czwartek, 30 lipca 2026

馃 Hamak

Hamak, uszyty pi臋膰 lat temu, nie przetrwa艂 zbyt d艂ugo. Materia艂 przedar艂 si臋, wida膰 nie nadawa艂 si臋 na tego typu projekt. Zosta艂 nam niewielki hamaczek kupiony w sklepie i ten uszyty przeze mnie cztery lata temu. Oba do obejrzenia tutaj. Ten ma艂y nadaje si臋 bardziej na hu艣tawk臋 ni偶 do polegiwania co u艣wiadomi艂am sobie podczas pobytu nad jeziorem Clear Lake. Na kilka dni przed wyjazdem na wakacje do  Olympic usiad艂am i uszy艂am nowy hamak. 



U偶y艂am tego samego materia艂u co cztery lata temu, ale nie by艂o go wystarczaj膮co wi臋c po艂膮czy艂am go z inn膮 resztk膮 z zapas贸w. Przeci臋艂am ten drugi materia艂 na p贸艂 i doszy艂am na ko艅cach g艂贸wnego materia艂u. Doda艂am sobie przez to roboty, ale tak mi si臋 bardziej podoba艂o ni偶 dwa r贸偶ne kawa艂ki po prostu zszyte.



Szycie to nie moja bajka, szwy s膮 krzywiusie艅kie ale na szcz臋艣cie nikomu to nie przeszkadza. Hamak jest du偶y i szeroki mo偶na si臋 w nim schowa膰 przed ca艂ym 艣wiatem albo zakry膰 po艂ami przed powiewami wieczornego wiatru.



Hamak zosta艂 przetestowany podczas ostatniego wyjazdu, przetrwa艂 kilka burz i porann膮 ros臋, jednym s艂owem zda艂 egzamin.

Hamak zg艂aszam do zabawy u Anetty, Nici, nitki i niteczki:




Lipcowe wytyczne s膮 bardzo og贸lne - tworzymy prace, kt贸re kojarz膮 si臋 z latem, wakacjami, przyjemnym sp臋dzaniem czasu... - hamak doskonale wpisuje si臋 w te wytyczne. 馃

sobota, 25 lipca 2026

Wakacje w ONP (Olympic National Park) 2026

Wr贸ci艂y艣my z Emili膮 z wakacji w Parku Narodowym Olympic. W parku tym byli艣my ju偶 dwa lata temu, z Krzysiem, a w tym roku pojecha艂y艣my same, w inne zak膮tki tego ogromnego parku.

Dzisiaj postaram si臋 opisa膰, w wielkim skr贸cie, bardziej og贸lnie, gdzie, co, i kiedy, a w miar臋 mo偶liwo艣ci czasowych, b臋d臋 opisywa膰 bardziej szczeg贸艂owo.

Pierwsza mapa pokazuje gdzie w USA znajduje si臋 Park Narodowy Olympic:



Na drugiej mapie, poni偶ej, zakre艣li艂am gdzie by艂y艣my w tym roku. W wi臋kszo艣ci by艂y艣my na terenie las贸w deszczowych (klimatu umiarkowanego), kt贸re nale偶膮 do najlepiej zachowanych przyk艂ad贸w tego typu ekosystem贸w w Ameryce P贸艂nocnej, a przy okazji charakteryzuj膮 si臋 rocznymi opadami rz臋du 355–424 cm oraz umiarkowanymi temperaturami, kt贸re rzadko spadaj膮 poni偶ej zera lub przekraczaj膮 27°C. Podczas naszego pobytu, temperatura by艂a bardzo przyjemna, 20-24 °C w dzie艅 i 10-13 °C w nocy. Kilka s艂onecznych dni, kilka pochmurnych, jeden pe艂en burz i ulew.




Pierwsze pi臋膰 nocy sp臋dzi艂y艣my nad jeziorem Quinault, kolejne trzy noce nad jeziorem Ozette. Biwakowanie, spanie w namiocie, baza wypadowa dla wycieczek po okolicy. 


