piątek, 12 czerwca 2026

Memorial Weekend 2026: Park w Yachats i nowe buty do wędrowania

Ostatniego dnia długiego weekendu należało się wymeldować z kwatery do 10 rano. Pakowanie poszło nam sprawnie ale śniadanie już nie było tak wspaniałe jak dnia poprzedniego - trochę nam się spieszyło. 

Prognoza pogody przewidywała tego dnia deszcz ale miałam nadzieję, że uda nam się co nieco zobaczyć zanim się rozpada. 

Najpierw obejrzałyśmy sobie park w Yachats. Bardzo ładny, ze wspaniałymi drzewami fantastycznie nadającymi się do wspinaczki oraz z placem zabaw. 

O tak wczesnej porze poza nami nie było tam nikogo.









Mimo, że nastolatki, zaliczyły każdą huśtawkę, drabinkę, i konstrukcję na którą dało się wspięć. Park i plac zabaw bardzo nam się spodobały, ale dziewczyny miały obiecane lody więc nie było problemu z opuszczeniem parku.

Po lodach podjechałyśmy w to samo miejsce, z którego wyruszyłyśmy na szlak dzień wcześniej. Chciałam Emilii pokazać Giant Sitka Spruce - 550-letni świerk, który widziała mając rok i którego zdecydowanie nie pamięta.

Zanim ruszyłyśmy na krótki szlak, wstąpiłyśmy do centrum dla turystów aby obejrzeć ekspozycje i pamiątki. Na stoliku były tematyczne kolorowanki i kredki i dziewczyny zabrały się za kolorowanie. Obejrzałam ekspozycje, a kiedy usiadłam w fotelu by zaczekać aż dziewczyny skończą kolorowanie, za oknem lało już jak z cebra, żaden kapuśniaczek czy mżawka a oberwanie chmury na całego. Do wiekowego świerka wybierzemy się kiedy indziej, tego dnia po prostu wróciłyśmy do domu.

Jak już pisałam poprzednio, wycieczka dzień wcześniej dała mi popalić. Na jaw wyszły dwa problemy: kiepska forma fizyczna i nieodpowiednie buty. 

Jeszcze tego samego dnia wieczorem zrobiłam coś czego nigdy nie robię - w pięć minut wybrałam i zamówiłam nowe buty. Od jakiegoś czasu chodzę w butach ortopedycznych z powodu neuralgii Mortona ale traperki miałam jeszcze z czasów przed diagnozą, z dość dobrze wyprofilowanymi wkładkami i do tej pory nie nie miałam problemów nawet na dość długich trasach. Ponieważ ortopedyczne buty kupuję jednej marki w tym samym sklepie internetowym, wiedziałam jaki rozmiar zamówić i nie rozwodziłam się za bardzo nad stylem, po prostu zamówiłam te, które akurat były w 35% przecenie.

W kwestii kiepskiej formy, mimo codziennej gimnastyki, postanowiłam dwa razy w tygodniu wybierać się na jakąś pobliską górkę. W dzień powszedni, po pracy, z racji ograniczeń czasowych, na najbliższą, może nie najwyższą, ale za to dojazd zajmuje mi 10 minut. W weekend nieco dalej i wyżej. Jak narazie trzymam się planu dość dobrze choć w tym tygodniu za dużo się działo i nie udało się w dzień powszedni.

Pierwszy trening w terenie zaliczyłam jeszcze w zwykłych butach sportowych, ale nowe buty dotarły w ciągu tygodnia, w sobotę o 10 rano więc szybko uwinęłam się z tym co miałam tego dnia do zrobienia i pojechałam na pobliską górkę aby przetestować nowe buty. 




A tak w ogóle to okazało się, że przez przypadek wybrałam buty w takim samym kolorze co posiadana od kilku lat torba-nerka, więc mam komplet.




Nowe buty spisują się dobrze, stopy nie bolą, a buty już nie rażą swą nowością bo miały okazję nieco przybrudzić się i zakurzyć podczas kilku wypraw, w tym na najwyższe wzniesienie w pasie przybrzeżnym, o czym będzie innym razem.




Brak komentarzy: