Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania swing hill, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania swing hill, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2024

Swing Hill i pomidory

Trochę zmian u mnie ostatnio i jeszcze więcej stresów — a to wszystko w związku z pracą. Zanim zabiorę się za pisanie na ten temat, muszę nabrać dystansu. 

Dzisiaj, w ramach relaksu, oderwania od jakichkolwiek obowiązków, wybrałyśmy się z Emilią na spacer. Niezbyt długi, w sumie godzinka przebierania nogami, tyle że chociaż wdrapałyśmy się na niewielki pagórek Swing Hill. Pagórek z huśtawką odwiedzamy co jakiś czas, to jedno z ulubionych miejsc moich dzieci w nieco dalszej okolicy. 




Po powrocie czekały na mnie przetwory — pomidory i śliwki węgierki. 
W kwestii przetworów docieram do mety. Jabłka, czarny bez, i aronia — wszystko co zebrane w ogródku — zagospodarowane. Jedynie pomidory i śliwki mam jeszcze w takiej ilości, że zdecydowanie za dużo do zjedzenia na bieżąco. Winogrona, papryka, fasolka szparagowa — jeszcze są, ale już niewiele.

środa, 29 listopada 2023

Wzgórze z huśtawką

Ostatnio nietęgo z moją kondycją fizyczną. Dzieci uprawiają sporty a ja nie. Kiedyś, chociaż chodziłam po Emilię do szkoły, ale gimnazjum jest położone dalej od domu. Skapcaniałam i ostatnio czułam się wielce zmęczona, a przecież niewiele w sumie robiłam. Ponieważ pogoda była piękna w ostatni dzień długiego weekendu z okazji święta dziękczynienia, zaproponowałam dzieciom spacer – niezbyt długi ani męczący, taki, któremu i ja podołam. Ostatnio mało mamy czasu na takie wspólne wypady z racji bardzo bogatego harmonogramu obojga – i Emilii i Krzyśka. Ciągle coś, piłka nożna, pływanie, popisy muzyczne, przedstawienia, a jak zdarzy się weekend bez niczego, to akurat leje jak z cebra. 

Pojechaliśmy do parku Howard Buford i weszliśmy na wzgórze z huśtawką. Swing Hill to jedno z naszych ulubionych miejsc. Ranek tej niedzieli był mroźny, ale pojechaliśmy dopiero po obiedzie. Do tego czasu nieco się ociepliło, choć po północnej stronie wzgórza, w miejscach, gdzie promienie słońca nie docierają, trawa, liście, paprocie nadal były oszronione. Emilia zachwycała się bez końca! 





Na wzgórzu niespodzianka – ktoś wymienił starą huśtawkę (i liny i siedzisko), a do tego zamontował obok drugą, na krótszej linie. 



Przespacerowaliśmy się, nałapaliśmy słonka w duszę, zrelaksowaliśmy się. Dobrze nam zrobił ten rodzinny spacer, nie tylko jeśli chodzi o kondycję fizyczną. 




Wspomnienia zebrane w filmik z oprawą muzyczną Lullaby na cztery ręce - grają Emilia z panią od pianina.

środa, 18 stycznia 2023

Swing Hill

Po dość długim deszczowym okresie poniedziałek obdarował na słoneczną pogodą. A żeby było jeszcze piękniej, to poniedziałek ten mieliśmy wolny z okazji Dnia Martina Luthera Kinga. Aż prosiło się, żeby udać się w plener na jakąś przechadzkę. 

Krzysiek nie mógł się z nami wybrać, ale na jego miejsce wskoczyła przyjaciółka Emilii. Ponieważ Kennedy nie ma kondycji za grosz, zmieniłam zaplanowaną trasę na nieco łatwiejszą i z nagrodą za wysiłek w postaci huśtawki na szczycie Swing Hill. Ja i Emilia byłyśmy już tam i to  dwa razy. (KLIK


Chciałam nieco wydłużyć spacer, więc po wizycie w toalecie powędrowałyśmy nie najkrótszą, ale nieco okrężną trasą, a do tego bardziej stromą. Emilia bardzo szybko załapała co jest grane, ale poprosiłam ją by wiedzę, że można iść łatwiejszą trasą zachowała dla siebie. Na szczęście Kennedy akurat wysforowała się nieco do przodu, więc nie zauważyła naszej rozmowy. 