Lake Quinault

Ozette Lake


Nad jeziorem Quinault mog艂am dokona膰 rezerwacji, co te偶 uczyni艂am, na p贸艂 roku przed wyjazdem. Miejsce numer 19 wygl膮da tak.  

Pierwszy dzie艅 to pakowanie i podr贸偶 - pi臋膰 godzin jazdy samochodem. Po przyje藕dzie rozbi艂y艣my namiot i uda艂y艣my si臋 na rekonesans. Emilia najpierw wyk膮pa艂a si臋 w jeziorze a potem w potoku Willaby Creek, tu偶 przy biwaku.


Willaby Creek


Woda w potoku potwornie zimna, wi臋c ograniczy艂am si臋 do robienia zdj臋膰 i podziwiania widok贸w (i odwagi c贸rki) z mostku.



Potem pojecha艂y艣my sprawdzi膰 w jakich godzinach s膮 dost臋pne odp艂atne prysznice w o艣rodku kilka kilometr贸w dalej (p艂atne prysznice, pralki, suszarki, sklepik), a wieczorem bujanie si臋 w hamakach (jeden uszyty tu偶 przed wyjazdem), ognisko i kie艂baski.



Drugiego dnia  zdoby艂y艣my szczyt Colonel Bob a po powrocie pojecha艂y艣my pod prysznic. Na koniec - ognisko.

Trzeciego dnia o 5:40 rano obudzi艂 nas grzmot pierwszej tego dnia burzy, a by艂o ich kilka, przez ca艂y dzie艅. Troch臋 czeka艂y艣my a偶 przestanie pada膰, staraj膮c si臋 wykorzysta膰 czas pomi臋dzy opadami. Uda艂o si臋 zobaczy膰 najwi臋kszy na 艣wiecie 艣wierk oraz wodospad Merriman Falls. Droga do kolejnego miejsca okaza艂a si臋 zamkni臋ta, wi臋c podjecha艂y艣my do lokalnego posterunku stra偶y le艣nej 偶eby wypyta膰 jak dotrze膰 w miejsca, kt贸re mia艂am na li艣cie. Podczas rozmowy z bardzo mi艂膮 pani膮 lun臋艂o jak z cebra. Ulew臋 przeczeka艂y艣my cz臋艣ciowo ogl膮daj膮c pami膮tki w sklepiku, a potem przeskoczy艂y艣my do lokalnego muzeum po drugiej stronie ulicy.

Troch臋 si臋 przeja艣ni艂o wi臋c wyruszy艂y艣my na pobliski szlak, a w zasadzie dwa nieco zaz臋biaj膮ce si臋, kr贸ciutki Quinault Rain Forest Nature Trail i d艂u偶szy Quinault Loop, Wright's Canyon, and Gatton Creek Loop. Ledwie wyruszy艂y艣my, rozp臋ta艂a si臋 kolejna burza wi臋c w臋drowa艂y艣my po lesie deszczowym w czasie burzy. W po艂owie, kiedy woda wylewa艂a si臋 Emilii z but贸w, stwierdzi艂y艣my, 偶e jednak wystarczy tej przygody, wr贸ci艂y艣my do namiotu, przebra艂y艣my si臋 i pojecha艂y艣my do pobliskiego punktu z suszarkami. Wrzuci艂y艣my przemoczone ubrania do suszarki i posz艂y艣my na kolacj臋 do restauracji po drugiej stronie ulicy. 

Dzie艅 czwarty powita艂 nas m偶awk膮 ale potem przesta艂o pada膰. Aby dotrze膰 do szlaku prowadz膮cego do jeziora Irely Lake musia艂y艣my objecha膰 ca艂e jezioro Quinault ale czego si臋 nie robi jak si臋 ma odpowiedni膮 motywacj臋. W drodze powrotnej obejrza艂y艣my kolejny niewielki wodospad Bunch Falls a na koniec przespacerowa艂y艣my si臋 艣cie偶k膮 przyrodnicz膮 Maple Glade Nature Trail kt贸ra 艂膮czy si臋 ze starym i dawno temu porzuconym gospodarstwem rolnym rodziny Kestner贸w kt贸re mo偶na sobie zwiedzi膰. Zwiedzi艂y艣my. Na koniec dnia prysznic (25 cent贸w za minut臋), ognisko, sma偶enie kie艂basek.




