niedziela, 23 sierpnia 2026

ONP: Quinault Rain Forest Nature Trail & Quinault Loop, Wright's Canyon, and Gatton Creek Loop

Pole biwakowe Willaby usytuowane jest bardzo blisko lokalnej sieci ścieżek, kilka minut na nogach by dojść do punktu wyjścia dwóch najpopularniejszych szlaków nad jeziorem Quinault: Quinault Rain Forest Nature Trail oraz Quinault Loop, Wright's Canyon, & Gatton Creek Loop.

Pierwszy z nich, krótki szlak przyrodniczy Quinault Rain Forest Nature Trail prowadzi przez bujny, pierwotny las deszczowy dobrze utrzymanymi i łatwo dostępnymi ścieżkami. Na turystów i rodziny czekają tu tablice informacyjne przybliżające ekosystem lasu, widoki na potężne, porośnięte mchem daglezje i świerki sitkajskie, kaskady na potoku Willaby Creek oraz malownicze wąwozy porośnięte bujnymi paprociami. Na tym szlaku, który znajduje się poza terenem Parku Narodowego Olympic, można spacerować z psem prowadzonym na smyczy. 



Drugi szlak, Quinault Loop, Wright's Canyon, & Gatton Creek Loop to dość długa pętla przez bujny las, często idzie się drewnianymi kładkami a po drodze mija się kilka wodospadów. 

Mimo że prognoza pogody nie zachęcała, mimo porannej burzy, postanowiłyśmy jednak wyruszyć na zaplanowaną wycieczkę - połączone oba szlaki. Zanim doszłyśmy do pierwszego szlaku ponownie rozpadało się, zanim zaczęłyśmy drugi szlak, rozpętała się kolejna burza. Postanowiłyśmy iść dalej. 




Na szlaku, mimo że lało jak z cebra, było dość sporo ludzi. Deszcz nie przeszkadzał żerować zajączkowi - przy samej ścieżce. Bardziej zdziwiło mnie, że nie uciekł nasz nasz widok.

Po dwóch godzinach, kiedy woda wychlapywała się z Emilkowych butów przy każdym kroku i obie byłyśmy już przemoczone do suchej nitki, doszłyśmy do wniosku, że może jednak wystarczy tej przygody. Skróciłyśmy pętlę, wróciłyśmy na pole biwakowe, przebrałyśmy się w suche rzeczy i pojechałyśmy wysuszyć te mokre do pobliskiej pralni. Trasa z tego dnia zaznaczona jest kolorem żółtym na mapie poniżej.



Innego dnia, przy lepszej pogodzie, wróciłyśmy na szlak by dokończyć trasę - kolor pomarańczowy na mapie. 


Cascade Falls


Gatton Creek Falls


To tego dnia zobaczyłyśmy oba wodospady a także natknęłyśmy się na gniazdo leśnych os, z których jedna mnie użądliła. Może nie trzeba było się zatrzymywać żeby zrobić zdjęcie tylko szybko minąć to miejsce. 



Przedramię miałam spuchnięte przez tydzień  i jeszcze kilka dni dłużej swędziało. Na szczęście nie mam uczulenia, więc skończyło się tylko na kilkudniowej niedogodności.

Odcinek szlaku wzdłuż potoku Gatton Creek prowadzi ciemnym leśnym tunelem.



Szkoda że nie zrobiłam zdjęcia, bo na tym odcinku kolejne etapy życia lasu były tak fantastycznie wyeksponowane, że chyba właśnie dlatego poprowadzono tamtędy ścieżkę. Obok pnących się w górę pni - te powalone przez czas bądź siły natury, na różnych etapach rozkładu, z nowym życiem wyrastającym na, pod, obok...

Ostatni odcinek trasy prowadził wzdłuż szosy. Mogłyśmy nadłożyć drogi i pójść inną trasą ale tego dnia już mocno bolały nas nogi więc wybrałyśmy najłatwiejszą opcję. Przy drodze rosły piękne hortensje, które podziwiałyśmy ilekroć przejeżdżałyśmy samochodem. Prowadząc, nie mogłam robić zdjęć, ale nadrobiłam idąc na nogach.



Hortensje rosły w przydomowych ogródkach ale też i na odcinkach leśnych wzdłuż drogi, pięknie to wyglądało.

Brak komentarzy: