Na koniec zdjęcie mojej małej suszarni.
środa, 24 maja 2023
Orliki
Na koniec zdjęcie mojej małej suszarni.
niedziela, 21 maja 2023
Wiosenne kwiaty, a rabatka - skończona
Biały powojnik zawsze kwitnie jako pierwszy, dopiero po nim kwitnie powojnik purpurowy i fioletowy.

Wykluł się już kolejny pomysł rabatkowy, także związany z usuwaniem części trawnika, ale w jego miejsce mam zamiar przesadzić irysy, piwonie, i jeszcze kilka innych roślin, których nazw dzisiaj nie znam albo nie pamiętam.
środa, 17 maja 2023
Kocyk w kolorach klubowych
"Mama to miękkie ręce. Mama to melodyjny głos, to chuchanie na uderzone miejsce. Mama to samo dobro i sama przyjemność. Coś, co dobrze jest mieć w każdej chwili życia koło siebie, dookoła siebie, gdzieś na horyzoncie."
niedziela, 14 maja 2023
Dzień Matki
czwartek, 11 maja 2023
Wiosna w Golden Gardens
poniedziałek, 8 maja 2023
I po tulipanach
piątek, 5 maja 2023
Wokół Mt. Pisgah
wtorek, 2 maja 2023
Wymiana kranu
Zaczęło kapać z kranu w kuchni. Nie bardzo, kropelka po kropelce, ale na tyle, by to zauważyć, a także na tyle, żeby to nieustanne kapanie zaczęło drażnić i mnie i Krzyśka. (Emilii jakoś nie przeszkadzało.)
Kap, kap, kap, kap, kap, kap, kap, kap, kap.
W ciągu dnia kapanie gubiło się wśród innych hałasów, ale wieczorem, kiedy robiło się cicho, nie dało się nie zauważyć. W nocy zamykaliśmy drzwi nie tylko do kuchni, ale jeszcze do sypialni. W końcu mocno rozdrażniona tak docisnęłam kurek, że złamałam coś tam w środku, kurek zaczął się kręcić wokół i trzeba było zakręcić dopływ zimnej wody. I wtedy okazało się, że to kurek od ciepłej wody jest nieszczelny, a nie od zimnej. Dobrze, że mamy pod zlewem dwa zawory — osobny do ciepłej i osobny do zimnej wody.
Dopiero w sobotę udało mi się pojechać do sklepu po wkład na wymianę.
Kiedyś wymieniałam taki wkład w łazience, więc wiedziałam jak się do tego zabrać. A przynajmniej tak mi się wydawało.
Ściągnęłam kurek, zrobiłam zdjęcie wkładu, całego kranu z widoczną nazwą marki i pojechałam do sklepu. Samego wkładu nie dałam rady nawet obluzować, tak się zaczopował, że nawet Krzysiek nie dał rady go wymontować, ale stwierdziłam, że tym problemem zajmę się później.
W sklepie pan uprzejmie mnie poinformował, że najlepiej jakbym cały kran wymontowała i z nim przyjechała, bo inaczej to on nie może ze stuprocentową pewnością dobrać odpowiedniego wkładu, bo nazwa marki nie wystarczy. Jest kilka rodzajów kranów tej marki z różnymi rodzajami wkładów. A żeby było zabawniej, to kilka lat temu firma zmieniała wkłady zostawiając tę samą nazwę modeli, więc nawet jak opis głosi, że to wkład do tego modelu, to może się okazać, że nie będzie pasować. A poza tym to panu się wydawało, że wkładu, który chyba by pasował, akurat nie mieli, ale polecił mi sklep konkurencji.
Nie zastanowiłam się zbyt długo. Jak sobie pomyślałam, że mam jechać do domu, wymontować kran, a potem jeździć z tym kranem od sklepu do sklepu w poszukiwaniu wkładu to podeszłam do innej półki kilka kroków dalej i kupiłam nowy kran. Wybrałam taki najtańszy, na wypadek jak by mi coś nie wyszło z montażem, choć wydaje mi się, że kran jednak dość trudno zepsuć, ale nigdy nic nie wiadomo.
Zabawa zaczęła się po powrocie do domu. Jak już się wpasowałam w tę plątaninę rurek pod zlewem i dopasowałam odpowiedni klucz, nie dałam rady odkręcić wężyków doprowadzających wodę. Na szczęście Krzysio był w domu, więc poratował mnie swymi silnymi dłońmi. Krzysio jest większy, więc było mu jeszcze trudniej ułożyć się odpowiednio w szafce pod zlewem, ale dał chłopak radę. Jak wężyki doprowadzające wodę zostały odkręcone to już była bułka z masłem — dwie plastikowe nakrętki przytrzymujące kran od spodu — i kran zdemontowany.