Pi膮tego dnia sporo si臋 nachodzi艂y艣my. Najpierw ponownie objecha艂y艣my ca艂e jezioro 偶eby pow臋drowa膰 lasem deszczowym do mostu Pony Bridge nad rzek膮 Quinault River. W drodze powrotnej zatrzyma艂y艣my si臋 w miejscu polecanym przez przewodniki, July Creek Picknicking Area, i do tej pory zachodzimy w g艂ow臋 dlaczego to miejsce jest tak polecane. Parking, ubikacja, st贸艂 piknikowy, p贸艂kilometrowa alejka - nic szczeg贸lnego. Nie zatrzyma艂y艣my si臋 tam d艂ugo, w planach mia艂y艣my pizz臋 w drodze do szlaku, kt贸rego po艂ow臋 przew臋drowa艂y艣my podczas burzy. 


Quinault River


Pizza by艂a pyszna, najedzone przesz艂y艣my drug膮 po艂ow臋 Quinault Loop, Wright's Canyon, and Gatton Creek Loop. Emilia stwierdzi艂a, 偶e bardziej jej si臋 podoba艂 spacer w deszczu. Dobrze, bo mia艂am lekkie wyrzuty sumienia z racji ci膮gania dziecka po lesie kiedy rzuca艂o 偶abami.

Poniewa偶 w ko艅cu przeja艣ni艂o si臋, Emilia stwierdzi艂a, 偶e na koniec chce si臋 wyk膮pa膰 w jeziorze - by艂 to nasz ostatni wiecz贸r nad jeziorem Quinault.




Nast臋pnego dnia, sz贸stego, spakowa艂y艣my si臋, wyprysznicowa艂y艣my si臋 i ruszy艂y艣my nad jezioro Ozette. Sama jazda zajmuje prawie trzy godziny, ale 偶e szosa dochodzi do oceanu na pewnym odcinku, to zatrzyma艂y艣my si臋 na s艂awnej pla偶y Ruby Beach a potem jeszcze w miasteczku Forks na obiad. 

Nie mo偶na dokona膰 rezerwacji miejsc nad jeziorem Ozette. Biwak jest niewielki, 15 miejsc na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. Nieopodal znajduje si臋 te偶 prywatny o艣rodek Lost Resort, na terenie kt贸rego mo偶na rozbi膰 namiot. Wprawdzie koszt jest dwa razy wy偶szy, ale za to nie odmawiaj膮 potrzebuj膮cym, wi臋c mimo, 偶e nie mia艂y艣my rezerwacji, nie przejmowa艂am si臋 za bardzo bo nawet w tym miejscu na ko艅cu 艣wiata by艂y opcje noclegowe. Zajecha艂y艣my na miejsce oko艂o czwartej po po艂udniu i na biwaku Ozette Campground by艂o kilka wolnych miejsc. Wybra艂y艣my sobie miejsce numer 12.


Ozette Campground, #12


Przyznam, 偶e jeszcze nie biwakowa艂am w tak zadbanym, wr臋cz wymuskanym miejscu. Wprawdzie do toalety trzeba by艂o si臋 pofatygowa膰 do艣膰 daleko, do punktu wyj艣cia szlaku przy budynku, w kt贸rym kiedy艣 urz臋dowa艂a stra偶 le艣na, ale za to toaleta by艂a czy艣ciutka, z bie偶膮c膮 wod膮, myd艂em, o艣wietlona - tak jak i biwak, jedna z najczystszych i najbardziej zadbanych toalet jakie widzia艂am podczas naszych wyjazd贸w pod namiot.


toalety (budynek po lewej)

Z miejscem uda艂o nam si臋. W niedzielne popo艂udnie, kiedy przyjecha艂y艣my, by艂o wprawdzie kilka wolnych miejsc, ale zape艂ni艂y si臋 one do艣膰 szybko. W poniedzia艂ek i wtorek, mimo, 偶e kilka miejsc zwolni艂o si臋 rano, do wieczora ponownie zape艂ni艂y si臋 i ka偶dego dnia kilka samochod贸w odje偶d偶a艂o z kwitkiem, nie znalaz艂szy wolnego miejsca.

Pierwsza noc nad jeziorem Ozette okaza艂a si臋 straszliwie zimna. Zdziwi艂o nas to, bo og贸lnie noce by艂y na tyle ciep艂e, 偶e Emilia spa艂a na 艣piworze a ja tylko przykryta 艣piworem. Tego wieczora znad oceanu nadesz艂a mg艂a, temperatura spad艂a tak, 偶e para lecia艂a nam z ust. Mia艂y艣my sporo ubra艅, kt贸re nawk艂ada艂y艣my na cebulk臋 a dodatkowo narzuci艂y艣my na 艣piwory koce. 

Na szcz臋艣cie tylko jedna noc okaza艂a si臋 zimna. W powietrzu by艂o jednak ca艂y czas sporo wilgoci a rano tyle rosy na trawie, 偶e buty natychmiast przemaka艂y. Wyruszaj膮c na szlak zostawia艂y艣my je na s艂o艅cu 偶eby wysch艂y. Raz zapomnia艂am i zostawi艂am je pod tropikiem namiotu i wieczorem musia艂am je suszy膰 przy ognisku.




Biwak Ozette to te偶 pierwsze miejsce gdzie nie da艂o si臋 nazbiera膰 drewna na ognisko. Teren przy jeziorze porasta艂y trawy i szuwary a do lasu po drugiej stronie szosy nie da艂o si臋 uda膰 na tyle dyskretnie, by nie zwr贸ci膰 uwagi - na tablicy wywieszono informacj臋 o zakazie zbierania drewna, wi臋c drewno kupi艂y艣my w pobliskim Lost Resort. Tam te偶 mo偶na by艂o skorzysta膰 z prysznic贸w za op艂at膮, ale woda pachnia艂a bagnem, wi臋c skorzysta艂y艣my tylko raz.

Si贸dmego dnia naszych wakacji wybra艂y艣my si臋 na szlak Ozette Triangle (Tr贸jk膮t Ozette) - nazwa bierze si臋 z kszta艂tu p臋tli trasy, tr贸jk膮ta. Wr贸ci艂y艣my bardzo zm臋czone. Wzi臋艂y艣my prysznic w pobliskim Lost Resort ale nie mia艂y艣my ju偶 si艂y na ognisko. Ani zbytniej ochoty okadza膰 si臋 dymem tu偶 po k膮pieli. Wiecz贸r sp臋dzi艂y艣my czytaj膮c (Emilia przeczyta艂a trzy ksi膮偶ki z serii o Harrym Potterze podczas tego wyjazdu, w tym t臋 licz膮c膮 900 stron). Na koniec posz艂y艣my na spacer nad jezioro i podziwia艂y艣my pi臋kny zach贸d s艂o艅ca.



Dnia 贸smego, wcze艣niej ni偶 w pozosta艂e dni, wsiad艂y艣my w samoch贸d i pojecha艂y艣my na sam czubeczek p贸艂wyspu Olympic. Najpierw zatrzyma艂y艣my si臋 w Muzeum Indian Plemienia Makah w Neah Bay. Obejrza艂y艣my sobie eksponaty, poczyta艂y艣my o historii tych teren贸w i zamieszkuj膮cych je lud贸w i kupi艂y艣my wej艣ci贸wk臋 upowa偶niaj膮c膮 nas do wst臋pu na teren Rezerwatu poniewa偶 w艂a艣nie tam si臋 udawa艂y艣my - najpierw na polecan膮 w przewodnikach pla偶臋 Shi Shi a potem na najbardziej na p贸艂nocny zach贸d wysuni臋ty punkt kontynentalnej cz臋艣ci Stan贸w Zjednoczonych, Cape Flattery.