Dziewczyny nieco jęczały, ale chyba tak dla zasady. Skoro ja dałam radę to one, młodsze o 40 lat, tym bardziej. Kiedy dotarłyśmy do huśtawki i tak natychmiast zapomniały o zmęczeniu. 


Ku mojemu zdumieniu, poza nami nie było żadnych młodocianych amatorów bujania się z pięknym widokiem przed nosem. Pewnie wiele osób bało się, że po tylu deszczowych dniach na szlaku będzie błoto. Było, ale nie aż tyle ile się go spodziewałam. 


Po zejściu z pagórka trzeba było dojść do parkingu, a celowo zaparkowałam na tym bardziej oddalonym. Szlak prowadzi jeszcze trochę pod górkę, więc znowu było nieco jęczenia i narzekania, ale w końcu dotarłyśmy do samochodu. Dwie godziny spacerowania to nie aż tak wiele ani dla młodych, ani dla nieco starszych nóg.



sobota, 12 grudnia 2020

Howard Buford County Park - North Trail Head Loop

Pod koniec listopada udało nam się wybrać najeszcze jedną wycieczkę. 


Ponieważ poprzedniego dnia zaliczyliśmy nieco dłuższy wypad nad ocean, przewidując ogólne zmęczenie następnego dnia, wybrałam nieco krótszą trasę na terenie kompleksu Howard Buford County Park: North Trail Head Loop (3.7 km) - Buford Park to tam, gdzie byliśmy już poprzednio, wdrapując się na Mt. Pisgah. (KLIK, KLIK)

Towarzyszyła nam tym razem moja koleżanka ze swoim psem, Quinn.


Kiedy dzieci dowiedziały się, że jedziemy na wycieczkę z ciocią Krysią, miały tylko jedno pytanie: A Quinn też będzie? Bo Quinn dzieci moje darzą miłością ogromną! Quinn jest psem border collie i jako typowa przedstawicielka swej rasy, pilnuje swego stadka, bacząc by żadna owieczka zbytnio się nie oddaliła, więc dzieciaki miały z nią niezłą zabawę, biegając, by mogła je zaganiać z powrotem do stada.


Nie dogadałyśmy się z koleżanką odnośnie trasy - niby operowałyśmy tą samą nazwą, ale dla niej przekładała się ona na zupełnie inną trasę niż dla mnie. Najpierw prowadziła koleżanka - zaliczyliśmy wspaniały spacer po okolicznych łąkach z dojściem do rzeki. Potem zaliczyliśmy szlak, który ja zaplanowałam na ten dzień. (Na mapie poniżej, pętla po lewej stronie to spacer po łąkach, pętla po prawej stronie to zaplanowana przeze mnie trasa.)


W rezultacie pokonaliśmy tego dnia trasę dwukrotnie dłuższą niż planowałam, niemal tak samo długą jak dnia poprzedniego -  6.5 km.


Kildy w październiku maszerowaliśmy na Mt. Pisgah (KLIK), z daleka widzieliśmy wędrowców na tym właśnie szlaku - Emilia strasznie chciała wówczas zmienić trasę. Obiecałam jej, że tam wybierzemy się następnym razem, dlatego zależało mi, by jednak przespacerować się zaplanowanym szlakiem. Tym bardziej, że na szczycie górki Swing Hill (Wzgórze Huśtawki) jest . . . huśtawka!


Nie wiem, czy najpierw była huśtawka i od niej wzięła się nazwa, czy może ktoś postanowił, że huśtawka w nazwie zobowiązuje i postarał się o ilustrację nazwy, ale to raczej bez znaczenia. Huśtawka jest, na samym szczycie, a obok ławeczka. Dzieci się bujały, dorośli mogli odpocząć podziwiając wspaniałą panoramę.


Nie obyło się bez wdrapania się na to i jeszcze inne drzewo.

Do samochodu wróciliśmy zmęczeni, ale bardzo zadowoleni - nie wiem czy szczęśliwsza była Quinn z powodu długiego spaceru i towarzystwa dzieci, czy moje dzieci z racji towarzystwa Quinn.