka razy założyć zanim zrobiło się ciepło. Włóczka dość mocno się mechaci, ale mam nadzieję, że tylko na początku a po praniu może przestanie. Przynajmniej mam taką nadzieję. Przyszły tydzień ma być chłodniejszy to będę miała okazję założyć kilka cieplejszych rzeczy.
Ponieważ w marcu było raczej ciepło, nie bardzo miałam okazję zrobić zdjęcia. W końcu założyłam go na wycieczkę z Emilią. Pal licho, że do leginsów i butów do wędrowania, ale stwierdziłam, że nie będę się przebierała na leśnym parkingu.
Miało być chłodno, i było, ale dopiero nad oceanem. Tak zimno, że nie odważyłam się ściągnąć kurtki. Zanim dojechałyśmy nad ocean, zatrzymałyśmy się nad potokiem Alsea. Najpierw kilka zdjęć przy wodospadzie Alsea Falls, potem nad rzeczką, potem przy drugim wodospadzie Green Peak Falls. Wszędzie albo mocny cień, albo częściowy cień, albo zbyt mocne słońce. Zdjęcia samego swetra takie sobie, ale za to natura wokół jaka piękna!
Może gdybym przewidziała, że nad oceanem będzie za zimno na sesję fotograficzną to by mi bardziej zależało. Nad oceanem słońce też było zbyt ostre.
Sweter zgłaszam do kwietniowej odsłony zabawy u Anetty, Nici, nitki i niteczki:
Kolor tak trochę wiosenny, choć bardziej lawendowy, ale myślę, że pasuje do wiosennych pasteli.
Wydaje mi się, że ozdobny karczek kwalifikuje się też do zabawy u Splocika Małe Dekoracje 2026.
Ponieważ rzadko wykonuję ozdoby, mało mam okazji by zgłosić coś do tej zabawy, więc absolutnie nie mogę przepuścić takiej okazji! W kwietniu Splocik zaproponowała:
1. Cytat: "Cokolwiek możesz zrobić, o czymkolwiek możesz marzyć, po prostu zacznij to robić. Odwaga, to inteligentna moc sprawcza". - Johanes Wolfgang Goethe
2. Kolor - różowy i soczysty zielony
3. Dowolna praca - dekoracja mała, duża lub element dekoracyjny ze wskazaniem jego przeznaczenia.


