Dzisiaj u nas Dzień Matki. Wczoraj Emilia zakradła się do moje pokoju i zapytała czy chcę prezent z tej okazji już tego dnia czy dopiero następnego dnia. Stwierdziłam, że co mamy czekać do jutra, mogę się ucieszyć już dzień wcześniej.
Okazało się, że Emilia z koleżanką Kariną (która spędzała z nami weekend) najpierw zrobiły dla mnie kartkę (i obie ją podpisały), a potem pojechały na elektrycznej hulajnodze po kwiaty w donicy do zawieszenia.
Krzysiek, który wczoraj poleciał na tydzień na Islandię, przysłał mi wiadomość z życzeniami - coś mi się wydaje że mu siostra przypomniała bo Emilia o takich rzeczach pamięta a Krzysiek nie bardzo.
Obiad ugotowały i podały dziewczyny - wygląda na to, że mam obecnie dwie córki! Własną i przyszywaną!
Potem poszłam podziałać w ogródku bo wczoraj koleżanka podrzuciła mi rozsadę pomidorów i trzeba było grządki wyszykować. Dość sporo zrobiłam co wprawiło mnie w jeszcze lepszy nastrój. A kiedy w końcu wróciłam do kuchni, jeden rzut oka na zlew powiedział mi, że święto się skończyło.
I po Dniu Matki! 😉
4 komentarze:
Przyjemnie, że córka pamiętała o Dniu Matki. Kwiecia wszelkiego dostałaś dużo, zarówno namalowanego, jak i w donicy. A, że zlewozmywak pełny... no cóż tak bywa.
Dziewczyny spisały się - prezent, kartka, kwiatki piękne :)
A to, co w zlewozmywaku, to szczegół :)
Pozdrawiam ciepło
Beautiful job the girls did. Warm greetings from Montreal, Canada. 😊
Super prezenty, ten w zlewie także 🤣 Pozdrawiam
Prześlij komentarz