Wieczorem, zm臋czone i bardzo g艂odne zatrzyma艂y艣my si臋 na kolacj臋 w punkcie gastronomicznym. Z nazwy restauracja, z wygl膮du bardziej bar plus kelnerki. Mimo 偶e by艂am g艂odna jak wilk, jedzenie nie smakowa艂o mi. Mo偶e kucharz mia艂 ju偶 do艣膰 tego dnia i zwisa艂o mu co na temat jego umiej臋tno艣ci my艣l膮 kolejni tury艣ci?

Na ostatnim odcinku drogi do biwaku natkn臋艂y艣my si臋 na jelonka stoj膮cego na 艣rodku drogi, w klasycznej pozie, zastyg艂y w bezruchu, spogl膮daj膮cy na zbli偶aj膮cy si臋 samoch贸d. Dobrze 偶e jecha艂am powoli bo inaczej nie wyhamowa艂abym. W ko艅cu zwierz臋 wybudzi艂o si臋, i w kilku pe艂nych gracji susach znikn臋艂o w lesie.




Nieub艂aganie nadszed艂 ostatni dzie艅 naszych wakacji, dziewi膮ty

Nie spieszy艂am si臋 z porannym wstawaniem bo i tak trzeba by艂o zaczeka膰 a偶 namiot wyschnie a s艂o艅ce opiera艂o si臋 o tropik oko艂o dziewi膮tej rano. Pakowanie posz艂o nam sprawnie bo przecie偶 mamy ju偶 niema艂膮 wpraw臋. 

Po kilku godzinach jazdy zatrzyma艂am si臋 przy jednej z polecanych pla偶, ale Emilia, kt贸r膮 post贸j wybudzi艂 z drzemki, nie mia艂a ochoty na spacer. Nie nalega艂am, z Ozette do domu mia艂y艣my osiem godzin jazdy. Zatrzyma艂y艣my si臋 jednak na p贸藕ny obiad w restauracji, kt贸r膮 Emila wyszuka艂a w necie. Fajne miejsce, U Kuzyna na Wsi, wystr贸j stylizowany zgodnie z nazw膮, a jedzenie smaczne. Kiedy rusza艂y艣my z parkingu, za艣wieci艂a mi si臋 kontrolka, 偶eby sprawdzi膰 przednie 艣wiat艂o. Nie dzia艂a艂o. I takie to zako艅czenie wyjazdu napisa艂o nam 偶ycie.

Reszta drogi min臋艂a nam ju偶 bez przyg贸d a kiedy zajecha艂y艣my pod dom czeka艂 ju偶 nas nas komitet powitalny czyli s膮siedzi, kt贸rzy opiekowali si臋 Kici膮 podczas naszej nieobecno艣ci. Mi艂o, jak kto艣 czeka kiedy wracasz do domu z wyjazdu.

niedziela, 12 lipca 2026

Crescent Mountain

Z biwaku nad jeziorem Clear Lake mo偶na obej艣膰 jezioro, p贸j艣膰 do wodospad贸w na rzece McKenzie River, a nawet wybra膰 si臋 do jeziora Blue Pool. Wszystkie te miejsca odwiedzili艣my w przesz艂o艣ci nie raz, i mimo 偶e pi臋kne i warte kolejnych odwiedzin, czasem dobrze wybra膰 si臋 w nowe miejsce. W tym wypadku pad艂o na oddalon膮 o 15 minut jazdy samochodem tras臋 Crescent Mountain Trail.


Szlak Crescent Mountain Trail to trasa wzd艂u偶 grzbietu Old Cascade Crest - pasma wygas艂ych wulkan贸w i przep艂yw贸w lawy, kt贸re s膮 starsze o 40 milion贸w miliony lat od ikonicznych szczyt贸w High Cascades (Mount Hood czy Mount Jefferson). Szczyty Old Cascade Crest s膮 ni偶sze (najwy偶sze si臋gaj膮 ok. 1770 metr贸w), a erozja nada艂a im 艂agodne, zalesione formy.

