środa, 22 marca 2017

Cztery i czterdzieści

Jak się ma urodziny w środku tygodnia to świętowanie rozciąga się na dwa weekendy. Już po moich urodzinach spotkałyśmy się, jak co roku, w gronie polskich pań z okazji Dnia Kobiet i moich urodzin. To już taka nasza mała tradycja - raz do roku spotykamy się baz dziatwy i mężów.

No to jeszcze pokażę co dostałam w prezencie na tym spotkaniu:


Cudne kubeczki z motylkami firmy Lenox z serii Butterfly Meadow Bloom.

Oglądałam je w sklepie, ale są dość drogie, więc na oglądaniu się skończyło. Nie tylko są śliczne i mają motylki, ale też są niewielkie a ja nie przepadam za typowym amerykańskim rozmiarem naczynia do picia przypominającym małe wiaderko.

Na zdjęciu widać też ręczniczki w motywem wielkanocnym oraz zestaw do babeczek - świąteczne wypieki mam już więc zaplanowane.

Bystre oczy wypatrzyły zapewne też i wisiorek na zdjęciu: oprawiony w srebro zielony bursztyn. Jestem nim zachwycona!

A w pracy dostałam kartkę w kopercie ozdobionej specjalnie dla mnie, o takiej:


Fajnie jest mieć urodziny!

niedziela, 19 marca 2017

Kilka nieco cieplejszych dni i...

Zimę chyba mamy już za sobą. Ostatnio nieco się ociepliło, jednego dnia było nawet +20 stopni! Ponieważ wypadł ten dzień w weekend, pracowicie spędziłam go porządkując ogródek po zimie. Udało mi się też wysuszyć pierwsze w tym roku pranie na zewnątrz. Ale zaraz następnego dnia nadszedł kolejny front przynosząc opady we wszelkich możliwych odmianach od przelotnych po intensywne.

Ale wzrost temperatury o te kilka stopni spowodował, że wszystko, z chwastami na czele, zaczęło intensywnie piąć się ku słońcu a ogródek nabrał kolorów. Najwięcej, jak to o tej porze roku, jest żółtego.



Ale i innych barw powoli przybywa.







czwartek, 16 marca 2017

Uśmiechnięty wtorek

We wtorki jestem z Emilią w domu. Teoretycznie pracuję w domu, w praktyce pracuję w sobotę i niedzielę a we wtorek spełniam zachcianki Emilii. Jak choćby te, by upiec ciasto. Czasem waniliowe, a czasem kolorowe. W miniony wtorek wyszło kolorowe ciasto waniliowe, na dodatek roześmiane niemal od ucha do ucha:


Ciasto zrobiłam z torebki, z połowy porcji, bo Emilia zbyt szybko traci zainteresowanie żeby bawić się w odmierzanie składników i analizowanie treści przepisu. Upiekłam dwa okrągłe placki i przełożyłam bitą śmietaną.

Emilia ostatnio namiętnie ogląda filmy na uTube przedstawiające pieczenie i dekorowanie tortów i torcików i co chwilę przybiega do mnie z pytaniem czy możemy takie zrobić. Mimo, że jej urodziny wypadają dopiero w czerwcu, cały czas na tapecie jest temat urodzin i tortu urodzinowego. Wstępna koncepcja już jest, ale jej na razie nie zdradzę. Powiem tylko, że przygotowując się do doniosłego dzieła upieczenia tortu na piąte urodziny, sprawdziłam jak wychodzi ciasto pieczone z dodatkiem barwników do jedzenia.


Eksperyment udał się wbrew mojemu sceptycznemu podejściu. Do jednej części ciasta dodałam barwnika żółtego, do drugiej części - zielonego. Bita śmietana pomiędzy jest z dodatkiem barwnika niebieskiego, a na górze - czerwonego. Została mi resztka śmietany bez barwnika i stąd ta buźka na górze. Dzieciom pomysł z dekoracją bardzo się spodobał.


Samo ciasto też im smakowało.

poniedziałek, 13 marca 2017

Berek!

Jeszcze w sierpniu, zapisując Krzyśka do piątej klasy, rozmawiałam z panią dyrektor szkoły na temat programu TAG* (Talented and Gifted - Nauczanie Dzieci Uzdolnionych i Utalentowanych) - chciałam się dowiedzieć jaka jest procedura zakwalifikowania dziecka do tego programu i czy Krzś by się załapał. (Do czerwca ubiegłego roku byłam nieświadoma istnienia takiego programu i dopiero córka sąsiadów "uświadomiła" mnie, ale rok szkolny właśnie się był skończył.)

Pani dyrektor podeszła do sprawy pozytywnie, ale trzeba było zaczekać na wyniki wiosennych testów, tych zdawanych po koniec czwartej klasy. Kiedy wyniki te dotarły do szkoły (pisałam o tym tutaj: KLIK), okazało się, że nie były one wystarczająco dobre, by dziecko automatycznie zakwalifikować do programu TAG. (Trochę się zdziwiłam, bo moim zdaniem wyniki te były bardzo dobre.)

