Strony

poniedziałek, 12 września 2011

Co-Author Apprenticeship Program

Zawsze starałam się, aby na blogu nie pisać o pracy czy sprawach z nią związanych, albo przynajmniej pisać jak najmniej. Niestety dzisiaj muszę złamać własną regułę, a co gorsza wpisów związanych z pracą może się pojawić więcej.

Ad rem.

Zosatałam w pracy wyznaczona do odbycia stażu (Co-Author Apprenticeship Program), który ma na celu wyszkolenie przyszłych (potencjalnych) autorów programów pisanych metodą Direct Instruction.

Program jest pionierski - do tej pory wszyscy współautorzy uczyli się metodą prób i błędów, na bieżąco, terminując u Ziga, osoby, która opracowała tę metodę. Teraz postanowiono proces ten nieco sformalizować a ja mam być jedną z laboratoryjnych myszek, na których eksperyment ten ma zostać przeprowadzony.

Sam program żywcem przypomina... powrót na studia, tyle że tym razem z pracą i rodziną na głowie.
Na każdy tydzień mamy zadane czytanki z pytaniami kontrolnymi, prace domowe, a od przyszłego tygodnia mamy zacząć wczuwać się w rolę nauczyciela ucząc czytania w jednej z lokalnych szkół podstawowych.

Aby dobrze uczyć metodą DI, przeszliśmy w sierpniu dość intensywne szkolenie i kilka krótszych później.

To tyle jeśli chodzi o suche fakty.
Jak łatwo się domyślić, to wszystko zajmuje mi dość sporo czasu, którego już wcześniej nie miałam zbyt wiele. Od połowy sierpnia praktycznie nie mam czasu na odwiedzanie bardziej i mniej zaprzyjaźnionych blogów. Niestety tak to potrwa przynajmniej rok. Mam nadzieję, że Autorki i Autorzy wykażą się zrozumieniem i nie pogniewają się  z powodu braku moich wizyt.

Druga sprawa to stres. Denerwuję się tym całym przedsięwzięciem nieziemsko. Nie do końca jestem przekonana, że jestem właściwą osobą, boleśnie odczuwam ograniczenia wynikające z komunikowania się w obcym języku, irytuje mnie konieczność sprawdzania fachowego słownictwa podczas lektury zadanych rozdziałów. Boję się zbłaźnić, obawiam się porażki. Z pracy w szkole zrezygnowałam świadomi ileś lat temu. Nie cieszy mnie perspektywa nauczania przez cały rok szkolny a może i dwa. Dobrze, że to tylko godzina dziennie a świadomość, że większość tygodni będzie czterodniowych wybitnie poprawia mi nastrój.

Wszystko to przekłada się na problemy ze spaniem, ciągłe rozdrażnienie i niezadowolenie.

Myślę, że taka porcja frustracji na dzisiaj wystarczy. Ciąg dalszy z pewnością nastąpi - każdemu wszak potrzebny jest wentyl bezpieczeństwa.

7 komentarzy:

  1. DASZ RADĘ! TRZYMAM KCIUKI Z CAŁEJ SIŁY.

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie jest to przyjemne jak się czegoś nie chce lub nie lubi ale jak każą,co zrobić,takie czasy i takie życie.Dasz radę ,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oslun, Urszula - Dzięki za słowa wsparcia!

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, naprawdę ci współczuję, ale... skoro już się stało, to na pewno dasz radę. Wyobrażam sobie tylko cały ten stres, bo dom, bo szkoła Smyka, a tu jeszcze dodatkowa praca. Niemniej jednak wierzę w Ciebie!

    anka

    OdpowiedzUsuń
  5. Hrabina - dzęki za wsparcie - BARDZO mi go potrzeba! Stres jest OGROMNY, ale mam nadzieję, że dam radę...

    Motylek

    OdpowiedzUsuń