W臋dr贸wka na szczyt Crescent Mountain to bardzo 艂adna, mniej znana, i niezbyt rozreklamowana trasa oferuj膮ca unikalne widoki na pasmo Cascade Mountains. Trasa ta uchodzi za trudn膮 i w pe艂ni zgadzam si臋 z t膮 opini膮 - jest d艂uga a kiedy zaczyna si臋 podej艣cie, nachylenie jest spore. Szlak jest bardzo dobrze utrzymany – nie ma na nim kamienistych odcink贸w, eksponowanych miejsc ani fragment贸w o niekorzystnym nachyleniu terenu. 

Pierwsze 2 km w臋dr贸wki prowadz膮 niemal ca艂kowicie p艂askim terenem, a 艣cie偶ka meandruje przez pi臋kny, g臋sty las. Emilia narzuci艂a jednak takie tempo 偶e ci臋偶ko mi by艂o dotrzyma膰 jej kroku. Uda艂o si臋, ale nie藕le si臋 zasapa艂am.



Po przekroczeniu potoku Maude Creek ko艅czy si臋 艂atwy odcinek trasy i szlak zaczyna pi膮膰 si臋 w g贸r臋. Szlak wije si臋 przez las, pokonuj膮c sze艣膰 d艂ugich zakr臋t贸w i wznosz膮c si臋 艂膮cznie o 420 metr贸w. Po drodze min臋艂y艣my wiele gatunk贸w paproci, polnych kwiat贸w i ogromne mrowisko.



Po przebyciu 艂膮cznie 5.5 km szlak opuszcza las, a dalsza w臋dr贸wka prowadzi przez alpejskie 艂膮ki o po艂udniowej ekspozycji. 







W lipcu – cho膰 nie w ka偶dym roku – mo偶na tu zobaczy膰 kwitn膮c膮 kserofiln膮 traw臋 Xerophyllum tenax, kt贸ra kwitnie nieregularnie, w zale偶no艣ci od wilgotno艣ci i temperatury, wi臋c bywa, 偶e ​​kwiat贸w w og贸le nie ma. Poszcz臋艣ci艂o si臋 nam i trafi艂y艣my na rok, kiedy Bear Grass zakwit艂a.




Otwarte 艂膮ki ods艂aniaj膮 pierwsze widoki na szczyty Mount Washington i Three Sisters. (Na zdj臋ciach, poza szczytami g贸rskimi i kwiatami wida膰 te偶 nachylenie zbocza.)



Mt Washington (po lewej) & Three Sisters (po prawej)


W ko艅cu szlak rozwidla si臋. 艢cie偶ka w lewo stanowi kontynuacj臋 szlaku Crescent Mountain Trail – mo偶na ni膮 przej艣膰 kolejne 6 km a偶 do p贸艂nocnego punktu startowego. My skr臋ci艂y艣my w prawo, docieraj膮c po chwili na szczyt Crescent Mountain.


widok ze szczytu Crescent Mountain: Mt Jefferson po lewej & Three Sisters po prawej

Na szczycie mo偶na dostrzec pozosta艂o艣ci dawnej wie偶y obserwacyjnej, kt贸ra niegdy艣 si臋 tam znajdowa艂a, a tak偶e zrozumie膰, sk膮d wzi臋艂a si臋 nazwa Crescent Mountain. Wyra藕nie wida膰 tu kszta艂t p贸艂ksi臋偶yca oraz dwa wierzcho艂ki – ten, na kt贸rym sta艂y艣my, jest wy偶szy. 




Ze szczytu roztacza si臋 widok si臋gaj膮cy od g贸r Three Sisters a偶 po po艂o偶on膮 na p贸艂nocy g贸r臋 Mt. Hood! Tutaj link do filmiku z panoram膮.


