Pałętała mi się po szafce odrobina melanżowej bawełny w kolorze nie pasującym do żadnej innej posiadanej włóczki. Złapałam za szydełko i zrobiłam coś pomiędzy saszetką na mydło a rękawicą pod prysznic:
Bardzo mi się podoba jak układają się kolory kiedy z takiej melanżowej włóczki robi się "na okrągło". A sama saszetka spisuje się jak należy. Teraz mam dwie takie na zmianę (pierwszą zrobiłam jakieś dwa latat temu - nadal używam).
Bardzo mi się podoba jak układają się kolory kiedy z takiej melanżowej włóczki robi się "na okrągło". A sama saszetka spisuje się jak należy. Teraz mam dwie takie na zmianę (pierwszą zrobiłam jakieś dwa latat temu - nadal używam).

Genialny pomysł i śliczny efekt!
OdpowiedzUsuńWyobrażam sobie jak uprzyjemnia mycie :)
Gdy resztki włóczki prześladują nas, to sposób na ich ujarzmienie zawsze się znajdzie. Ty zrobiłas to fantastycznie, a efekt mi się bardzo podoba :)
OdpowiedzUsuńAneladgam - dziękuję. Owszem, uprzyjemnia mycie...
OdpowiedzUsuńSplociku - BARDZO dziękuję!
Motylek
Wokół mnie prowincja zalatuje bo o czyms takim nie slyszalam. Przyznaje sie bez bicia i już.
OdpowiedzUsuńAtaner - pomyśl o tym jako o wynalazku prowincji w wyniku braku dostępu do światowych drogerii...
OdpowiedzUsuńMotylek