Wówczas pani dyrektor wystosowała podanie o przetestowanie Krzyśka przez szkolnego psychologa.

Trochę to trwało zanim szkolny psycholog dotarł do szkoły, ale w końcu 15 lutego Krzysiek został przetestowany, a na początku marca dotarła do szkoły opinia pani psycholog rekomendująca włączenie mojego syna do programu TAG. (Poniżej fragment dokumentu. Czerwoną ramką zaznaczyłam fragment stwierdzający jaki iloraz inteligencji Krzysiek uzyskał na tych testach.)



W dniu urodzin, z samego rana, spotkałam się z dyrektorką szkoły w celu omówienia wyników, które nie pozostawiają wątpliwości, że Hultajstwo to uzdolniona intelektualnie bestia. Chyba trudno wyobrazić sobie lepszy prezent urodzinowy!


Po spotkaniu musiałam jeszcze wypełnić kilka papierków, Krysiek napisał pracę pod tytułem "Moja Idealna Szkoła" i teraz zespół szkolny zajmujący się dziećmi uzdolnionymi ma opracować program dla Krzyśka. Mam nadzieję, że nastąpi to niebawem i że Krzysiek przestanie się w końcu w szkole nudzić.

* tag po angielsku znaczy także Berek! (gra ruchowa)

sobota, 11 marca 2017

Pierwsze oznaki wiosny

No nareszcie!
Myślałam, że już nie przyjdzie, ale w końcu nieśmiało nastaje u nas wiosna.


Fioletowo-białych krokusów już nie przegapiłam. Pewnie dlatego, że rosną przy samym wejściu do domu.


Ogródek prosi się o prace porządkowe, ale ciągle pada, siąpi bądź leje i choć teoretycznie można i w deszczu działać w ogrodzie, ja jednak wolę unikać okazji do przeziębienia się.


Krzewy i drzewa już mają pąki, z każdym dniem większe, i czekają na nieco cieplejsze dni by wypuścić listeczki.

Okolica zażółciła się, u mnie też zaczęły już kwitnąć pierwsze narcyzy.


A zaraz jak rozwinęły pąki, powalił je deszcz ze śniegiem. Na szczęście nie były zbyt zmaltretowane by je wstawić do wazonu.

środa, 8 marca 2017

Czterdzieści i cztery

Krewni i znajomi Motylka wiedzą, jakiego wpisu mogą się spodziewać w Okruchach 8 marca: urodzinowego!

Ponieważ urodziny w tym roku wypadają mi w środę, na coroczną sesję u fotografa udaliśmy się kilka dni wcześniej. Dzięki temu mogę dzisiaj pokazać kilka fotek.


Tegoroczne zdjęcia bardzo mi się podobają i nie wiem co sprawiło, że tak ładnie na nich wyszliśmy - czy to oko pani fotograf, czy ubrania, czy po prostu w ciągu minionego roku tak wypięknieliśmy!


Oczywiście najładniej wyszły dzieci - na niektóre zdjęcia napatrzeć się nie mogę, więc zamówiłam sobie kilka całkowicie zbędnych gadżetów.


Od stycznia zastanawiałam się na co przeznaczyć wygraną w konkursie na odchudzanie i właśnie się zdecydowałam - zaszalałam z czystym sumieniem!


Krzyś bardzo się pilnował by nie pokazać w uśmiechu aparatu korekcyjnego na zębach, a szkoda, ale to jego decyzja, więc ją uszanowałam.


Emilia jest w takim wieku, że naturalnie na wszystkich zdjęciach wygląda cudnie, ale mi najbardziej podoba się właśnie to powyżej.


O moich urodzinach pamiętało jeszcze kilka osób, pamięcią tą sprawiając mi ogromną przyjemność.

Z życzeniami przesłanymi tradycyjną drogą pocztową jako pierwsza zaskoczyła mnie Splocik:


Kartki z życzeniami spodziewałam się, ale takiej obfitości prezentów - nie. Między innymi zostałam obdarowana cudownym kompletem frywolitkowych podkładek z serwetką w złotym kolorze.



Nie tylko misterne i delikatne, ale wykonane tak niesamowicie starannie, że ich widok wręcz zapiera dech, a zdjęcia żadną miarą nie oddają ich uroku. Uwierzcie mi - to prawdziwe arcydzieła! (Zdjęcia autorstwa Splocik - dziękuję za pożyczenie w celu publikacji w tym wpisie!)