Mt Jefferson (w 艣rodku) & Mt Hood (po prawej)

Pokonanie trasy, z odpoczynkami, tymi na z艂apanie oddechu i tymi na podziwianie widok贸w, zaj臋艂o nam 5 godzin ale obie by艂y艣my wyko艅czone. Pokona艂y艣my 721 metr贸w, wspinaj膮c si臋 na wysoko艣膰 2,047 mnpm i 16 kilometr贸w je艣li chodzi o dystans.

Na szlaku spotka艂y艣my tylko kilka os贸b, w wi臋kszo艣ci na rowerach g贸rskich - jestem dla nich pe艂na podziwu, bo ja ledwie wesz艂am na szczyt na nogach i nie wyobra偶am sobie wje偶d偶ania na dw贸ch ko艂kach.

poniedzia艂ek, 6 lipca 2026

艢wi膮teczny weekend nad jeziorem Clear Lake

Dzie艅 Niepodleg艂o艣ci wypad艂 w tym roku w sobot臋 wi臋c wolne z tej okazji mieli艣my w pi膮tek - tutaj tak jest, 偶e je艣li 艣wi臋to federalne wypada w sobot臋 lub niedziel臋, to wolny dzie艅 jest dzie艅 wcze艣niej lub p贸藕niej. W czwartek wzi臋艂am urlop i pojecha艂y艣my z Emili膮 na cztery dni pod namiot na pole biwakowe nad jeziorem Clear Lake. 



Nad jeziorem tym bywali艣my po wielokro膰, obeszli艣my je kilka razy, ale jeszcze tam nie biwakowali艣my. Zdoby膰 miejsce w tym pi臋knym wi臋c szalenie popularnym miejscu graniczy z cudem. Kiedy dokonywa艂am rezerwacji p贸艂 roku temu, w wybranym przez mnie terminie by艂y trzy dost臋pne miejsca. Kiedy tylko cyferki na zegarze zmieni艂y si臋 z 6:59 na 7:00 rano "wrzuci艂am" do koszyka miejsce numer 23 i sta艂 si臋 cud - nikt inny nie uprzedzi艂 mnie o nanosekund臋, wygra艂am, zdoby艂am rezerwacj臋 na 艣wi膮teczny lipcowy d艂ugi weekend.




Pojecha艂y艣my same, mama z c贸rk膮, zabra艂y艣my ze sob膮 kajaki a 偶e pogoda dopisa艂a, sporo czasu sp臋dzi艂y艣my na wodzie. 



Emilia wskoczy艂a do lodowatej wody kilkana艣cie razy, tak偶e w miejscu bij膮cych 藕r贸de艂, gdzie woda jest najzimniejsza. Ja tylko zanurzy艂am stopy i zdecydowanie mi wystarczy艂o.

Cieszy艂y艣my oczy widokami, obserwowa艂y艣my ptaki a od czasu do czasu wyskakuj膮ce ponad tafl臋 wody ryby.






Najwi臋cej rado艣ci sprawi艂y nam roje motyli, kt贸re upodoba艂y sobie kolorowy r臋cznik Emilii, uszcz臋艣liwiaj膮c w艂a艣cicielk臋.



Jezioro tak偶e obesz艂y艣my na nogach. Emilia ciekawa by艂a czy pobijemy czas sprzed trzech lat. Nie by艂o z tym najmniejszego problemu, nawet nie spiesz膮c si臋 zbytnio.





A wieczorem zajada艂y艣my si臋 kie艂bas膮 pieczon膮 nad ogniem, siedzia艂y艣my przy ognisku a偶 gwiazdy zaja艣nia艂y na niebie.




Pomi臋dzy tym wszystkim uda艂o nam si臋 pole偶e膰 w hamaku, ja rano, czytaj膮c i popijaj膮c kaw臋, Emilia w ci膮gu dnia. Ja zasypia艂am wcze艣nie, Emilia d艂ugo czyta艂a w namiocie przy latarce. 

W pi膮tek zdoby艂y艣my Crescent Mountain, ale o tej wyprawie b臋dzie innym razem.

I tak min臋艂y nam cztery dni, w pi臋knym miejscu, przy fantastycznej pogodzie, 偶al by艂o wyje偶d偶a膰, ci臋偶ko by艂o wr贸ci膰 do codzienno艣ci.


jedyne 藕r贸d艂o wody pitnej na biwaku

powr贸t


niedziela, 28 czerwca 2026

Marys Peak

Na pocz膮tku czerwca wybra艂y艣my si臋 na wycieczk臋 na szczyt Marys Peak - najwy偶szy punkt w pa艣mie Przybrze偶nym o wysoko艣ci 1250 m. (G贸ry Nadbrze偶ne to pasmo g贸rskie w zachodniej cz臋艣ci stanu Oregon, biegn膮ce r贸wnolegle do wybrze偶a Oceanu Spokojnego). 



Wybiera艂am si臋 tam ju偶 od dawna a wygl膮da艂o to jak w tym wierszu o s贸jce co si臋 za morze wybiera艂a, zawsze co艣 stawa艂o na przeszkodzie, przewa偶nie r贸wnie powa偶nego, jak powody dla kt贸rych wierszykowa s贸jka odk艂ada艂a swoj膮 podr贸偶.

I w ten weekend znalaz艂 si臋 dobry pow贸d, 偶eby nie jecha膰. Nocowa艂y u nas dwie kole偶anki Emilii, Karina i Stella, wi臋c wiele tego spania nie by艂o. Kiedy obudzi艂am si臋 o 2:35, w drodze do 艂azienki zobaczy艂am 艣wiat艂o w szparze pod drzwiami pokoju Emilii. My艣la艂am, 偶e dziewczyny zasn臋艂y z za艣wiecon膮 lampk膮, ale kiedy wracaj膮c do sypialni chcia艂am t臋 lampk臋 wy艂膮czy膰, 艣wiat艂o zgas艂o - czyli panienki nie spa艂y. 
Wsta艂y oko艂o 10 rano, wida膰 by艂o, 偶e mocno niewyspane, ale kiedy zapyta艂am czy chc膮 ze mn膮 jecha膰, stwierdzi艂y 偶e tak. Oj powoli im sz艂o to poranne zbieranie si臋 i wyjecha艂y艣my dopiero oko艂o pierwszej po po艂udniu a na miejsce jedzie si臋 nieco ponad godzin臋.



W pogodne dni ze szczytu Marys Peak mo偶na zobaczy膰 Ocean Spokojny na zachodzie i G贸ry Kaskadowe (w tym Mt. Rainier i Mt. Hood) na wschodzie przez Dolin臋 Willamette ale tamta niedziela nie by艂a pogodna. Niska temperatura dobra jednak by艂a dla w臋drowania pod g贸r臋, aplikacja w telefonie zarejestrowa艂a 466 metr贸w zdobytej wysoko艣ci.


Na szczycie dziewczyny zaleg艂y na 艂膮ce a po chwili Emilia zasn臋艂a. Pozwoli艂am jej troch臋 pospa膰 ale po pewnym czasie zrobi艂o mi si臋 zimno - szczyty g贸rskie maj膮 to do siebie, 偶e hula na nich wiatr, a s艂onko schowane by艂o za grub膮 warstw膮 chmur i nie mia艂o jak nas ogrza膰. Z niema艂ym trudem uda艂o mi si臋 dobudzi膰 dziecko i ruszy艂y艣my w drog臋 powrotn膮. Zmieni艂y艣my nieco tras臋 i natkn臋艂y艣my si臋 na parking, po艂o偶ony du偶o wy偶ej ni偶 ten, z kt贸rego wyruszy艂y艣my, raptem 20 minut od szczytu. Pe艂nym wyrzutu g艂osem dziecko zapyta艂o, dlaczego nie przyjecha艂y艣my na ten parking.



Pokona艂y艣my nieco ponad 10 kilometr贸w w trzy godziny. Tym razem oby艂o si臋 bez zakwas贸w - najwyra藕niej wspinanie si臋 na nawet niezbyt wysok膮 g贸rk臋 dwa razy w tygodniu sprawdza si臋. 

Poni偶ej kilka zdj臋膰 zrobionych na szlaku.