W kopercie było jeszcze kilka innych niespodzianek związanych z tym co Motylek lubi robić w nielicznych wolnych chwilach - ach, jak miło dostawać TAKIE prezenty

Kolejny raz potwierdza się moje przekonanie, że mam najwspanialsze koleżanki na świecie. Zawsze mogę na nich polegać w trudnych chwilach, a w dniu urodzin obsypują mnie deszczem wspaniałych prezentów.


Na zdjęcie nie załapała się pościel polarowa, którą dostałam, bo jedna z moich koleżanek stwierdziła, że koniecznie muszę taką mieć. Widać za to resztę: książki, włóczkę, druty, słodycze, perfumy i album na przepisy do samodzielnego wykonania.

W sobotę, jeszcze przed urodzinami, jedna z koleżanek zaprosiła mnie do siebie na obiad. Wiadomo, że to z okazji moich urodzin, ale nie spodziewałam się, że wciągnie w niespodziankę drugą koleżankę, która upiekła tort. Całkowicie zaskoczyły mnie obie, kiedy po obiedzie wniosły do pokoju tort ze świeczkami. Bardzo się wzruszyłam! Dzieci były zachwycone! Z radością pomogły mi zdmuchnąć świeczki.


Za pamięć, życzenia, i te, które otrzymałam pocztą naziemną jak i elektroniczną, - bardzo dziękuję!

sobota, 4 marca 2017

Oregon Battle of the Books 2017

Za nami już tegoroczna edycja turnieju Oregon Battle of the Books.
W tym roku, w szkole Krzyśka, do turnieju przystąpiło 21 drużyn - 84 dzieci z klas trzecich, czwartych i piątych!

Drużyny biorące udział w OBOB 2017


Krzysiek przeczytał wszystkie 16 książek z tegorocznej listy (sztuki tej dokonało jedynie czworo z 84 dzieci). Oto lista:

  1. Because of Mr. Terupt, Bob Buyea
  2. Escaping the Giant Wave, Peg Kehret
  3. Harry Potter and the Sorcerer's Stone, J. K. Rowling (Na pierwszej części Harrego Pottera się nie skończyło - Krzysiek wpadł jak śliwka w kompot i czyta, czyta, czyta pochłaniając kolejne tomy, właśnie skończył piątą część, czeka na szóstą i cały czas mi powtarza, że i ja muszę, MUSZE serię o HP przeczytać, KONIECZNIE!)
  4. Hook's Revenge, Heidi Schultz
  5. Joshua Dread, Lee Bacon
  6. Knucklehead, Jon Scieszka (Autor polskiego pochodzenia, pisze między innymi o swoich dziadkach, jak się liczy po polsku do pięciu, itp. Miły polski akcent. Swego czasu Krzysiek przeczytał całą serię tegoż autora, cienkich ale szalenie interesujących książeczek.)
  7. Matilda, Roald Dahl (W czasie studiów czytałam opowiadania tegoż autora Tales of the Unexpected i wspominam tę lekturę z przyjemnością - jeśli ktoś ma możliwość po nie sięgnąć to gorąco polecam.)
  8. Miss Spitfire: Reaching Helen Keller, Sarah Miller
  9. Quinny and Hopper, Adriana Brad Schanen
  10. Ramona Quimby, Age 8, Beverly Cleary
  11. Rescue on the Oregon Trail, Kate Messner
  12. Skateboard Party, Karen English
  13. Small Steps: The Year I Got Polio, Peg Kehret
  14. A Snicker of Magic, Natalie Lloyd
  15. Upside-Down Magic, Sarah Mlynowski
  16. Woof, Spencer Quinn

Pierwszy tydzień marca pełen był potyczek, które doprowadziły do wyłonienia drużyny, która będzie reprezentować szkołę na poziomie regionalnym.

Wybrałam się do szkoły na półfinały.

Półfinały

Z pierwszej potyczki zwycięsko wyszły Soccer Legends - te same dziewczyny, które przegrały rok temu w finale. Z równorzędnej potyczki półfinałowej zwycięsko wyszli Hot Tamales - chłopcy, którzy w ubiegłym roku reprezentowali szkołę na szczeblu regionalnym. Obie drużyny zmieniły w tym roku nazwy, ale nie zmieniły składu. Wczoraj odbyła się potyczka finałowa.

Tuż przed rozpoczęciem potyczki fanowej

Dziewczyny odgrażały się, że w tym roku to one wygrają, chłopaki, że zwyciężą oni. Emocje sięgały zenitu. Finałowa potyczka rozpoczęła się!



W tym roku dziewczyny były zdecydowanie lepsze, choć obie drużyny nie znały odpowiedzi na sporo pytań i zakończyły potyczkę z dużo gorszymi wynikami niż rok temu. Zwyciężyły Soccer Legends i to one będę dalej walczyć w rozgrywkach regionalnych.

Pamiątkowe zdjęcie Hot Tamales z panią bibiotekarką

Tym razem to chłopcy płakali - porażka gorzko smakuje.